[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Ketorewolucja: czy ciała ketonowe zrobią z nas superbiegaczy?

Na rynek przebojem wdarł się nowy suplement, którego producent, start-up z Kalifornii, twierdzi, że sensacyjnie poprawia wydolność sportowców. Nazywany jest legalnym dopalaczem, nie narusza antydopingowych regulacji WADA, nie zawiera cukru, soli i tłuszczów. Czy za sprawą ciał ketonowych w formie odżywek czeka nas rewolucja w żywieniu w sporcie?

Ketorewolucja: czy ciała ketonowe zrobią z nas superbiegaczy? fot. Getty Images

Są takie zawody, które wymagają niekończących się pokładów wytrzymałości. Służba w armii, uprawianie ziemi na Syberii, opieka nad niemowlęciem... Takim jak 14-miesięczne ludzkie tornado, zdeterminowane, żeby całkowicie wyczerpać moje zasoby energii.

Kiedy próbuję biec w tempie 5 min/km, nie robię już tego z taką swobodą, jak dawniej. Dlatego, szukając drogi powrotu do nie tak odległych czasów swojej biegowej świetności, pewnego słonecznego dnia znalazłam się w San Francisco, kłując się w lewy palec wskazujący urządzeniem medycznym zwykle używanym przez chorych na cukrzycę do mierzenia poziomu ciał ketonowych we krwi.

Jestem jednym z 5000 uczestników eksperymentu, w ramach którego testujemy HVMN Ketone. To nowy napój energetyczny, który – jeśli wierzyć jego twórcom – przewróci do góry nogami naszą wiedzę na temat żywienia w sporcie. Stworzony na bazie receptury pierwotnie wykorzystywanej w żywieniu żołnierzy armii USA i zamknięty w 65-mililitrowej buteleczce płyn, który ma tylko 120 kcal, to obietnica poprawy wydolności sportowej przez dostarczenie organizmowi porcji ciał ketonowych.

Kiedyś były one wytwarzane tylko wewnątrz ludzkiego ciała (powstają, kiedy organizm nie ma już węglowodanów do spalania i zaczyna metabolizować kwasy tłuszczowe dla pozyskania energii), ale naukowcy znaleźli sposób, by produkować je w laboratorium. Ta substancja odżywcza przez wielu specjalistów od żywienia i rosnącą rzeszę sportowców uważana jest za bardziej efektywne paliwo niż glukoza; twórca start-upu HVMN, Geoffrey Woo, nazywa je „czwartą substancją odżywczą” – równie ważną jak węglowodany, białka i tłuszcze.

„Myślę, że pewnego dnia na etykietach produktów spożywczych pojawi się czwarta linia »całkowita ilość ciał ketonowych«” – mówi Woo, kiedy odwiedzam go w jego biurze w San Francisco.

REKLAMA

REKLAMA

Woo sprawia wrażenie człowieka, który albo jest bardzo pewny siebie, albo jest bardzo dobrym sprzedawcą, albo może i jedno, i drugie. To śmiałe stwierdzenie w ustach kogoś bez wykształcenia w dziedzinie medycyny, żywienia czy biochemii. Ale może po prostu nauka jest po jego stronie.

Jeśli przedrostek „keto” brzmi znajomo, to dlatego, że tak jest. Powstanie HVMN Ketone zbiegło się w czasie z pojawieniem się diety ketogenicznej i mnóstwem badań nad ciałami ketonowymi w różnych gałęziach nauki – od żywienia w sporcie po neurologię i epigenetykę. Nawet NASA zgłębia temat ciał ketonowych jako potencjalnego źródła energii dla astronautów w czasie misji na Marsa.

Wszystko zaczęło się wewnątrz ciała. Ciała ketonowe produkowane są przez wątrobę, kiedy organizm zmuszony jest do metabolizmu tłuszczu w procesie zwanym ketozą. Stosowanie diety bogatej w tłuszcze i ubogiej w węglowodany może wprowadzić ciało w stan ketozy, podobnie jako głodówka trwająca co najmniej dzień lub dwa.

Jako źródło energii ciała ketonowe są bardzo wydajne. Uwalniają znacznie więcej energii niż glukoza, a w procesie ich spalania powstaje dużo mniej szkodliwych wolnych rodników, które przyspieszają procesy starzenia się. Nie powstaje przy tym ani gram kwas mlekowego – produktu ubocznego spalania glukozy, który gromadzi się w mięśniach podczas ciężkich treningów, powodując dolegliwości bólowe. To powody, dla których dietą ketogeniczną zainteresowali się zawodowi sportowcy i wszyscy ci, którzy gonią za rekordami.

Jednak nawet jeśli odłożymy na bok dyskusje na temat długofalowych implikacji stosowania takiej diety, pojawia się inny problem. Wprowadzenie organizmu w stan ketozy i przyzwyczajenie się do niego może zająć długie tygodnie. W tym czasie osiągi spadają, bo ciało protestuje przeciwko niedoborowi węgli, co czasem nazywane jest keto grypą.

REKLAMA

Wiedząc o tym, łatwo zrozumieć, dlaczego naukowcy próbują poza naszymi organizmami wytwarzać ciała ketonowe, by stosować je jako energetyzujący suplement diety.

Wojskowa precyzja

Ten temat wymykał się naukowcom przez lata. Sole ketonowe – suplement stworzony z wykorzystaniem potasu i sodu – pojawiły się już w latach 50. XX wieku, ale ich zdolność do podnoszenia poziomu ciał ketonowych we krwi była ograniczona, a ich stosowanie i smak dyskusyjne, bo nadmiar soli może powodować sensacje żołądkowe, nudności i biegunki.

Z kolei ciała ketonowe z malin, związek chemiczny pozyskany z tych owoców, który jest popularnym składnikiem preparatów na odchudzanie, to coś zupełnie innego. Mówiąc krótko, stymulują one produkcję hormonu adiponektyna, który potrafi zwiększyć metabolizm tłuszczów, ale nie ma to nic wspólnego z ketozą i nie ma dowodów, że działa u ludzi.

Warto przeczytać: 50 superproduktów, które musisz mieć w swoim menu

Przełom nastąpił w 2003 roku, kiedy amerykańska agencja rządowa DARPA (Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności) stworzyła program służący poszukiwaniu produktu, które podczas wielodniowych misji pozwoliłby utrzymać żołnierzy w wysokiej formie fizycznej i psychicznej.

Projekt DARPA wzbudził zainteresowanie dwóch czołowych badaczy ketozy na świecie: Kierana Clarke’a, profesora biochemii fizjologicznej z Oxford University, i Richarda Veecha z Narodowego Instytutu Zdrowia w USA. Otrzymali oni grant w wysokości 10 mln dolarów i 12 lat później ich zespół osiągnął cel, który postawiła DARPA – stworzyli odpowiednie serum, izolując kluczowe molekuły w procesie „demontażu” okrytej złą sławą bakterii E. Coli. Potem udoskonalili swój napój, testując go najpierw na gryzoniach, a później na żołnierzach. Wreszcie w marcu 2015 roku ich ester ketonowy DeltaG został dopuszczony do użycia w batonikach, żelach i napojach.

REKLAMA

REKLAMA

Około półtora roku później na badania nad DeltaG zwrócił uwagę Geoffrey Woo – specjalista komputerowy, który tak zafascynował się ciałami ketonowymi, że zaczął mierzyć ich poziom u siebie, używając specjalnego urządzenia. Po uzyskaniu przez niego licencji DeltaG stała się dostępna dla każdego jako zawartość buteleczek HVMN Ketone.

Potencjał napoju jako wzmacniacza wydajności sportowej sprowadza się do tego, że organizm ludzki może przechowywać glikogen o wartości energetycznej zaledwie 2000 kcal. Podczas długiego biegu Twój organizm wyczerpuje jego zapasy i jeśli nie odbudujesz ich jedzeniem, walisz głową w ścianę. W tym momencie do gry wchodzą egzogenne (czyli pochodzące z zewnątrz) ciała ketonowe, takie jak DeltaG.

„Ciała ketonowe tymczasowo hamują rozpad glukozy, więc tak długo, jak długo masz dostęp do tlenu, którego ciało potrzebuje do ich spalania, możesz trenować dalej, oszczędzając zapasy glikogenu i unikając wydzielania się kwasu mlekowego. To coś, z czym nie spotkaliśmy się nigdy wcześniej – wyjaśnia prof. Clarke. – Biegniesz w maratonie i nie tylko nie zderzasz się tak szybko ze ścianą, ale też nie odczuwasz powysiłkowego bólu mięśni, co umożliwia szybszą regenerację”.

Dla długodystansowców to kusząca wizja, ale badania nad możliwością wykorzystywania ciał ketonowych z zewnętrznych źródeł są wciąż w toku. Testy DeltaG prowadzone przez zespół prof. Clarke’a w Oksfordzie i opisane w akademickim piśmie „Cell Metabolism” dają obiecujące rezultaty. Odkryli oni, że grupa kolarzy z elity, którzy otrzymali DeltaG przed 30-minutowym testem, w tym samym czasie przejechała o 2% dłuższy dystans (różnica wyniosła 400 m) niż kolarze z grup, w których podano im napoje bogate w węglowodany lub tłuszcze.

REKLAMA

Na igrzyskach olimpijskich może to oznaczać różnicę między zdobyciem złota a miejscem poza podium. Dla biegaczy, którzy kończą maraton w 4 godziny, te 2% to blisko 5 cennych minut.

Naukowcy z Australijskiego Instytutu Sportu przeprowadzili podobne badanie, używając estrów ketonowych stworzonych według innej formuły, jednak nie otrzymali równie dobrych wyników. Przed próbą czasową kolarzom podano napój, który zawierał estry ketonowe AcAc lub placebo. Okazało się, że zawodnicy, którzy dostali odżywkę, nie tylko osiągnęli gorsze wyniki od tych, którzy wypili placebo, ale też skarżyli się na nieprzyjemne doznania, jak odruchy wymiotne, łagodne mdłości, a nawet, w jednym przypadku, przedłużające się wymioty.

Brianna Stubbs, główny badacz z HVMN, wskazuje jednak słabe punkty w australijskim badaniu. W komentarzu na łamach pisma „Frontiers in Physiology” podkreśla, że AcAc, w odróżnieniu od DeltaG, nie jest opracowany z uwzględnieniem jego strawności, a napój był gazowany, podczas gdy HVMN nie jest.

Nie przegap: Bieganie przyszłości. Jak będzie wyglądał sport za 20 lat?

„Ester AcAc jest niesmaczny i słabo tolerowany przez układ pokarmowy – wyjaśnia. – Można jednak zmodyfikować formułę, aby poprawić jego smak”.

Jeśli przyjmiemy, że nie powodują problemów żołądkowych, czy oznacza to, że ciała ketonowe mogą być sojusznikiem przeciętnego biegacza? Wygląda na to, że tak, w zależności od Twoich celów.

„Ciała ketonowe mogą być przydatne dla sportowców, jeśli ich celem jest tylko pokonanie dystansu, bez zwracania uwagi na tempo lub czas” – uważa Chelsea Burkart, dietetyk sportowy z Texas State University. To oznacza, że ketony mogą być dobrą opcją, kiedy chcesz wystartować w maratonie lub biegu ultra. Nie pomogą Ci jednak w treningu anaerobowym, takim jak HIIT czy sprinty.

REKLAMA

REKLAMA

Wyniki testu

Podczas gdy temat nabiera rumieńców, miałam okazję przekonać się o skuteczności ketonów na własnym ciele. W San Francisco spotkałam się z Woo i Stubbs, którzy zrobili mi szybką lekcję biochemii ketonów. Na koniec intensywnego, dwugodzinnego kursu Woo wręczył mi 6 buteleczek HVMN Ketone.

Tydzień później, podczas przygotowań do biegu, wykonałam zgodnie ze wskazówkami Stubbs badanie krwi, które wykazało niemal zerowy poziom ciał ketonowych. Nic dziwnego, skoro żyję na diecie złożonej z resztek z talerza mojego dziecka, a nie diecie ketogenicznej.

Wypiłam napój: płyn jest lepki, smak fatalny. Na myśl przyszedł mi pachnący owocowo zmywacz do paznokci. Albo kwaśny deszcz. Jakieś 45 minut później poziom ketonów we krwi podskoczył. Podzieliłam się wynikami ze Stubbs, która potwierdziła, że jest zbliżony do tego, który można zaobserwować po 2 dniach głodówki albo 4-6 tygodniach na diecie keto.

Ruszyłam równym tempem, planując biec tak długo, jak dam radę. Chciałabym napisać, że dosłownie poleciałam, że nie brakowało mi tchu, a mój krok był sprężysty. Niestety, dominującym uczuciem było palenie w przełyku. Zawróciłam dość wcześnie i pobiegłam do domu. Smak napoju znów powrócił.

Czy HVMN Ketone zamienił mnie w Paulę Radcliffe? Nie. Dopóki nie zdecyduję się pobiec w ultramaratonie, nie widzę sensu w wydawaniu 24 dolarów (blisko 100 zł) na ten wynalazek, ale badania nad ciałami ketonowymi, prowadzone przez specjalistów różnych dziedzin, m.in. nad ich wpływem na poprawę i wzmacnianie funkcji poznawczych, wciąż budzą moje zainteresowanie. Gdybym była profesjonalnym sportowcem, trzymałabym rękę na pulsie.

REKLAMA

Natomiast rolnikom z Syberii oraz innym matkom, dla których sen jest odległym wspomnieniem, mogę póki co polecić inny rodzaj superpaliwa, które jest zdecydowanie smaczniejsze – nazywa się kawa.

Przełomy w żywieniu sportowców

Czy HVMN Ketone będzie kolejnym kamieniem milowym?

Lata 80. XX wieku: BCAA

Badania nad aminokwasami rozgałęzionymi i ich powszechne stosowanie rozpoczęło się w latach 80. XX wieku. BCAA, czyli tzw. aminokwasy rozgałęzione: izoleucyna, leucyna i walina, zyskały popularność dzięki rozwojowi kulturystyki i sportów siłowych, których ikoną stał się Arnold Schwarzenegger.

Przełom lat 80. i 90. XX wieku: białko serwatkowe

Badania nad BCAA sprawiły, że w centrum zainteresowania badaczy znalazło się pochodzące z krowiego mleka białko serwatkowe. Globalny rynek odżywek na jego bazie (koncentratów, izolatów i hydroizolatów) wart jest obecnie około 37 mld złotych.

Lata 90. XX wieku: kreatyna

W ostatniej dekadzie XX wieku zaczął się boom na kreatynę, która była powszechnie stosowana przez uczestników igrzysk w Atlancie w 1996 roku. Pewne ilości kreatyny występują naturalnie w komórkach mięśniowych.

Pierwsza dekada XXI wieku: żele energetyczne

Maratończycy zaczęli ich używać w latach 80., ale dopiero na początku XXI wieku nastąpiła eksplozja ich popularności, napędzana rosnącą frekwencją maratonów. Nie bez znaczenia była też znacząca poprawa ich smaku.

Lata 20. XXI wieku: napoje ultra-carb

Superbogaty w węglowodany napój Maurten stał się podstawową odżywką w czasie zawodów wielu topowych maratończyków. Do grona jego zwolenników zalicza się nawet pewien Kenijczyk o nazwisku Kipchoge.

Warto przeczytać: Probiotyki: klucz do lepszego zdrowia i biegowej formy

RW 07-08/2019

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij