Runner's World poleca:

Bartosz Feifer: Zwycięstwo to sposób myślenia

Poleć ten artykuł:

„A ty co, książkę piszesz?” – pytali go wielokrotnie, gdy przez kilka lat wynotowywał największe mądrości świata. Na początku była to tylko pasja - sam jeszcze wtedy nie wiedział, że prawdę mówiąc, to owszem, napisze. A jego życie będzie historią jak z filmu.

Bartek Feifer: Zwycięstwo to sposób myślenia Zobacz całą galerię

Jeśli Bóg chce ci dać prezent, opakowuje go w problem” – Bartek leżał przykuty do łóżka i długo zastanawiał się nad sensem tego aforyzmu w kontekście tego, co mu się przytrafiło. Wypadek, otarcie o śmierć, 2 blachy, 12 śrub w miednicy i lekarska przestroga, by nie próbował więcej biegać.

Po wyjściu ze szpitala wsiadł na wózek inwalidzki i pojechał na przejazd kolejowy, gdzie zaczynała się jego ulubiona, jego najważniejsza ścieżka biegowa. Powspominał, popłakał, podsumował i pożegnał się z bieganiem. Tak przynajmniej myślał tego dnia. Ale kiedy każdej kolejnej nocy śnił, że jednak biega, zmienił zdanie i zaczął walczyć.

Bo to wojownik. Świadczy o tym jego historia. Historia wsparta na aforyzmach, na mądrościach zaklętych w zdaniach. Mądrościach takich jak ta: „Jeśli potrafisz o czym marzyć, potrafisz także tego dokonać”. Tak powiedział Walt Disney. Tak zrobił Bartek Feifer.

Rozbieraj się i leć

Jego historia zaczyna się w szkole podstawowej – na tej samej ścieżce, na której miał się potem z bieganiem pożegnać. Bartek, wrażliwe chucherko, które bardzo chce przegonić albo chociaż dogonić kolegów ze szkoły, w końcu zostaje dobrze zdiagnozowany. Ciągle choruje na anginy, bo ma problem z migdałami. Lekarz, który mu je wycina, po zabiegu ma dla niego dwie rady: „Jedz lody, chłopcze. No i co? Biegaj!”.

Biegaj, bo w końcu możesz. Bartek idzie wtedy na tę ścieżynę i tam szykuje się do tego, by w końcu rówieśnikom w szkole zaimponować. W tajemnicy ćwiczy wymęczone chorobami ciało, by nareszcie pokazać, na co go stać. Dostaje się na zawody gminne jako rezerwowy, a przechodzi eliminacje do powiatowych. Wszyscy koledzy pytają: „Jak?”.

Jak to możliwe, że z takiego fajtłapy rodzi się atleta. Bo rodzi się, to fakt. Bartek biega pod okiem wuefistów w podstawówce i gimnazjum. To właśnie tam poznaje trenera z prawdziwego zdarzenia, który bierze go pod swoje skrzydła. Już wie, że trening może być różnorodny, bo wuefiści mieli tylko jeden przepis: „Przebieraj się i leć”. Tutaj jest inaczej: interwały, siła, no i dzienniczek biegowy. Założony w 2003 roku. Bartek prowadzi go do dziś. „Mam już 12 kajetów. Każdy z nich to jeden rok. Zapisuję każdy dzień, czy ćwiczyłem, czy nie. Kiedy leżałem przykuty do łóżka, to też pisałem, że nie robiłem nic. Jak już zacząłem rehabilitację, to zapisywałem nawet najmniejszy ruch” – opowiada.

W wieku 16 lat zaczyna też zbierać aforyzmy. Dają mu motywację. Stara się mieć jeden na każdy dzień. Czyta je, notuje, przesiąka nimi, ale jeszcze wtedy ich nie rozumie. Przyjdzie na to gorzki czas. Na razie mądrość gromadzi się jakoś tak bezwiednie. Odkłada się w zeszytach na przyszłość. Trafiają tam aforyzmy wyczytane, zasłyszane, znalezione w każdy z możliwych sposobów.

Trzy minuty jazdy

Póki co, Bartek biega średnie dystanse. W połowie liceum łapie jednak kontuzję achillesa i musi pauzować. Żeby całkiem nie wypaść z formy, ćwiczy trzy miesiące na siłowni. Wychodzi z niej z muskulaturą i z wagą sprintera. Po niewielkiej kłótni z trenerem przesiadają się więc na sprint – decyzja Bartka. Ryzykowna, ale poparta wynikami.

Na mistrzostwa Wielkopolski ma wynik 11:50 na 100 m, a trener obiecał, że zostaną przy sprintach, jeśli zejdzie poniżej 12 sekund. Bartek biega na setkę, ale o awans na mistrzostwa Polski zawsze się jakoś tak ociera. Jedzie na nie raz – w sztafecie. Ale mimo wszystko marzy o długich dystansach. „Jakoś tak je czułem, po prostu lubiłem biec” – opowiada. I szansa na realizację tego marzenia przychodzi – ale w wojsku.

Bartek trafia do niego trochę przypadkiem. Po skończonej maturze zachodzi do WKU. Pyta, co i jak. Może do szkoły podoficerskiej go przyjmą? Ale nabór już skończony, namawiają go na służbę zasadniczą. A właściwie mówią wprost: „Bilet przyślemy ci i tak”. No i idzie. 9 miesięcy jeździ w czołgu, a potem idzie na zawodowca. Zabawa w komandosów na całego. Malowanie twarzy, bieganie po lesie, strzelanie i… sport.

Najpierw po pracy, a potem, jak już go zauważą, to w jej trakcie. Jest szanowanym sportowcem, studiuje na AWF, ma dziewczynę, pracę, jest samodzielny i szykuje się właśnie do mistrzostw Wojska Polskiego w biegach przełajowych. Ale żeby udowodnić znajomym, że nie tylko bieganiem żyje, jedzie w swoje urodziny na wycieczkę połączoną z imprezą. Jest rok 2011. Wracają z niej w nocy. Trzy minuty po wyjechaniu na trasę kierowca zasypia za kółkiem.

Biegał w snach

Wypadają z drogi, uderzają w drzewo, odbijają się od niego i wracają na jezdnię. Bartek razem z dziewczyną wysiadają, a raczej wypadają z rozbitego samochodu. Bartek wstaje i próbuje zatrzymać nadjeżdżające właśnie auto, ale kierowca uderza w ich samochód, a ten powala Bartka na ziemię. Potem jest szpital i diagnoza: uszkodzony kręgosłup, połamana miednica, panewka stawowa i głowa kości udowej. Ale to nie wszystko.

W ostatniej chwili diagnozują u niego zapalenie otrzewnej i trafia na stół operacyjny. Ratują mu życie, a potem wiozą do innego szpitala na składanie kości. Potrzeba dwóch operacji, by wszystko się udało. Jak kładą na stole narzędzia potrzebne do operacji i śruby z blachami, które będą mu wstawiać, to ma wrażenie, że to nie chodzi o operację na nim, ale jakieś naprawy na samym bloku operacyjnym.

Ale po operacji śmiesznie nie jest. Ból jest tak wielki, że trzeba dawać morfinę, a potem zaczyna się dół psychiczny. Bartek dowiaduje się też od lekarza, że jak będzie dalej biegał, to całą robotę lekarzy popsuje. Że wszystkie te blachy i śruby mu się posypią. Że nie powinien. I właśnie wtedy jedzie na ten przejazd kolejowy, żeby się z bieganiem pożegnać. Od tamtej chwili, po tym pożegnaniu, bieganie ciągle mu się śni.

Tagi: Bartek Feifer | motywacja do biegania | motywacyjne cytaty | mental runner

Oceń artykuł:

4.2

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij