[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Bieg przez social media: wirtualne wsparcie realnych treningów

Facebook, Instagram, Twitter i inne platformy społecznościowe kradną nam mnóstwo czasu i mogą uzależniać, ale z drugiej strony mogą być dla biegaczy treningowym wsparciem, źródłem motywacji i kopalnią informacji - wszystko zależy od tego, jak z nich korzystasz. Sprawdź, jak mądrze używać media społecznościowe, żeby stać się biegaczem z turbodoładowaniem.

Biegiem przez social media: jak wirtualne społeczności mogą wesprzeć Twoje bieganie w realu fot. Damien Weighill

Technologia zmienia nasz ulubiony sport. Obraz biegacza w pojedynkę pokonującego kilometry odchodzi do lamusa. Zapomnij o samotności długodystansowca, kiedy jesteś o jedno tapnięcie w ekran smartfona od połączenia się z siecią. Social media i oparte na GPS sportowe aplikacje przeniosły nas w epokę, w której biegacz jest częścią globalnej społeczności, ze śledzeniem na żywo startów w zawodach, zapisywaniem treningów w chmurze, dzieleniem się swoimi trasami z całym światem, #runselfies, kudosami na Stravie i lajkami na Facebooku.

Niektórzy mogą uznać, że taka „infiltracja” odziera bieganie z jednej z jego najbardziej atrakcyjnej cechy – możliwości oderwania się od wszystkiego – ale z liczb wynika, że biegacze chyba chcą być „razem”.

Kiedy pisaliśmy ten artykuł, narzędzie do targetowania reklam na Facebooku informowało, że oszałamiające 136 milionów użytkowników tego serwisu deklaruje zainteresowanie bieganiem. Na Instagramie było ponad 38 milionów postów z hashtagiem #running. W 2017 roku na Stravie w każdej sekundzie dodawano 16 biegowych aktywności.

Podczas gdy kiedyś mogliśmy tylko w „realu” poprosić innych biegaczy o pomoc, dziś mamy niezliczoną ilość grup „online”, wirtualne społeczności dyskutujące o wszystkim: od butów po zawody, w których zyskamy porady, wsparcie i motywację.

Prof. Andy Lane, psycholog sportu z University of Wolverhampton, uważa, że to pozytywna zmiana. „Social media mają wiele zalet – twierdzi. – Dostarczają informacji o trasach biegowych, dają dostęp do ekspertów i możliwość kontaktu z innymi biegaczami. Są też negatywy, ale to zależy od tego, jak z nich korzystamy. To dobry sposób, by zapisywać treningi, sprawdzać, co robią inni biegacze i, w niektórych przypadkach, poznawać nowe treningowe patenty. Ale czasem niełatwo jest odróżnić dobre rady od złych, a poza tym ryzykujemy, że utoniemy w morzu informacji”.

REKLAMA

REKLAMA

Biegiem przez social media: jak wirtualne społeczności mogą wesprzeć Twoje bieganie w realu fot. Damien Weighill

Spytaliśmy świetnie obeznanych z social mediami trenerów biegania i ekspertów, aby wskazali nam zalety 6 największych platform społecznościowych i doradzili, jak z nich korzystać, unikając pułapek.

Wirtualny doping

Biegowe społeczności są obecne we wszystkich social mediach i nie ma niszy, która nie byłaby w nich reprezentowana. Od małych, lokalnych klubów biegowych po ogromne, wyłącznie wirtualne grupy miłośników biegania – na pewno znajdziesz wśród nich miejsce dla siebie.

Instagram, czyli niech Cię zobaczą

Najlepszy, gdy szukasz: inspiracji i motywacji

Instagram jest miejscem, gdzie bieganie żyje własnym życiem na zdjęciach i w krótkich filmikach. To źródło #runspiracji, której dostarczą Ci zamieszczane przez #instarunnersów zdjęcia przedtreningowych śniadań, pięknych widoczków z biegowych tras oraz #sweatyselfies.

By dotrzeć do treści, które Cię interesują, możesz obserwować innych biegaczy, klub biegowe, marki (np. @RunnersWorldPolska) albo najnowsze posty oznaczane konkretnymi hashtagami. Jeśli rano ciężko Ci zwlec się z łóżka i wyjść pobiegać, poszukaj #6amclub, aby zobaczyć, jak walczą z tym inni. Albo wybierz #runfuel dla nowych pomysłów na posiłki dla biegaczy.

Inspirujące obrazki to esencja Instagrama, ale biegacze coraz chętniej używają go, by dzielić się radami i dyskutować. Najlepiej wykorzystać do tego podpisy, publikowane razem ze zdjęciami. Zadawanie pytań też działa świetnie, jeśli chcesz pobudzić konwersację i uzyskać informacje od innych biegaczy.

Instagram może Ci też pomóc trzymać się treningowego planu. Obserwowanie osiągnięć wirtualnych znajomych może pomóc Ci podjąć decyzję, czy walniesz się na kanapę, czy wyjdziesz na ziąb, zwłaszcza jeśli trenujecie, by osiągnąć ten sam cel. Bycie w grupie, która podąża w tym samym kierunku, zwiększa motywację i odpowiedzialność. Obserwowanie postów z treningów i startów innych nie pozwoli Ci zapomnieć, że tylko dzięki konsekwencji staniesz się biegaczem, jakim chcesz być.

REKLAMA

Biegiem przez social media: jak wirtualne społeczności mogą wesprzeć Twoje bieganie w realu fot. Damien Weighill

Swoją biegową determinację wzmocnisz, używając takich aplikacji, jak Garmin Connect, Nike+ czy Strava, do nakładania na swoje zdjęcia biegowych statystyk, przekształcając zdjęcia w treningowe wpisy i budując własny publiczny dzienniczek biegacza. Wiedząc, że inni śledzą Twoje postępy, trudniej będzie Ci odpuścić.

Pamiętaj jednak, że presja na to, by zawsze prezentować się w świetnej formie, niesie z sobą ryzyko przetrenowania – to naturalna konsekwencja myślenia, że musisz imponować innym przez cały czas. Nie bój się więc pokazać, że czasem sprawy nie idą zgodnie z planem.

W morzu inspirujących postów na Instagramie można zanurkować w dowolnym momencie, ale ludzie są bardziej aktywni w określonych momentach. Jak wynika ze statystyk narzędzia analitycznego Hootsuite, najlepszy czas na publikację postów to godziny 21:00-22:00.

Facebook, czyli dynamika grupy

Najlepszy, gdy szukasz: wsparcia grupy, porad treningowych, poleceń sprzętu i zawodów

Jak Instagram, Facebook jest świetny, gdy potrzebujesz wsparcia i motywacji. Większość aplikacji biegowych ułatwia udostępnianie statystyk, co może być uciążliwe dla niebiegaczy, ale wówczas do gry wchodzi najbardziej użyteczne narzędzie Facebooka – Grupy.

Grupy pozwalają dzielić pasję z innymi zakręconymi na punkcie biegania ludźmi, a jeśli szukasz informacji o jakimś biegu, zawsze znajdziesz biegacza, który już w nim startował. Od fanów biegania ultra na roślinnym paliwie po harpaganów walczących o życiówki na 10 km – na Facebooku znajdziesz grupę wsparcia dla każdej biegowej niszy. I wiele z nich oferuje treningowe i dietetyczne porady.

Tu też rodzą się biegowe wyzwania, takie jak Advent Running, która to grupa ożywa co roku w grudniu, motywując społeczność do biegania przez co najmniej 30 minut każdego dnia przez 25 dni.

REKLAMA

REKLAMA

Biegiem przez social media: jak wirtualne społeczności mogą wesprzeć Twoje bieganie w realu fot. Damien Weighill

Facebook jest także najlepszym miejscem do szukania ludzi, którzy planują starty w realnym świecie. Wiele grup, jak właśnie Advent Running czy Adidas Running, działa w „realu”, organizując biegowe wydarzenia. Możesz też zajrzeć do Wydarzeń, filtrując wyniki za pomocą daty i lokalizacji. Dzielenie się bieganiem w wirtualnych społecznościach daje wyraźne korzyści.

Najnowsze badania naukowców z MIT Sloan School of Management w Massachusetts dowodzą, że social media czynią bieganie „zaraźliwym”, że biegamy więcej, kiedy nasi przyjaciele też to robią. Co więcej – kiedy oni biegają szybciej i dalej, my też bardziej się staramy robić postępy.

Badania podkreślają znaczenie śledzenia odpowiednich osób w mediach społecznościowych – na mężczyzn wpływają zarówno mężczyźni, jak i kobiety, ale kobiety podążają tylko za przykładem innych kobiet. Takie narzędzia, jak Facebook Live i transmitowane na żywo webchaty, dają możliwość kontaktu z ekspertami, doświadczonymi biegaczami i trenerami, którzy byliby raczej nieosiągalni w realnym świecie. Możesz np. zasięgnąć opinii lekarza ze specjalizującego się w ortopedii New York Hospital for Special Surgeries podczas ich audycji.

Poza wsparciem ekspertów na Facebooku możesz wykorzystać rady biegaczy z większym doświadczeniem – można się wiele nauczyć od kogoś, kto już osiągnął to, do czego my wciąż dążymy. Już sama świadomość, że nie jesteś sam ze swoimi fizycznymi i mentalnymi przeszkodami do pokonania, pomaga, a dzięki wiedzy, jak inni sobie z nimi poradzili, możesz poczuć słodki smak zwycięstwa zamiast goryczy porażki.

Twitter, czyli słuchaj i ucz się

Najlepszy, gdy szukasz: newsów o gwiazdach biegania i imprezach, treningowych rad

Limit długości tweetów na Twitterze czyni tę platformę miejscem, gdzie warto szukać (i udostępniać) interesujące wiadomości i linki do ciekawych treści. Twitter jest popularny wśród gwiazd sportu, więc śledź je, jeśli liczysz na ich treningowe wskazówki.

REKLAMA

Biegiem przez social media: jak wirtualne społeczności mogą wesprzeć Twoje bieganie w realu fot. Damien Weighill

To też miejsce, w którym możesz zyskać informacje z wiarygodnych źródeł, np. wyniki najnowszych badań. Trenerzy i specjaliści udostępniają tu chętnie linki do interesujących treści – od strategii taperingu po newsy dotyczące diety.

Twitter jest też doskonały, by dołączyć do konwersacji na temat biegowych imprez przez hashtagi, takie jak like #berlinmarathon2019. Dzięki nim otrzymasz powiadomienia o otwarciu zapisów, akcjach specjalnych itd.

Pora największej aktywności na Twitterze to czas między południem a godz. 15:00 (jak wynika z danych Hootsuite), ale poza „szczytem” są też organizowane o określonych godzinach tematyczne czaty. Znajdź te poświęcone bieganiu i jeśli masz pytania, zadaj je właśnie wtedy.

Tumblr, czyli daj się natchnąć

Najlepszy, gdy szukasz: informacji dla początkujących

Tumblr to mikroblogowa platforma, która największą biegową społeczność zbudowała w USA. To mieszanka Facebooka, Instagrama, Twittera i klasycznych stron internetowych. Biegacze obserwują, lajkują i komentują wpisy innych biegaczy, ale mogą też łatwo udostępniać cudze posty na własnych blogach. To czyni z Tumblra potężne narzędzie motywacyjne, ponieważ cenne rady i inspirujące treści szybko się rozprzestrzeniają.


Jeśli jesteś bardziej joggerem z ambicjami sięgającymi najwyżej biegu na 5 km, niż maratończykiem walczącym o życiówkę poniżej 3:00, Tumblr będzie dla Ciebie świetnym źródłem informacji raczej od innych biegaczy niż od ekspertów. A dla niedoświadczonych biegaczy szukających słów zachęty biegowa społeczność Tumblra może być wielkim wsparciem.

Inaczej niż na Facebooku i Instagramie, tu nie trzeba obserwować się nawzajem, by zadawać bezpośrednie – i prywatne – pytania. To ułatwia uzyskanie porad od innych „Runblrs”.

REKLAMA

REKLAMA

Zyski krańcowe

Poza social mediowymi platformami głównego nurtu, coraz więcej firm dostarczających sprzęt i aplikacje sportowe tworzy szybko rosnące społeczności wokół swoich gromadzących dane systemów. To potężna mieszanka dla każdego, kto szuka pomocy w analizie swoich biegowych statystyk.

Strava, czyli dane + społeczność

Najlepsza, gdy szukasz: przyjacielskiej rywalizacji, treningowych statystyk elity

Liczba biegaczy korzystających z tej ikonicznej już aplikacji i jej umożliwiającej dzielenie się swoimi aktywnościami społecznościowej sieci systematycznie rośnie. Nietrudno zrozumieć, dlaczego przyciąga ludzi, którzy dążą do poprawy swoich wyników: z jednej strony oferuje funkcje umożliwiające głęboką analizę osobistych statystyk, a z drugiej mamy nastawioną na rywalizację globalną społeczność.

Strava pozwala innym biegaczom pobudzić Twoje receptory dopaminy kudosami, czyli odpowiednikami facebookowych lajków. Znajdziesz tu też podobne do instagramowych inspirujące biegowe zdjęcia. Ale to połączeniu danych ze społecznością Strava zawdzięcza swoją pozycję. Możesz tu obserwować wielu czołowych zawodników, mając wgląd w ich treningi i statystyki: są tu m.in. takie gwiazdy, jak ultrasi Pete Kostelnick, Steve Way i Jez Bragg.

Ale dla porównania się z biegaczami na podobnym do Twojego poziomie możesz na przykład wyszukać tych, którzy startowali w biegu, do którego się szykujesz, i osiągnęli w nim wyniki zbliżony do Twojego docelowego czasu. Z ich statystyk możesz wyczytać, jak trenowali i jaki mieli plan na same zawody. Możesz wyciągnąć takie detale, jak profil trasy, tempo i momenty, w których mieli problemy, zyskując lepszy obraz czekającego Cię wyzwania niż da Ci oficjalna strona imprezy. Możesz nawet skontaktować się z tymi biegaczami i poprosić ich o rady związane z konkretnym biegiem.

REKLAMA

Analiza tak szczegółowych statystyk tysięcy biegaczy dostarcza cennych informacji – na Twitterze, Facebooku lub Instagramie ludzie często wrzucają tylko swoje najlepsze biegi, a na Stravie masz wszystko. Prof. Lane uważa, że to może być też potężne psychologiczne narzędzie.

„Dane na Stravie pomagają zidentyfikować biegi, na których zawodnicy czuli się najlepiej i dzięki temu osiągnęli ten stan, kiedy czujesz, że jesteś zdolny zwyciężać – mówi Lane. – Mając tę wiedzę, można tak układać plany treningowy, by pomóc biegaczowi ten stan osiągnąć”.

Lane sugeruje także używanie funkcji „segmentów” do śledzenia treningów interwałowych. „Dzięki segmentom nie trzeba wciskać ciągle stop i start. System automatycznie tworzy Twoją własną tabelę czasów, co ułatwia porównywanie wyników – wyjaśnia Lane. – Obserwowanie własnych postępów to świetna metoda budowania pewności siebie. Można też porównywać swój progres z postępami innych biegaczy”.

Zapisanie się do jednego z wielu klubów i wyzwań na Stravie to także wielki motywacyjny bodziec, zwłaszcza gdy nie trenujesz do konkretnych zawodów. Z danych serwisu wynika, że 9 na 10 jego użytkowników, którzy w styczniu stawiają sobie jakiś cel, pod koniec roku wciąż trenuje. Warto do tego dodać, że członkowie klubów i wyzwań biegają średnio o 5 sekund na kilometr szybciej i o 2,1 km dalej niż reszta.

Smashrun, czyli statystyczny raj

Najlepszy, gdy szukasz: punktów odniesienia, motywujących wyzwań

Smashrun nie jest społecznościówką w klasycznym wydaniu: możesz obserwować innych, ale nie możesz z nimi „czatować”. Zamiast tego możesz wrzucić swoje statystyki z niemal każdego urządzenia i porównać się z ogromną biegową społecznością z całego świata. Jako prawdopodobnie najlepsze narzędzie do potreningowej analityki Smashrun przekształca nudne cyferki w genialne wizualnie wykresy.

REKLAMA

REKLAMA

Możesz sprawdzić statystyki dla każdego tygodnia, miesiąca i roku, najdłuższe serie biegów i przerwy w bieganiu, dystans versus tempo biegu itd. Możesz wyodrębnić tygodnie z, powiedzmy, 40-kilometrowym kilometrażem, albo biegi na dowolnym dystansie od mili po maraton. Możesz zobaczyć rekordy osobiste i rozłożyć je na czynniki pierwsze, a do tego opatrzyć swoje trasy na mapach dodatkowymi komentarzami.

„Biegaczom, którzy chcą robić postępy, Smashrun dostarcza wartościowe informacje – mówi Gareth Beavis, biegacz i ekspert z serwisu technologicznego TechRadar.com. – Na przykład, możesz sprawdzić, czy biegasz szybciej o określonych porach dnia”.

Jak w Stravie, możesz dodać przyjaciół i wykorzystać ich dane, żeby pomóc sobie z treningiem i w przygotowaniach do startu. „Jeśli znajdujesz motywację w rywalizacji, Smashrun będzie dla Ciebie znakomitym wsparciem – mówi Beavis. – Możesz tworzyć tabele wyników z dystansem i prędkością, i porównywać swoje wyniki z wynikami ludzi z całej planety”.

Dla najlepszych są medale i Smashrun zachęca do większego wysiłku, podpowiadając, co trzeba robić, by wygrać w swojej grupie demograficznej. Jest tu także użyteczna funkcja wyzwań, polegająca na gromadzeniu odznak za różne biegowe osiągnięcia.

„Odznaki pasują różnym typom biegaczy. Jedną dostajesz za pokonanie 450 km w miesiącu, inną za przebiegnięcie dystansu równego przewyższeniom na Matterhornie” – wyjaśnie Beavis, który w rok zebrał 114 ze 115 dostępnych odznak. Ten system zachęca do szerszego spojrzenia na bieganie, do poszukiwań i zabawy, do wyłamania się z treningowego rytmu. Korzyści są nie tylko motywacyjne.

„Szukanie sposobu na zdobycie każdej odznaki uczyniło mnie fenomenalnie lepszym biegaczem – mówi Beavis. – By zdobyć jedną z nich, musiałem przebiec 10 km, nie zwalniając i nie przyspieszając o więcej niż 3%. To bardzo mało i potrzebowałem wielu prób, by zadanie wykonać, ale nauczyłem się, jak trzymać równie tempo”.

REKLAMA

Mocny hash

Oto 4 hashtagi związane z bieganiem, które w social mediach rządzą od lat.

#InstaRunners: Czeka Cię powódź zdjęć z medalami, biegowych selfie, pięknych widoków z tras i sporo inspiracji od biegaczy z całego świata.

#RunningMotivation: Kryją się za nim motywacyjne cytaty, niezwykłe biegowe historie i wirtualnie trzymane kciuki, by udało Ci się ruszyć z kanapy.

#RunningDrills: Wklep to na Instagramie lub Twitterze, a potem korzystaj z przebogatego katalogu zdjęć i filmików demonstrujących, jak trenować.

#RunSelfie: Źle wyglądasz, gdy biegasz? Na nic próby ustawiania telefonu pod odpowiednim kątem – ten hashtag i tak dowodzi, że nie jesteś wyjątkiem.

Strzeż się

Publikując posty i statystyki na platformach społecznościowych, pamiętaj, że mogą być widoczne dla osób, które zechcą wykorzystać je w nieuczciwy sposób. Te rady pomogą Ci uniknąć kłopotów.

Nie dziel się wszystkim. Twoje oparte na GPS statystyki zdradzają wiele informacji o Tobie – gdzie mieszkasz, kiedy zwykle biegasz, jakie są Twoje ulubione trasy i kiedy w Twoim domu nie ma nikogo. Do tego dajesz znać, że masz przy sobie kosztowny sprzęt elektroniczny. Wyprowadź w pole potencjalnych złodziei, włączając i wyłączając GPS z dala od domu.

Zadbaj o prywatność. Kontroluj, do kogo docierają Twoje posty, zmieniając odpowiednio ustawienia prywatności swoich profili. Sprawdzaj regularnie, czy aktualizacje nic nie namieszały.

REKLAMA

REKLAMA

Uzależniające kudosy i kilometry

Kiedy ktoś obcy z Bombaju daje Ci kudosa za Twój parkrun, rodzą się dwa pytania: Co go to obchodzi? Dlaczego powinno obchodzić Ciebie?

Jesteśmy gatunkiem społecznym, którego przedstawiciele polegają na sobie nawzajem. Jesteśmy ukształtowani tak, by być częścią plemienia, więc nasze mózgi szukają informacji, które sprawiają, że czujemy się członkiem grupy – akceptowanym, ważnym i atrakcyjnym. Dlatego nic dziwnego, że social media zyskały tak gigantyczną popularność.

Tristan Harris, krytyk branży technologicznej, który niegdyś pracował dla Google, mówi, że to pożądanie społecznego potwierdzenia naszej wartości popycha nas do ciągłego odświeżania social mediowych aplikacji. „Każde przeciągnięcie palcem po ekranie jest jak pociągnięcie dźwigni jednorękiego bandyty – mówi Harris. – Nigdy nie wiesz, co się wydarzy”.

Połącz to z uzależniającą aktywnością, jaką jest bieganie, a otrzymasz potencjalnie niebezpieczną mieszankę. Zarówno bieganie, jak i zaangażowanie w social media mają bezpośredni wpływ na Twoją neurobiologię, gdyż powodują wydzielanie endorfin. Otrzymanie pozytywnego feedbacku sprawia, że jeszcze chętniej angażujemy się w te aktywności.

Czas na odwyk od Facebooka?

Zrób sobie dłuższą przerwę od social mediów, jeśli:

  • kontynuujesz treningi przy drobnych urazach, aż staną się poważnymi kontuzjami;

  • nie możesz się powstrzymać od przyspieszania, gdy ktoś Cię wyprzedza;

  • czujesz presję, by stawiać sobie ambitne cele;

  • rodzi się w Tobie niepokój na myśl o publicznym niepowodzeniu;

  • czujesz wyrzuty sumienia lub niepokój w dni wolne od biegania lub podczas przerw treningowych.

Warto przeczytać: Social bieganie, czyli od motywacyjnego kopa po puste przechwałki

RW 11-12/2019

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij