Runner's World poleca:

Piwo a sport: Zakazany owoc czy dobry izotonik?

Poleć ten artykuł:

Nie potrafisz odmówić sobie kufla zimnego piwa po treningu? Nic nie szkodzi. Bo chociaż mieszanie alkoholu ze sportem zwykle przynosi opłakane skutki, to na szczęście w przypadku biegania i piwa może być dokładnie odwrotnie. Grunt, to wiedzieć kiedy pić piwo, jakie i ile.

Piwo w zamian za pokonane kilometry? Czemu nie? Złoty trunek może stanowić doskonałą nagrodę za każdy kilometr dołożony do tygodniowego przebiegu. Oczywiście - można to powtarzać jak mantrę - o ile podejdziesz do tematu z głową i zachowasz umiar.

Kwestia picia piwa przez biegaczy coraz bardziej wychodzi ze strefy mitów i domysłów, a kolejne badania naukowców wykazują dobroczynne działanie niewielkich ilości alkoholu na organizm człowieka - także biegającego.

W naszym kraju dochodzi już do sponsoringu imprez biegowych przez browary. Ba, podczas Półmaratonu Ślężańskiego w skład pakietu startowego każdego uczestnika wchodziła półlitrowa puszka "Zamkowego" - flagowego produktu jednego z głównych sponsorów imprezy. Po poznańskim maratonie i półmaratonie uczestnicy pochłonęli łącznie, bagatela, blisko 3 tysiące półlitrowych kufli. Wrocławski Klub Biegacza "Piast" swoją nazwę zawdzięcza nieistniejącej już spółce Browary Dolnośląskie S.A., która w 1996 roku zdecydowała się zainwestować w klub.

Przykładem - co prawda nieco ekstremalnym - udziału piwa w życiu biegacza może być również amerykański bieg Beer Belly (ang. piwny brzuch), podczas którego zawodnikom na trasie nie podaje się wody czy standardowych napojów izotonicznych, ale... piwo właśnie. Koronne to dowody na to, że światy biegania i płynu w kuflach zazębiają się nie od dziś.

Piwo, podobnie jak czerwone wino, ma pewne właściwości zdrowotne. Słód i chmiel zawierają flawonoidy - związki występujące także w warzywach i winie, wzmacniające komórki i obniżające ryzyko raka i chorób serca. Piwo zawiera też witaminy z grupy B i chrom, które pomagają zamieniać węglowodany w energię.

Noc przed startem

Alkohol, a piwo w szczególności, to produkt wyjątkowo moczopędny. Jeśli wieczorem przed startem przesadzisz z jego ilością, rano czeka Cię odwodnienie. Żeby zapobiec fatalnym jego skutkom - spowolnieniu reakcji, braku tlenu w mięśniach, który powoduje wolniejszy bieg - wypij szklankę wody przed i po kufelku. Tak, dobrze przeczytałeś, po jednym piwie. No chyba że jesteś potężnym gościem, pijącym regularnie kufel albo dwa dziennie - w takim wypadku nie żałuj sobie i drugiego.

Być może przed startem nie wyobrażasz sobie nie wypić małego piwka przed snem - tak na ukojenie nerwów. Jeśli pijesz w miarę regularnie, najlepiej spożyć je do kolacji - posiłek pomoże przyswoić alkohol. Jeśli jednak nie jesteś piwoszem, wieczór przedstartowy to nie najlepszy czas na eksperymentowanie z piwem. Nawet kufelek o pojemności 330 ml mógłby zakłócić tak ważny przed startem sen.

W trakcie biegu

Jeśli startujesz w biegu na krótkim dystansie (takim jak przywołany dwumilowy Beer Belly), kilka łyków złocistego płynu nie powinno się odbić negatywnie na Twoim biegu. Jeśli jednak jest to dystans dłuższy, taki jak maraton czy półmaraton, Twój organizm może być częściowo odwodniony, a kilka łyków piwa w mgnieniu oka spowoduje utratę koordynacji ruchowej i motywacji do ukończenia biegu.

Oprócz tego alkohol rozszerza naczynia krwionośne, co powoduje utratę ciepła w organizmie. Może więc lepiej powstrzymać się od "piwkowania" w czasie biegu - lepiej zaczekać i po minięciu mety kuflem uczcić zwycięstwo. Wyjątek: niegroźne dla Twojej formy piwo bezalkoholowe (patrz opis piw pod artykułem).

Tagi: piwo po bieganiu | piwo jako izotonik | czy piwo szkodzi

Oceń artykuł:

3.3

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij