Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Runners-world.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
4.8

TOP 9 przełomowych biegów w historii metod treningowych

Osiągnięcia, które wydawały się niemożliwe do czasu, aż pojawił się biegacz, który to zrobił. To historia 9 takich startów, od Archie Hahna do Usaina Bolta. Każdy z nich wnosił jakąś przełomową cegiełkę w budowie historii naszej dyscypliny. Zobacz starty, które zmieniły bieganie.

Biegi, któe zmienił świat fot. williammpark/shutterstock.com/Rodale Images

Fenomen Bolta zrodził się nie tylko dzięki jego rodzicom. Narodziny takiej gwiazdy poprzedziło wiele etapów biegowej ewolucji. Świat sprinterów, średnio- i długodystansowców oraz biegaczek na pewno wyglądałby inaczej, gdyby pominąć kilka przełomowych wydarzeń.

Od czasów, kiedy nasi przodkowie zdobywali pożywienie, przemierzając bezkresne sawanny, bieganie przeszło wiele przeobrażeń (Zobacz też: Historia biegania. Od prehistorii do współczesności). Chociaż powrót do biegania naturalnego i moda na minimalistyczne buty pokazuje, że być może historia będzie zataczać koło.

Warto więc powrócić do dawnej myśli trenerskiej i oldskulowych metod, żeby zobaczyć, jak wiele zawdzięczamy historii naszego sportu.

Biegi, które zmieniły świat fot. Getty Images

1906, Ateny, finał olimpijski na 100 m

Trening techniczny wchodzi na bieżnię

Archie Hahn staje się pierwszym atletą, któremu udało się obronić tytuł mistrza olimpijskiego w biegu na 100 m. Amerykański sprinter to, na czym znał się najlepiej, opisał w swojej książce „How to sprint”. Publikacja stała się sprinterską instrukcją obsługi pierwszej połowy XX wieku. Hahn proroczo napisał, że kluczem do sprintu jest znalezienie równowagi między długością kroku i szybkością nóg. W związku z tym zapowiedział, że jeśli jakiś wysoki człowiek będzie w stanie rozkręcać nogi tak sprawnie, jak niscy zawodnicy, to zgarnie całą pulę. Brzmi jak opis Bolta, prawda? Zdobywca dubletu (złoto na 100 i 200 m) na III Igrzyskach Olimpijskich pisał też w swojej książce o pracy ramion, technice przenoszenia nóg, bieganiu boso i propriocepcji. Sprinter, który wyprzedził swój czas.

Biegi, które zmieniły świat Berlin 1936 rok, finał olimpijski na 100 m / fot. Getty Images

1936, Berlin, finał olimpijski na 100 m

Ludzkie nogi pokonują bariery prędkości

Szlachetna idea XI Igrzysk Olimpijskich ścierała się z polityczną rzeczywistością. Sportowe wydarzenia toczyły się z historią tyranii w tle. Jedna postać w sposób szczególny stała się symbolicznym bohaterem tych wydarzeń. Na najwyższym stopniu podium staje czarnoskóry Amerykanin Jessie Owens, a dzieje się to tuż pod nosem Hitlera i jego świty, zasiadających na trybunach.

Potem Owens pokonuje „aryjskich” rywali także w biegu na 200 m, w skoku w dal i w sztafecie 4 x 100 m. Nie mogło to nie zirytować gospodarza zawodów. Ale nie tylko te 4 złota i okoliczności czynią to wydarzenie wyjątkowym. Owens pobił też rekord świata i rozwinął rekordową wówczas prędkość maksymalną – około 35 km/h. Charakterystyczne dla jego ruchu było niezwykle żwawe przebieranie nogami.

Trener Owensa, Charles Riley, inspirował się końmi wyścigowymi i wysnuł dzięki nim teorię, że częstsze stawianie kroków pozwala biegać szybciej. Zamiast na długości kroku koncentrowali się więc na jego szybkości. „Starałem się, żeby moje stopy stykały się z ziemią najkrócej jak to tylko możliwe” – wspominał Owens.

Start Owensa na 100 m w Berlinie [wideo]

Biegi, które zmieniły świat fot. Getty Images

1952, Igrzyska w Helsinkach

Intensywne interwały dołączają do narzędzi treningowych długodystansowców

Złoto na 5000 m, 10 000 m i w maratonie – Emil Zatopek dokonał wyczynu, którego do tej pory nikomu nie udało się powtórzyć. Trudno też o śmiałka, który jak on zwyciężył na królewskim dystansie, startując na nim pierwszy raz w życiu. Niedoświadczony biegacz radził się na trasie Brytyjczyka Jima Petersa. Kiedy po 20 km Zatopek usłyszał, że tempo jest za wolne, przyspieszył, zostawiając w tyle swojego przewodnika.

Zobacz też: Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa

Ostatecznie Peters tempa nie wytrzymał i zszedł z trasy. Ten punkt zwrotny w karierze Zatopka udowodnił, że jego wyczerpujące treningi interwałowe sprawdzają się na długim dystansie. Przeciętny dzień rekordzisty olimpijskiego zawierał odcinki sprintu 5 x 200 m, potem 20 x 400 m i kolejne 5 x 200 m. „Czemu miałbym ćwiczyć wolne bieganie? – pytał Zatopek. – Chcę się nauczyć biegać szybko”. Ustanowił 18 rekordów świata. Jego interwałowa metoda do dziś jest mistrzowskim środkiem treningowym.

Zwycięstwo Zatopka w olimpijskim maratonie w Helsinkach [wideo]

Biegi, które zmieniły świat fot. Getty Images

1960, Rzym, finał olimpijski na 800 m  

Dominacja nowozelandzkiej szkoły treningowej

Peter Snell, nikomu nieznany zawodnik z Nowej Zelandii, przebrnął przez kolejne rundy kwalifikacji do finału biegu na 800 metrów i na decydującym etapie rozwinął imponującą prędkość, która zapewniła mu zwycięstwo. Godzinę później złoto na 5000 metrów wywalczył kolega z drużyny Snella – Murray Halberg.

Był to początek dominacji Petera na średnich dystansach i początek królowania nowozelandzkiej grupy lekkoatletów pod wodzą trenera Arthura Lydiarda. Szkoleniowiec ten był samoukiem, bez wykształcenia trenerskiego. Swoją wiedzę czerpał z własnych zawodniczych doświadczeń. Lydiard opierał budowanie wytrzymałości na granicy równowagi czynnościowej, co pozwalało jego zawodnikom dawać z siebie wszystko na ostatnich metrach biegu.

Podstawą tworzonych przez niego planów treningowych była baza wydolnościowa. Okres przygotowawczy opierał się na 160 km wybiegania w tygodniu i ciężkim, 35-kilometrowym biegu z 500 metrami górskich podbiegów. Łączył w ten sposób fartlek, podbiegi i trening szybkości wytrzymałościowej. Następne 4 tygodnie Lydiard rezerwował na interwały, trening siłowy, podbiegi, dynamiczne przysiady.

Kolejne 4 tygodnie poświęcał na trening anaerobowy i rozpoczynał 6-tygodniowy tapering skupiony na startach i taktyce. Kluczem do sukcesów szkoły Arthura Lydiarda było idealne wstrzelenie się z formą w najważniejsze starty sezonu.

Peter Snell wygrywa na igrzyskach w Rzymie [wideo]

Biegi, które zmieniły świat fot. Getty Images

1967, Boston Marathon

Kobiety dołączają do mężczyzn na najdłuższych dystansach

Relacje z prestiżowego maratonu bostońskiego w 1967 roku chyba najmniej poruszały temat samej rywalizacji sportowej. Zdecydowana większość mediów skupiła się na opublikowanym wówczas zdjęciu, ukazującym działaczy spychających z trasy zawodniczkę z numerem startowym 261 na piersiach.

Właśnie zidentyfikowanie jej jako kobiety było powodem takiej reakcji organizatorów. Zarejestrowana incognito jako KV Switzer biegaczka miała szczęście jako pierwsza kobieta ukończyć ten maraton, rywalizując z mężczyznami. Co prawda z obstawą męża odpychającego napastników, ale jednak dotarła do mety po 4 h 20 min.

Pięciu lat potrzebowali po tym wydarzeniu organizatorzy Boston Marathon, żeby oficjalnie dopuścić panie do startu. Zmagania Switzer czy Roberty Gibb o możliwość startu kobiet na długich dystansach były burzliwe. Ta druga zamiast z linii startu ruszała na trasę z krzaków. Nie obyło się też bez przebierania w męskie ciuchy. Po części następstwem ich dzielnych prób było włączenie w 1984 roku maratonu kobiet do oficjalnego programu igrzysk olimpijskich.

Kathrine Switzer na maratonie w Bostonie [wideo]

Biegi, które zmieniły świat fot. Corbis

1983 Helsinki, Mistrzostwa Świata, finał 100 m

Carl Lewis prezentuje bezbłędną postawę

Tym startem młody Amerykanin rozpoczął swoją karierę na światowych arenach sportowych. Na ostatnich 20 metrach finałowego biegu o mistrzostwo świata na 100 metrów Lewis wyprzedził posiadacza rekordu globu Calvina Smitha. Jego występ zrobił wielkie wrażenie, głównie dzięki pełnej wdzięku sylwetce biegacza podczas sprintu. Lewis dodał swoją cegiełkę do teorii krótkiego dystansu, pokazując, że dłuższy krok może przynosić sukcesy na 100 m.

Oczywiście, o ile technika biegu jest doskonała. Taką postawę, jaką prezentował Lewis, kontynuuje dziś – w może doskonalszej nawet formie – aktualny zdobywca tytułu mistrza świata z Moskwy, niejaki Usain Bolt z Jamajki. Jak ma wyglądać biegowa postawa idealna według Lewisa? Twoje ciało musi być lekko pochylone względem ziemi, tak żeby móc się od niej odpychać podczas biegu. Jak tłumaczy biegacz, nie oznacza to jednak łamania się w pasie. Twoje ciało musi być proste jak deska, ale lekko przechylona do przodu.

Podczas przenoszenia nóg to śródstopie powinno pierwsze stykać się z nawierzchnią. Zetknięcie pięty z podłożem ma być krótkie i tylko podczas przetaczania stopy, kiedy ciało przenosi się do przodu. Nie rób za dużych kroków, żeby nie stracić równowagi, a przez to nie zwolnić. „Myśl o tym, że Twój krok przyspiesza, a nie wydłuża się” – dodaje Carl Lewis. Jak widać po Lewisie i Bolcie, długie nogi to dobry dodatek do wysokiej kadencji kroków przy idealnej sylwetce.

Zwycięstwo Carla Lewisa na 100 m na MŚ w Helsinkach [wideo]

Biegi, któe zmeniły świat fot. Getty Images

1985, Oslo, Bislett Games, finał 5000 m Berlin, Istaf Meeting, finał 1 500 m

System Horwilla zapewnia prymat na średnich dystansach

Marokańczyk Said Aouita wygrał w Oslo pogoń za rekordem świata na 5000 metrów. Zacięta rywalizacja z Amerykaninem Sydneyem Maree pozwoliła mu uzyskać czas 13:00:40. Jedną setną sekundy biegacz z Afryki przeszedł do historii tego dystansu.

Miesiąc później w Berlinie zawodnik uporał się ze świeżym rekordem świata na 1500 metrów, ustanowionym przez jego rywala Steve’a Crama ponad miesiąc wcześniej. Mimo borykania się z kontuzją, dał z siebie wszystko i zatrzymał zegar na 3:29:46. Swobodne rywalizowanie na tak różnych dystansach stawia Aouitę w galerii lekkoatletycznych sław. Swoją niewiarygodną formę biegacz zawdzięczał trenerowi Frankowi Horwillowi i jego metodzie pięciu temp, budującej kondycję ogólną, siłę i wytrzymałość.

Metoda ta sprawiła, że Aouita opanował średnie dystanse jak nikt wcześniej. Był jedynym, którego stać na czasy w okolicach 1:44 na 800 metrów, 3:30 na 1500 metrów, 7:30 na dystansie 3000 metrów, 13:00 na 5000 m i 27:30 na 10 000 m. Dzisiaj większość biegaczy z czołówki światowej w mniejszym lub większym zakresie posiłkuje się w przygotowaniach systemem Horwilla.

Said Aouita bije rekord świata na 5000 m w Oslo [wideo]

Biegi, które zmieniły świat fot. Corbis

1988, Seul, finał olimpijski na 1 500 m

Praca u podstaw i kenijska rewolucja

Kenijczyk Peter Rono zakończył dominację Brytyjczyków na dystansie 1500 metrów, zwyciężając w pięknym stylu w olimpijskim finale w Seulu. Wydarzenie to było początkiem złotej ery zawodników wychodzących spod skrzydeł brata Colma O'Connelly'ego.

Ten irlandzki nauczyciel i misjonarz został guru biegaczy po tym, jak stworzył Kenijczykom program, dzięki któremu jego zawodnicy wspięli się na sportowy szczyt. O'Connelly stał się najbogatszym w sukcesy trenerem. Jego szkoła doczekała się 25 tytułów mistrza świata i 5 złotych medali olimpijskich.

„Mówił nam, że nie da się wygrać samą siłą. Trzeba wygrywać także głową i sercem” – wspomina Peter Rono. Brat O'Connelly zauważył, że Kenijczykom brakuje ustrukturyzowania treningów. Misjonarz nie był zwolennikiem technologicznych gadżetów i analizowania statystyk – po prostu starał się okiełznać naturalne talenty.

Nie mając trenerskiego doświadczenia, zasłynął swoim prostym i świeżym podejściem do treningu. Lekkoatletów zapoznał z jogą i pilatesem, koncentrował się na sile mentalnej. Te metody wciąż przynoszą sukcesy jego biegaczom. Podczas igrzysk w Londynie jego podopieczny David Rudisha złamał rekord świata na 800 m. Bez peacemakera, za to z silnym wsparciem niezwykłego misjonarza z Irlandii.

Olimpijski finał na 1500 m w Seulu [wideo]

Biegi, które zmieniły świat fot. Getty Images

2008 Pekin, finał olimpijski na 100 metrów

Pokonywanie granic prędkości i największe show świata

Wyścig, który pokazał nową twarz sprintu. A w zasadzie zaprezentował światu sprinterskie proporcje idealne. Usain Bolt, który został na starcie za reprezentantem Trinidadu i Tobago Richardem Thompsonem, na sześćdziesiątym metrze rozwinął niespotykaną dotąd prędkość, która pozwoliła mu finiszować w lekko komediowym stylu i jeszcze ustanowić niesamowity rekord świata.

Sposób, w jaki Jamajczyk pokonał 100 metrów w czasie 9:69, zachwycił nie tylko sportowy świat. Narodziła się nowa gwiazda. Jak zbadał norweski Institute of Theoretical Astrophysics, biegacz osiągnąłby czas 9:55, gdyby nie jego gwiazdorskie zapędy przed metą. Jedni zachwycają się jego sylwetką i długimi nogami rozwijającymi nieludzką prędkość, w innych podziw wzbudza jego technika.

Przeczytaj też wywiad z Jamajczykiem: Usain Bolt: Nadal tu jestem i nadal najlepszy

Jaka by jednak nie była tajemnica sukcesów Usaina, jest on fenomenem nawet w oderwaniu od swoich kosmicznych rekordów. Do ery Bolta nie istniała gwiazda, której niespełna 10-sekundowe show zyskałoby tak pozytywny oddźwięk we wszystkich zakątkach świata. Lekkość jego biegu jest odzwierciedleniem swobody zachowania sprintera. Zabawy Jamajczyka z rywalami i kibicami elektryzują widownię nie mniej niż sama konkurencja sportowa.

Pokaz możliwości Bolta [wideo]

RW 09/2013

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij