Rozmiar ma znaczenie
fot. Mark Hooper
Czy wiesz, ile kalorii mają posiłki, które jesz? Prawdopodobnie więcej, niż Ci się wydaje - tak wynika z badań przeprowadzanych przez naukowców wśród biegaczy. „Ludzie zaniżają kaloryczność swoich posiłków przeciętnie o 20% - wyjaśnia dr Brian Wansink, szef Cornell Food and Brand Lab na Cornell University i autor książki „Mindless Eating" („Bezmyślne jedzenie"). - Ale jeśli są po ciężkim treningu, zaniżają tę wartość nawet o 50%".
Jego zespół przebadał ludzi, którzy przygotowywali się do maratonu i obserwował ich podczas „ładowania węglowodanów" tuż przed startem. Naukowcy odkryli, że biegacze oceniali wartość energetyczną zjadanych wówczas posiłków na ok. 1500 kcal, podczas gdy w rzeczywistości to, co mieli na talerzach, miało ok. 3500 kcal. Dodatkowe 2000 kcal? Dla przeciętnego człowieka to ilość energii, której powinien dostarczyć sobie z wszystkimi posiłkami przez cały dzień.
Dlaczego tak bardzo mylimy się w szacunkach? Bo jest wiele czynników, które utrudniają nam prawidłową ocenę, włączając w to m.in. naszą naturalną niezdolność do właściwego oceniania wielkości porcji jedzenia, zewnętrzne bodźce popychające nas do przejadania się oraz problem z ustaleniem naszego zapotrzebowania na energię i tego, ile jej zużywamy. Przy czym wystarczy jeden z tych czynników, aby trud wkładany w zrzucanie tłuszczu poszedł na marne.
Na szczęście właściwe odżywianie się to nie astrofizyka i wcale nie potrzebujesz skomplikowanych wzorów i czasochłonnych obliczeń, aby prawidłowo oceniać kaloryczność produktów, które jesz, i dostosować ją do swojego trybu życia i ilości treningów. Wystarczy poznać kilka prostych zasad i wprowadzić je w życie.
Jesz za dużo, bo widzisz za mało
Największym wyzwaniem dla osób, które decydują się schudnąć, jest ustalenie, ile dokładnie jedzą i przyswajają kalorii. Niestety, nie jest to takie proste. Restauracje, aby dogodzić swoim gościom, prześcigają się dzisiaj raczej w powiększaniu porcji niż podnoszeniu jakości serwowanego jedzenia - obecny zestaw obiadowy może mieć rozmiar nawet trzykrotnie większy niż powinien, jeśli wziąć pod uwagę zalecenia dietetyków.
Co gorsza, w menu nie ma informacji o wartościach odżywczych i kaloryczności potraw (wyjątkiem są niektóre restauracje fastfoodowe, np. McDonald's). Producenci żywności kuszą nas podczas zakupów promocjami swoich produktów, powiększając je o 15, 30 lub 50% albo obniżając ceny, jeśli kupisz więcej sztuk. W tym też tkwi problem, bo badania dowodzą, że niemal zawsze zjadamy prawie wszystko, co dostaniemy na talerzu albo kupimy w sklepie.
Z badań opisanych w 2005 r. w „Journal of American Medical Association" wynika, że średnio zjadamy aż 92% tego, co sobie przygotujemy do jedzenia. Brian Wansink i jego koledzy przeprowadzili także liczne eksperymenty, które wykazały, że zazwyczaj traktujemy ilość jedzenia, jaka znajduje się w paczce, słoiku lub pudełku, jako właściwą porcję jedzenia, które powinniśmy zjeść.


















NEWSLETTER