Runner's World poleca:

RW Camp 2015: 5 dni zabawy, śmiechu i jeszcze raz biegania

Poleć ten artykuł:

Pod okiem ekspertów uczestnicy obozu uczyli się efektywnego biegania. Fizjolog, dietetyk, trenerzy zasiali ziarno, które w niedługim czasie ma zaowocować zdrowym i szybkim bieganiem. Nauka odbywała się w luźnej atmosferze i w pięknych okolicznościach przyrody.

rw camp Zobacz całą galerię

Budzik dzwonił codziennie o godz. 6 rano, tylko po to, by jeszcze przed śniadaniem wykąpać się w mroźnym wodospadzie. Genialny sposób na pobudkę. Działa lepiej niż espresso. Dlatego chętnych na takie kąpiele nie brakowało. Wracaliśmy tam też po najcięższych biegach. Okazało się to świetnym sposobem na regenerację. Parę chwil w lodowatej wodzie i nogi jak nowe. Gotowe do popołudniowych sesji.

Trenowaliśmy niemal jak elita. Codziennie dwa treningi. Po śniadaniu zdobywaliśmy okoliczne szczyty m.in. Szrenicę, Śnieżne Kotły czy Łabski Szczyt. Biegaliśmy też na popularnej wśród polskich wyczynowców drodze pod Reglami.

Po południu zajęcia na stadionie lekkoatletycznym w Szklarskiej Porębie, gdzie Aneta Lemiesz-Kaczmarek pokazywała nam, jak poruszać się na płotkach. Próbowaliśmy ją naśladować, ale daleko nam do mistrzyni. Michał Kaczmarek tłumaczył z kolei zawiłości treningu interwałowego i instruował, jak prawidłowo przeprowadzić taką sesję.

Kiedy nie było stadionu, to męczyliśmy się na sali gimnastycznej. Tam trenerzy udowodnili nam, że stretching potrafi nieźle dać w kość. Po takich sesjach w szybkiej regeneracji pomagał masaż lodem w Chillout SPA lub odpoczynek w aquaparku w hotelu Bornit.

W 5 dni nie przygotujesz się do pobicia wszystkich życiówek. Ale tyle wystarczy, żeby nauczyć się, jak skutecznie dbać o formę i obserwować szybko efekty swojej pracy. Uczestnikom obozu mają w tym pomóc badania wydolnościowe, które przeprowadził dr Szczepan Wiech ze Sportslab. Każdy dostał dokładne informacje na temat swojej obecnej wydolności i wytyczne, co zrobić, by ją poprawić.

Dietetyk, Kasia Biłoust, przeanalizowała jadłospis każdego z osobna i przedstawiła ściągę, co najlepiej jeść, by nie odkładały się zbędne boczki, a jednocześnie mieć energię do treningów. Według wytycznych dietetyczki przygotowane zostało obozowe menu oraz domowy izotonik, który zabieraliśmy na trasę.

Trenerzy Aneta Lemiesz-Kaczmarek i Michał Kaczmarek udzielali porad podczas wspólnych treningów, a także indywidualnych konsultacji. Krzysiek Kuczer z Asicsa przeprowadzał Foot ID i dobierał najlepsze obuwie do stopy. Każdy mógł potestować je przez czas trwania obozu, żeby porównać jak biega się w butach niemal na wymiar.

Nawet wieczorami nie było miejsca na nudę. Po kolacji ruszała Akademia RW. Goście i eksperci tłumaczyli zawiłości naszej dyscypliny. Podczas jednej z takich wieczornych sesji odwiedził nas Henryk Szost. Opowiadał o przygodach, jakie spotykały go na obozach sportowych. Okazało się, że najszybszy polski maratończyk ma nie tylko talent do biegania, ale potrafi rozbawić towarzystwo. Anegdotom nie byłoby końca, ale Heniu musiał wrócić do siebie, bo też przygotowywał się do jesiennych startów. Dał się jednak naciągnąć na wspólne zdjęcia i autografy.

Napięty grafik i wspólne zajęcia sprawiły, że grupa błyskawicznie się zintegrowała. W efekcie wszystkim wydarzeniom z obozowego planu towarzyszył trening mięśni brzucha przez śmiech. Nauczyliśmy się dzięki temu, że na podbiegach nie warto opowiadać kawałów.

5 dni minęło w okamgnieniu. Do domów rozjechaliśmy się naładowani biegową energią, pięknymi widokami, świeżym powietrzem i wiedzą. Teraz tylko czekać, aż ona zaprocentuje już podczas najbliższych startów.

Na koniec jeszcze kilka słów od uczestników:

"Cieszę się bardzo, że mogłem wziąć udział w tak prestiżowej imprezie jak RW Camp. Dzięki temu obozowi stałem się bardziej świadomym biegaczem i wiem, że ból nie istnieje" - Piotr Wiszniewski.

"To mój drugi obóz i po raz kolejny solidna paczka wiedzy, teoretycznej i praktycznej (dzięki - Kasia, Aneta, Szczepan, Krzychu i Kaczmar). Do tego niezawodna ekipa Runnersa. No i nowi znajomi – już widzę, że Runnersowa rodzina się powiększyła o kilkanaście osób. Oj, chciałoby się móc na co dzień trenować z takimi ludźmi w takich warunkach – no i ten regeneracyjny strumyk..." - Leszek Pieńkowski.

"Mimo tego, że wpadłam już w wir pracy trochę czuję się jak po kolonii. Tęskno i chciałoby sie szybko wrócić. Dawno nie towarzyszyło mi tak sympatyczne uczucie. Obóz był świetną zabawa i niezapomnianą przygodą, także dzięki zacnemu towarzystwu" - Ania Sidor.

"Trudno się przestawić na domowe klimaty i zejść na ziemię z górskich szczytów po tym, co przeżyłam/liśmy. Od powrotu do teraz, gdy tylko zamykam oczy, to biegnę. Niesamowite, co zrobiliście z człowiekiem! Obóz był fantastyczną przygodą w doborowym towarzystwie. Nie ma lepszych klimatów i okoliczności dla amatora-żółtodzioba, aby posmakował co znaczy BIEGAĆ! Za wszystkie cenne rady, wskazówki, za możliwość obserwacji najlepszych, bycia z nimi, za pot, ból, kojącą zimną wodę, góry uśmiechów i serdeczności - WIEEEEELKIE DZIĘKI!!!" - Beata Kwiatkowska-Kipa.

"Nigdy nie biegałem w tak dobrym towarzystwie amatorów i trenerów - dla mnie to najlepsza motywacja do biegania dalej i szybciej" - Przemek Szmidt.

RW 

Tagi: RW Camp | obóz runner's world

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij