Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Jesienne ultra na Szlaku Orlich Gniazd [RELACJA]

Planowanie imprezy ultra na późną jesień zawsze wiąże się z ryzykiem pogodowym. Jest jak z pudełkiem czekoladek, nigdy nie wiesz co trafisz. Zaplanować wszystko trzeba co najmniej pół roku wcześniej, kiedy upał doskwiera, a bieganie w temperaturach bliskich zeru wydaje się wtedy zupełnie abstrakcyjne...

Jesienne ultra na Szlaku Orlich Gniazd fot. Michał Karwowski, Michał Nolbrzak, Tomasz Skorupa,

Planując Jesienne Ultra Szlakiem Orlich Gniazd liczyliśmy na piękną złotą jesień, białe skały i 73 kilometry przebiegnięte pod błękitnym nieboskłonem. Z tego kompletu życzeń nie spełniły się nawet 73 kilometry - wyszło więcej. Ale dostaliśmy w pakiecie to co lubimy najbardziej. ULTRA. Prawdziwą szkołę życia i przetrwania. Pogoda powiedziała „sprawdzam!” naszemu wysokiemu mniemaniu o sobie i naszym twardym charakterom.

AGB Torfy to grupa biegowych przyjaciół z Aleksandrowa Łódzkiego i okolicy, lubiących spędzać wspólnie czas na pokonywaniu ciekawych tras biegowych. Najchętniej na dystansach dłuższych niż powszechnie uważane za rozsądne. Ktoś rzuca pomysł gdzie teraz można pojechać i w krótkim czasie znajduje się ekipa chętna na odkrycie czegoś nowego.

W maju odtworzyliśmy biegowo pierwszego Rzeźnika, tak tak, przez Połoniny. Trasa, której teraz nie kupisz za żadne pieniądze od Rzeźnickiego Festiwalu Biegowego. Tak nam się spodobała Rzeźnicka Majówka, że od razu postanowiliśmy zaplanować coś na jesień. Padło na Jurę Krakowsko – Częstochowską. Teren świetny krajobrazowo, niezbyt wymagający technicznie i mocno niedoceniany, a przecież położony prawie w centrum kraju!

Zobacz też: Badwater - Bieg przez Dolinę Śmierci

W ostatnią sobotę października, o godzinie 2:30, z parkingu pewnej łódzkiej galerii handlowej, wyruszyliśmy autokarem do Olsztyna pod Częstochową. Plan przewidywał przebiegnięcie 73 kilometrów czerwonym szlakiem Orlich Gniazd aż do zamku w Smoleniu. Czyli w sumie mieliśmy zaliczyć siedem zamków.

Co ważne, na naszych Torfowych imprezach ultra nie ścigamy się. Dostosowujemy tempo do najwolniejszych. Dla bezpieczeństwa biegniemy w grupach, co najmniej dwuosobowych. Nikogo nie zostawiamy samotnego na szlaku. To taki elementarz prawdziwego ultra, ale dla biegaczy „asfaltowych” może być to trochę nieoczywiste.

Zaplanowaliśmy pomoc w postaci mobilnego przepaku. Przepak to taki punkt na trasie gdzie pojawią się twoje rzeczy, które wcześniej, na starcie, wrzucasz sobie do worka i oddajesz organizatorom. Naszym mobilnym przepakiem dowodził sam prezes AGB Paweł Walaszek we własnej osobie, jadący samochodem, z którym spotkaliśmy się na trasie w czterech umówionych wcześniej miejscach. A więc nie trzeba było wszystkiego dźwigać na plecach. Każdy wrzucił do Pawła swój tobołek na starcie w Olsztynie.

Start nastąpił zgodnie z planem o 5:02. Ciemna noc, mokra kostka brukowa, para z oddechów. Wężyk trzydziestu czołówek niczym na Biegu Siedmiu Dolin, tylko kibiców brak. Rynek w Olsztynie światowy, oświetlony, niczym deptak w Krynicy. Trochę obszczekały nas wiejskie psy, po czym wbiegliśmy na pierwsze piaszczyste drogi. Omijając kałuże dotarliśmy do pierwszego podbiegu w Sokolich Górach. Na profilu trasy wyglądało to nieciekawie, wszyscy przygotowaliśmy się na ciężką przeprawę. Okazało się jednak, że to nie góry jakie wszyscy znają, a 70 metrowe podejście. A to nie to co mogłoby nas zmęczyć. I tak już miało być do końca. Reklamowane, jako najtrudniejsze, podejście do zamku w Ogrodzieńcu na 62 kilometrze okazało się ostatecznie prawie niezauważalne.

1 2
STRONA 1 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij