Runner's World poleca:

Biegaczka z przypadku i bez predyspozycji [LIST CZYTELNIKA]

Poleć ten artykuł:

Natalia opisała, jak odkryła bieganie i wbrew negatywnym opiniom otoczenia nie odpuściła. Pomogło jej to w walce z nadwagą i wzmocnieniem psychicznym. Dzisiaj podejmuje kolejne wyzwanie. Zaczęła właśnie plan treningowy na maraton.

Natalia Wołosz, półmaraton,

Mam 25 lat i od kiedy pamiętam zmagałam się z otyłością. Pamiętam, jak mnie wyśmiewali w szkole i pamiętam, jak zajadałam słodyczami. Pamiętam również, jak w zastraszającym tempie tyłam.

Pewnego dnia, miałam wtedy 15-16 lat, powiedziałam dosyć i wzięłam się za siebie. Chodziłam na siłownię, tylko na bieżnię. Udało mi się schudnąć, ale później znów przybierałam. 

Tak trwało to mniej więcej do marca 2013 roku. Wtedy to, pamiętam jak dziś, wracając po pracy do domu czułam, że coś mnie roznosi od środka. Nadmiar energii, frustracja tym, że znowu przytyłam. Ciężko mi to teraz sprecyzować, co to dokładnie było. Wróciłam do domu wyciągnęłam z szafy stare spodnie dresowe, bluzę i trampki i wyszłam pobiegać. Skąd ten pomysł?

Do dzisiaj nie znam na to odpowiedzi. Zrobiłam bardzo wolne 1 okrążenie wokół jeziora. Teraz wiem, że było to 1,66 km. Przez 3 dni kolejne umierałam, takie miałam zakwasy. Bolały mnie też same stopy - od butów z cienką podeszwą. Nie wiedziałam, że są specjalne ubrania do biegania, buty do biegania , że są pulsometry, że jest Endomondo.

Gdy mijałam ludzi, to czułam dziwne spojrzenia na sobie. Wzbudzałam sensację - to na pewno. Wtedy u mnie na osiedlu może dwie osoby biegały. Po kilku dniach znów wyszłam pobiegać. Nie zniechęciłam się. Zaczęłam czytać o bieganiu. Wybrałam się na pierwsze zakupy do sklepu biegowego. Odczułam ulgę biegając w ubraniach termoaktywnych i odpowiednich butach. Kupiłam pierwszy pulsometr.

Po 5 miesiącach wystartowałam w pierwszych zawodach na 10 km. Czas: 1:07. Byłam dumna z siebie! Później były kolejne starty na 10 km, półmaratony. Biegam regularnie 4 razy w tygodniu, startując wielokrotnie w biegach ulicznych. Od roku czasu łączę bieganie z treningiem siłowym.

Gdyby ktoś parę lat wcześniej powiedział mi, że będę biegać, to bym go po prostu wyśmiała. W moim otoczeniu, gdy mówiłam, że biegam, to nie wierzyli. Mówili: "po co Ci to?", "po co się tak męczyć?". Często pojawiały się opinie: "nie masz predyspozycji do biegania", "jesteś za ciężka", "zniszczysz sobie stawy". 

Nie dałam się zniechęcić i pokochałam bieganie, i trening siłowy. Jeżeli ktoś rzuca nam kłody pod nogi, po prostu je omińmy i róbmy dalej swoje. Zmieniłam się nie tylko pod względem fizycznym, ale także psychicznym. Stałam się osobą zdecydowaną, która walczy do końca i się nie poddaje. Przełamuje swoje słabości. Gdy się cofam to tylko po to, by wziąć rozbieg.

Teraz, po tak długim czasie, moja głowa zaczęła dojrzewać, by w przyszłym roku ukończyć Maraton. Powoli zaczęłam realizować plan treningowy i mam nadzieje, że w przyszłym roku będę mogła się pochwalić ukończeniem go. 

Jeżeli ktoś jeszcze zastanawia się czy warto biegać, to bez dwóch zdań polecam. Bieganie nie powinno być udręką i kolejnym zaliczeniem treningu. Powinno sprawiać radość, być chwilowym oderwaniem się od rzeczywistości. Dla mnie nieistotne jest tempo biegu czy dystans, jaki pokonam. Biegam i czerpię z tego przyjemność.  

RW

Tagi: Natalia Wołosz | początki biegania

Oceń artykuł:

3.8

Skomentuj (1)

Forrest, 12 listopada 2015, 10:58

Dla mnie super sprawa. Zawsze warto jest walczyć o swoje i nie przejmować się tym, co myślą inni. Nie ma czegoś takiego jak predyspozycje, jest za to wola oraz chęć dążenia do celu. Gratulacje :)
przejdź do forum

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij