Runner's World poleca:

Beata Sadowska: Łatwiej z każdym dniem

Poleć ten artykuł:

Kobiety ciągle są w ruchu. Dodatkowo, coraz więcej z nich znajduje czas, by trochę pobiegać. I ma z tego ogromną radość, sporo energii i dobrą figurę. Beata Sadowska, dziennikarka i prezenterka telewizyjna, opowiada nam o swojej miłości do biegania

Beata Sadowska z psem

Pierwszy w warszawskim parku Skaryszewskim dobiegł do mnie Momo - duże psisko rasy Rhodesian Ridgeback. "To jedna z trzech podstawowych spraw, jakie daje mi bieganie: mam z głowy spacer z psem. A gdy jest wybiegany, zjada mniej butów - śmieje się Beata Sadowska. - Pozostałe dwie to ogromna frajda i, co ważne dla większości kobiet, lepsza sylwetka".

To jest zaraźliwe!

Beata wróciła do biegania po 15 latach przerwy. W szkole podstawowej uprawiała lekkoatletykę. "To były nietypowe dystanse: 300, 1200 m. Lubiłam bieg przez płotki, ale najlepiej wychodził mi chyba skok w dal". Potem, jak to często bywa z ludźmi uprawiającymi jakąś dyscyplinę, bawiła się w chyba wszystkie sporty, tylko nie w bieganie.

"Jestem osobą aktywną. Jeżdżę na rowerze, nartach (wodnych i śniegowych), rolkach, gram w tenisa. Ale trzymałam się jak najdalej biegania". Do czasu. Narzeczony Beaty biega regularnie od 17 lat i ma za sobą dwa maratony. I zna się dobrze na kobietach - nie namawiał Beaty do biegania. Wystarczyło, że widziała, jak świetnie się czuje po treningach.

"No i byłam przez miesiąc w Australii. A tam biega każdy. Od dzieci do staruszków. Kobiety i faceci" - wspomina Beata. To było dwa lata temu. I ochota do biegania wróciła.

Oprócz tego obiecała znajomej, że wystartuje w biegu Run Warsaw na dystansie 5 km. Nie potrafiła sobie nawet wyobrazić, co to oznacza. Kolega, który biegał, porównał to do 10 odległości stadionów na Skrze. Spróbowała na tydzień przed startem cztery razy. Udało się za każdym, więc wystartowała i bez problemów dotarła do mety.

Droga do maratonu

Od czterech miesięcy trening Beaty jest dużo bardziej przemyślany. Jesienią chce wystartować w maratonie warszawskim.

"Przeraża mnie własna konsekwencja - śmieje się. - Kuba Wiśniewski, trener biegania, rozpisuje mi plan na każdy miesiąc. Gdy z jakichś powodów nie udaje mi się wykonać zadania przeznaczonego na dany dzień, odrabiam zaległości w pierwszym wolnym terminie. I z radością dziecka wykreślam odrobione lekcje".

Wydłużanie dystansu daje Beacie największą satysfakcję. Widzi, jak poprawia się jej kondycja i bez problemu pokonuje dystans, który jeszcze 14 dni temu był tylko w planach.

"Bardzo pomagają mi biegi z Pawłem (narzeczony). Mimo że dostosowuje się do moich możliwości, wspólne treningi wymagają ode mnie sporo wysiłku. Bieg jest męczący, tempo większe niż gdy trenuję sama, ale za to kolejne dni są łatwiejsze" - mówi.

Bez pustych przebiegów

Przygotowanie do maratonu wymaga pewnych wyrzeczeń. A przede wszystkim dobrej organizacji dnia. "Nie przekona mnie nikt, kto mówi, że nie może znaleźć godziny. Wystarczy wyeliminować tzw. puste przebiegi - siedzenie przed TV, bezmyślne kartkowanie gazet" - tłumaczy. I jeśli to tylko możliwe, zaplanować dzień pod trening.

"Nie nastawiam się na żaden czas - mówi Beata. - Chcę po prostu przebiec maraton. Może to nie jest zbyt sportowe podejście, ale 42 195 m to morderczy dystans. Sukcesem będzie już dotarcie do mety".

RW 02/2007

Tagi: Beata Sadowska | telewizja | dziennikarz | gwiazda | znani biegacze | kobiety | maraton | praca | pies | plan treningowy

Oceń artykuł:

--

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij