Runner's World poleca:

Bieg pod specjalnym nadzorem

Poleć ten artykuł:

Chyba nigdzie na świecie czas nie dłuży się bardziej niż w więzieniu, odbierając człowiekowi chęć do życia. Okazuje się jednak, że nawet w takim miejscu można odkryć w sobie pasję do biegania. I zorganizować półmaraton z prawdziwego zdarzenia.
Zobacz całą galerię

Niedziela, godz. 8.30, Zakład Karny w Rawiczu. Na głównym placu potężnej, szarej budowli pojawiają się więźniowie... w strojach sportowych i zaczynają rozgrzewkę. Zaraz pobiegną w półmaratonie! Ale jak to: 21 kilometrów za kratami?

Zakład Karny w Rawiczu funkcjonuje jako jednostka więzienna od 1819 roku. Przez te blisko 200 lat grube, pruskie mury widziały już niejedno. Ale półmaratonu jeszcze się tu nie biegało. "Nie słyszałem o podobnych zawodach, więc chyba jesteśmy pionierami na skalę światową" - cieszy się dyrektor placówki Bogdan Wojtal.

Nigdy jeszcze nie byłem pierwszy. Ogromnie się cieszę. W końcu jakiś sukces w życiu osiągnąłem - cieszył się Mariusz S., triumfator biegu Złota Setka.

Na pomysł zorganizowania zawodów za murami wpadł Krzysztof Domaniecki, wychowawca ds. sportu w rawickim ZK. Widział, że więźniowie dla relaksu biegali w kółko na spacerniaku. Zaproponował więc im sportową rywalizację. Okazało się, że jest sporo chętnych do wzięcia udziału w takiej imprezie. W maju 2010 roku dyrektor Wojtal dał zgodę na wielki bieg, który został później nazwany "Złotą Setką" (więźniowie mieli pobiec 100 okrążeń głównego placu, po 201 metrów każde).

Pojawił się jednak problem - jak przygotować osadzonych do tak poważnego wysiłku. "Panowie zaczęli regularne treningi - wspomina Krzysztof Domaniecki. - Biegali wokół 80-metrowego spacerniaka. Po 150-180 okrążeń w ciągu 1,5 godziny, jakie im przysługuje na zewnątrz budynku. Biegali też wokół niedużego boiska do piłki nożnej. Grali również w futbol"- wylicza wychowawca.

"Chcemy, by osadzeni jak najwięcej czasu spędzali poza celą. Dlatego każda forma aktywności sportowej jest dla nich czymś ważnym. Dzięki temu mogą się wyżyć fizycznie i potem są spokojniejsi" - zauważa dyrektor Wojtal.

Oddam paczkę za start w biegu

Ostatecznie do głównego biegu zgłosiło się 24 chętnych. Niestety, ośmiu z nich nie przeszło pozytywnie szczegółowych badań lekarskich. Dwóm w ostatniej chwili przytrafiły się kontuzje . "Dało się wyczuć, że między osadzonymi narastała sportowa rywalizacja. Jeden z głównych faworytów do wygranej... wygląda teraz przez kraty w oknie. Tak ostro się przygotowywał. Robił sobie takie interwały, że nie wytrzymały nogi" - mówi Domaniecki.

Wielki cel i chęć wzięcia udziału w "Złotej Setce" były dla więźniów ponad wszystko. Najlepiej niech świadczy o tym historia jednego z nich, który na kilka dni przed datą startu podpadł wychowawcom. Wiedział, że mógł za to zostać ukarany zakazem uczestniczenia we wszystkich zajęciach sportowych. Tak się tym przejął, że powiedział dyrektorowi, iż każda inna kara będzie dla niego lepsza. Nawet gdyby miano mu zabrać paczkę od najbliższych...

"To jest lepsze od używek. Bieganie uzależnia jak nie wiadomo co. Nie mamy tu większych przyjemności" - mówi więzień Hubert F.

Tagi: ludzie | bieganie | więzienie | półmaraton | zawody | Złota Setka

Oceń artykuł:

4.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij