Runner's World poleca:

Rekordowy Poznań

Poleć ten artykuł:

Prawie 5 tys. osób wystartowało w 12. Poznań Maraton. Jego organizatorom udało się w ten sposób po raz kolejny ustanowić rekord frekwencji w biegu maratońskim w Polsce. Zobacz, jak wyglądała kulminacja biegowego sezonu w Wielkopolsce.

Zobacz całą galerię

Był rześki, chłodny poranek. Pomimo pełnego słońca, o godzinie 10, czyli tuż przed startem, termometry pokazywały zaledwie 7-8 stopni. Nowicjusze marzli, starzy wyjadacze cieszyli się z takiej temperatury - prawie idealnej do pokonania 42,195 km. Wszyscy uzbrojeni w folie NRC, swetry, koce i rękawiczki stanęli na starcie największego maratonu w Polsce, żeby ogrzać mięśnie przed biegiem.

Dla niektórych dużym wyzwaniem okazało się już samo dotarcie do sektora startowego, ponieważ  szatnie i punkt organizacyjny dzieliły 2 km. Setki biegaczy przeciskało się wąskimi chodnikami na linię startu. Ze zgłoszonych 5929 osób ostatecznie wystartowała i tak rekordowa liczba - ponad 4800 maratończyków. Świetna pogoda, doping kibiców, dobry profil trasy - to  wszystko sprzyjało biciu rekordów.

Trasa, podobnie jak w dwóch poprzednich edycjach liczyła dwa okrążenia. Skutkowało to tym, że przez długi czas przez poznańskie ulice przetaczała się niekończąca rzeka biegaczy. Była ona na tyle długa, że doszło do dublowania niektórych osób przez czołowych zawodników. Dla części była to jednak dodatkowa motywacja. "Specjalnie zatrzymałem się aby poczuć prędkość najlepszych Kenijczyków, to niesamowite, gdy mija cię człowiek błyskawica" - wspomina uczestnik maratonu Piotr Dobrowolski z Wrocławia.

Dodatkową atrakcją był helikopter, który stale krążył nad biegaczami, relacjonując wszystko dla mediów. Ponadto mobilni redaktorzy Radia Eska poruszajacy się na quadach na gorąco przeprowadzali wywiady z zziajanymi uczestnikami biegu. Kilka zespołów, w tym nawet kapela grająca metal i jazz, a także DJ zagrzewali zawodników do biegu. Do pełni szczęścia brakowało poprowadzenia trasy przez bardziej atrakcyjne miejsca Poznania, np. rynek.

Najlepszym biegaczem był Cosmas Mutuku Kyeva z Kenii. W doskonałym stylu, niemal rzutem na taśmę wykręcił rekord trasy maratonu - 2:11:53. Dzięki temu zgarnął dodatkowe premie za złamanie czasu 2:13 i 2:12. Ku uciesze pozostałych startujących, nie pobiegł szybciej niż 2:05, czyli nie był to wynik gwarantujący wygranie samochodu Volvo V60, dlatego auto zostało wylosowane między wszystkimi uczestnikami biegu.

Za Cosmasem przybiegł kolejny Kenijczyk Joel Kosgei Komena - 2:16:42, trzeci był Polak Artur Kern z Hrubieszowa - 2:17:14. Zwyciężczynią, już trzeci raz w historii, była Polka Arleta Meloch - 2:39:14, drugie miejsce należało do Pameli Chepkoech Bundotich z Nairobi, a trzecie do wrocławianki Katarzyny Durak.

Meta wyglądała jak zlot fanów science-fiction. Tysiące powiewających na wietrze folii NRC błyszczały w słońcu. Tegoroczna impreza pokazała, że urokliwe nadbrzeże jeziora Maltańskiego stało się, delikatnie mówiąc, zbyt ciasne, aby komfortowo pomieścić tak dużą liczbę startujących i kibiców.

Mały minus: wielu biegaczy było zdezorientowanych i błąkało się w poszukiwaniu punktu z posiłkiem regeneracyjnym. Wolontariusze i cześć organizatorów nie byli w stanie określić, czy i gdzie się on znajduje. Duży plus: utrzymujący się wzrost frekwencji - być  może już wkrótce największe polskie maratony będą przekraczać liczbę 5000 startujących. Poznań jest najbliższy pobicia tej granicy.

RW

Tagi: Maraton Poznański | maraton | bieganie | zawody | rekord

Oceń artykuł:

--

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij