Runner's World poleca:

9. Maraton Poznański: relacje uczestników

Poleć ten artykuł:

To największy maraton w Polsce, ukoronowanie sezonu startowego. Oprócz rekordzistów trasy na mecie zwycięzcami byli wszyscy, którzy dobiegli. Prawie 3 tysiące ludzi z misją, pasją i determinacją. Postanowiliśmy pokazać 9. Maraton Poznański ich oczami, zaraz po przekroczeniu linii mety.

Zobacz całą galerię

Mathew Kosgei z Kenii - zwycięzca i rekordzista maratonu (czas 2:13.44)

Trasa była bardzo dobra i cieszę się, że pobiłem rekord tego maratonu. Najtrudniejszy był dla mnie 38. kilometr, ale pokonałem kryzys i poczułem, że mogę biec szybciej po zwycięstwo. Samochód też mi się bardzo podoba (zwycięzca otrzymał Chevroleta Aveo-Plus). Jeszcze nie wiem, co z nim zrobię, może sprzedam, a może wezmę do Kenii. Za rok też pobiegnę i mam nadzieję wygrać następny. Teraz szykuję się do startu w maratonie w Dallas w USA.

Arleta Meloch z Grudziądza - najszybsza kobieta na 9. Maratonie Poznańskim (czas 2:38.22)

Było gorąco! Ale temperatura nie stanowiła problemu, tylko trochę kolano mnie kłuło. Na 30. km poczułam napięcie mięśni, ale potem puściło i biegłam dalej. Wiedziałam, że będę walczyć i biegłam odważnie, po prostu robiłam swoje. Liczyłam, że wygram, bo dobrze się przygotowałam. Debiutowałam kiedyś w Poznaniu na maratonie, więc to zwycięstwo jest dla mnie szczególnie ważne, a do tego poprawiłam swój rekord życiowy. Jestem szczęśliwa!

Joanna Klockowska z Poznania - nauczycielka matematyki i informatyki (czas 3:41.07)

Biegałam jeszcze na studiach, a potem w rajdach ekstremalnych. Staram się każdego roku przebiec jeden maraton. Co roku obiecuję sobie, że w wakacje solidnie przygotuję się do maratonu. Niestety, biegam coraz mniej i coraz gorsze mam wyniki... Bieganie cały czas pozwala mi się odstresować i zachować dobre zdrowie. Teraz mój cel to zejść poniżej 3 godzin. (Słyszeliśmy przed metą głośny doping: "Pani profesor!!! Pani profesor!!!" - przyp. red.).

Piotr Laskowski z Warszawy - to jego czwarty maraton w przebraniu (czas 4:06.04)

Z powodu gorąca ciężko było ukończyć ten maraton, ale kibice dopingowali mnie bardziej niż innych. Miałem właściwie potrójny doping! Nie jestem fanem starożytności, ale zawsze chciałem wyróżniać się z tłumu. Na Zachodzie jest to bardzo popularne. Stroju nie szyłem, lecz wypożyczyłem go - nie jestem taki zdolny, by szyć. Wcześniej przebierałem się na przykład za anioła. Wtedy miałem, oczywiście, najlepszy wynik: biegło mi się jak na skrzydłach.

Grzegorz Niwiński z Ustki - rencista, 50 lat (czas 3:17.27)

Biegam i trenuję zawsze bez koszulki - nieważne, czy pada śnieg, czy jest mróz. Pływam w Ustce i powiem wam, że zimą po 10, 15 minutach w morzu człowiek dostaje takiej adrenaliny i energii, że hej! To mnie odciąga od picia, bo miałem problemy z alkoholem i w więzieniu byłem. Ale wyrwałem się z tego, poznałem nowych ludzi. Bieganie dało mi wolność i nowe życie. Zakładam buty i biegnę o każdej porze dnia, nie potrzebuję żadnej sali. Nie mam komórki, internetu - teraz całą rentę przeznaczam na starty w biegach. Wspomagają mnie też kumple.

Drużyna Szpiku - www.darszpiku.pl (czas: bezcenny)

Drużyna Szpiku Kostnego skupiła ponad 120 biegaczy. W czerwonych i czarnych koszulkach biegli wyczynowcy i amatorzy. Był wśród nich także przedstawiciel RW Przemek Walewski. Dorota Racewicz, koordynatorka Fundacji Dar Szpiku Anny Wiejskiej, opowiada z właściwą sobie ekspresją: "Kiedy mówię ludziom o Drużynie Szpiku, zawsze podkreślam, że przynależność do niej musi być świadomym i dobrowolnym wyborem. To po prostu ludzie o wielkich, otwartych sercach".

Tagi: biegi | maraton | Maraton Poznański | relacja | relacje uczestników

Oceń artykuł:

--

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij