Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ

5


OCEŃ
5.0

Biegające pary: tandem w życiu i na trasie

Serce bije szybciej, gdy się biegnie - jeszcze szybciej, gdy biegnie się w towarzystwie innego, równie mocno bijącego serca. Oto historia trzech par, które zamiast iść do kina czy wylegiwać się na plaży, wolą wspólnie biegać. Jak radzą sobie na dystansie i na dłuższą metę?

Biegające pary fot. Arek Gmurczyk, Jacek Heliasz, Tomasz Woźny

Wszyscy zgodnie przyznają: wyśmienicie. Zarówno w ich związkach, jak i sportowej pasji wszystko chodzi (a może biega?) jak w szwajcarskim zegarku. Jaki jest sekret tego sukcesu? Nasi bohaterowie wyjawili nam trzy sposoby na udaną relację.

1. Jednym ze sposobów na wspólny trening przy różnym poziomie wytrenowania może być "rozbieganie z gadaniem". Rozbieganie, czyli kształtowanie wytrzymałości tlenowej, to trening, który pozwala na prowadzenie rozmowy, a - jak wiadomo - zdecydowanie szybciej mija nam wtedy nie tylko czas, ale również i kilometry. Można wtedy ze swoją połówką omówić wspólnie bieżące sprawy domowe, a jednocześnie odstresować się.

Jeżeli jedna z osób jest wyraźnie słabsza, biegnijcie 20 minut w jedną stronę, następnie bardziej wytrzymała osoba kontynuuje bieg przez następne 5 minut, po czym zawraca. Słabsze ogniwo może w tym czasie się rozciągać lub spokojnie maszerować, aż do czasu spotkania partnera.

2. Oboje jesteście zapalonymi ścigaczami i chcecie wykonać trening tempowy z pomocą drugiej połowy? Możecie przeprowadzić "trening z rowerowym pacemakerem". Na pewno każde z Was ma w tygodniu przynajmniej jeden dzień wolnego od biegania. Możecie wtedy w ramach relaksu wziąć rower i towarzyszyć partnerowi w trakcie jego sesji tempowej. Jedźcie wtedy lekko przed biegnącą osobą i na bieżąco informujcie o tempie biegu (może rower wyposażony jest w licznik?).

W przerwach podawajcie sobie nawzajem picie i omawiajcie technikę biegu. Ten trening jest bardzo skuteczny i przyniesie obydwu stronom efekty! Tak trenują zawodowcy.

3. Jak razem spędzać czas, nawet jeśli biegacie w krańcowo różnym tempie? Proponujemy "mijankę" - czyli bieg w przeciwnych kierunkach na pętli o długości 1-2 km. Możecie się wtedy co kilka minut mijać. Dla urozmaicenia sprawdzajcie za każdym razem, w którym miejscu pętli następuje Wasze spotkanie. Taki bieg ma też inną zaletę - zawsze możecie skontrolować, jak nawzajem wyglądacie w biegu, i… zakochać się w sobie na nowo.

Pary na start!

Przykładowe biegi, gdzie prowadzona jest specjalna klasyfikacja par:

  • Bieg Truskawki (koniec maja/początek czerwca, Truskaw w Kampinoskim Parku Narodowym pod Warszawą)
  • Bieg ku Rogatemu Ranczu (walentynki, Skała Kmity pod Krakowem)
  • Bieg Romantyczny Parami w Ustroniu (sierpień, Ustroń, województwo śląskie)
  • Krakowski Bieg Sylwestrowy (31 grudnia, Kraków)
  • Bieg Rzeźnika (maj/czerwiec, Komańcza - Ustrzyki Dolne, osoby mogą być tej samej płci, wersja dla prawdziwych twardzieli)

Dorota i Łukasz, czyli jak upilnować żonę

ONA: Uwielbiała średnie dystanse, a po skończeniu kariery odważyła się na start w półmaratonie

ON: Też lubił bieżnię, a gdy schował kolce do szafy, rozpoczął romans z triatlonem

RAZEM: Zaczęli bieganiem zarażać innych

Zawody szkół podstawowych w Gostyninie. Rywalizują sztafety z całego województwa płockiego. Szkoła nr 18 rywalizuje ze szkołą nr 2. "U nas były lepsze dziewczyny, oni mieli lepszych chłopaków" - wspomina Dorota.

Obydwoje trafiają wkrótce do jednego klubu sportowego - MUKLA Płock. Na początku między nimi zgrzyta, bo Łukasz nie chce na jednym z obozów pożyczyć rakietki do badmintona. Ale już w wieku 17 lat chodzą ze sobą, mają wspólnych znajomych, no i wspólną pasję - bieganie średnich dystansów. Dorotę z początku trenuje nawet… tata Łukasza, więc trudno po kryjomu umówić się na jakąś niebiegową randkę. Obydwoje najlepiej czują się na dystansach 800 i 1500 m, więc mówią o sobie "średniacy".

Gdy idą na studia, są już parą na poważnie. Wspólnie uczą się na warszawskiej AWF, a od czwartego roku waletują w ciasnym mieszkanku w akademiku. W tym czasie Łukasz często zmaga się z kontuzjami, za to Dorocie idzie świetnie. Zdobywa medale mistrzostw Polski, startuje na młodzieżowych mistrzostwach Europy na 800 m. Często wyjeżdża na obozy, również długie zgrupowania zagraniczne do RPA. Wtedy jedynym ratunkiem stają się rozmowy przez internet. Łukasz jest trochę zazdrosny.

Ale co się odwlecze, to nie uciecze. W połowie 2010 roku biorą ślub. Sesję zdjęciową młoda para robi sobie na tartanowym stadionie. Na weselu w rodzinnym Płocku bawi się cała czołówka polskich biegaczy. Niektórzy zrezygnowali ze swoich weekendowych startów. Jak się ma kondycję, można tańczyć całą noc, więc zabawa ciągnie się do białego rana.

Dzisiaj państwo Kalaszczyńscy pracują w szkole jako trenerzy. Są po trzydziestce, ale na pierwszy rzut oka wyglądają jak swoi podopieczni - nastolatkowie, bo bieganie konserwuje. Mieszkają na Bielanach, więc do lasu mają niedaleko. Przygotowują biegowo grupę młodych pięcioboistów nowoczesnych w Zespole Szkół nr 52 w Warszawie i UKS G-8 Bielany. No i teraz Łukasza częściej nie ma w Warszawie, bo wyjeżdża z "młodymi" na obozy.

Biegają oczywiście dalej, ale już nie tak szybko i nie tak krótkie dystanse. "Nigdy bym nie przypuszczała, że kiedyś będzie mi się chciało przebiec półmaraton" - dziwi się Dorota i wspomina zawody w Warszawie: "Stres przeżywałam chyba większy niż na zawodach na bieżni. Byłam tak zdenerwowana, że zapomniałam przypiąć do koszulki numer startowy i ostatecznie nie zostałam sklasyfikowana. Ale pokonałam te 21 km!".

Biegające pary fot. Arek Gmurczyk, Jacek Heliasz, Tomasz Woźny

Kama i Darek, czyli małżeństwo maratończyków

ON: Sam wyczynowo startował, więc wiedział, ile trzeba poświęcić dla sportu

ONA: Jedna z najlepszych maratonek, która do dziś nie potrafi spokojnie truchtać

RAZEM: Z maratońskim zacięciem prowadzą własną firmę i tworzą krakowską społeczność biegaczy

Mieli trudne charaktery, dlatego może, zanim się pobrali, rozstawali się i schodzili trzy razy. Poznali się w 1988 roku podczas zgrupowania w Ryni. Mimo że Kamila (z domu Gradus) była z Warszawy, a Darek ze Skarżyska-Kamiennej, razem trenowali w jednym klubie - Legii Warszawa. Darek odbywał tam służbę wojskową. Coś między nimi zaiskrzyło, ale uczucie nie wybuchło. Na obozach sportowych panuje dyscyplina i wbrew pozorom nie tak łatwo umawiać się na randki.

W 1989 roku, podczas pobytu na maratonie w Chicago, Kama wysłała Darkowi kartkę. Po angielsku, żeby udowodnić mu, że zna języki i że o nim pamięta. Jej kariera toczyła się bardzo szybko. W Bostonie (1991 r.) uzyskała jeden z najlepszych wyników w maratonie w historii - 2.26.55. W tym samym roku zajęła 6. miejsce na MŚ w Tokio, na których zwyciężyła wtedy Wanda Panfil.

Darek po sukcesach na bieżni i biegach przełajowych (m.in. finalista Uniwersjady i medalista AMŚ w biegach przełajowych) zaczął w tym czasie regularnie biegać na ulicy. W tym samym roku co Kamila pobił swój rekord na 42,195 km - 2.14.15. Ona z kolei w 1993 r. wygrała prestiżowy maraton w Nagoi. Mieszkała wtedy w Stanach, on - w Belgii. Spotykali się przelotem - na lotniskach (hotele Orly czy Charles de Gaulle wiele mogłyby opowiedzieć...). W tych latach ona często zastanawiała się, czy zainteresowanie Darka jest szczere, czy tylko imponują mu jej wyniki sportowe.

Po maratonie w Nagoi Kamila musiała przejść operację kolana i jej kariera stanęła pod znakiem zapytania. Nie wie, czy by dalej trenowała, gdyby nie Darek, który opiekował się nią - od odebrania ze szpitala aż do końca rehabilitacji. Niedługo potem ich związek był już faktem.

"Kama pewnego poranka pojawiła się w moim pokoju w domu asystenckim AWF w Krakowie i powiedziała że będzie tu mieszkać... Była uparta, nie sprzeciwiłem się" - mówi Darek. Najlepszym sezonem dla Kamili był rok 1995. Wtedy powtórzyła wygraną z Nagoi i pobiła wszystkie swoje życiówki od 5000 m na bieżni do półmaratonu. Uzyskany podczas MŚ w Belfrot wynik 1.11.45 na 21,097 m prawie na 20 lat stał się rekordem Polski.

Trenerem panny Gradus od początku do końca kariery był Marek Jakubowski. Darek kończył już wtedy swoją karierę sportową i pracował na uczelni. Mimo że był wykładowcą akademickim AWF i prowadził z sukcesami swoją własną grupę biegową, nigdy nie ingerował w trening Kamili. Do dziś Kaczmarscy śmieją się, że był to jeden z warunków zapisanych w intercyzie małżeńskiej…

Po ślubie w 1997 roku para miała plan, by zamieszkać w kupionym przez Kamilę domu w Albuquerque w Nowym Meksyku, jednak zdecydowali się zostać w Polsce. Niemal rok później urodziła się ich pierwsza córeczka Dagmara. Od razu zaczęła jeździć z mamą na obozy. W czasie treningów mamy często Dagmarką opiekował się ojciec… chrzestny - czyli trener Jakubowski.

Sport nie znosi kompromisów. Darek zaczął wtedy pracować w korporacji i jeździł po całej Polsce, wpadając do Kamy tylko na weekendy.

W 2001 roku, wbrew przeciwnościom losu, zawziętej Kamili udało się zdobyć medal na mistrzostwach Polski na 10 000 m, co uznaje za jeden ze swoich większych sukcesów - osiągnięty w momencie, gdy miała już rodzinę i na "zaprzyjaźnionym" stadionie w Krakowie. Ale ani czas, ani zdrowie nie pozwalały na takie, jak niegdyś, zaangażowanie w sport. Gdy w 2003 roku kończyła karierę, mogła powiedzieć, że osiągnęła sukces.

Razem z Darkiem otworzyli firmę produkującą opakowania, która ogromnym nakładem pracy rozrosła się i jest obecnie jedną z największych w Europie Wschodniej. W firmie Darek jest wymagającym szefem, a Kamila dobrą szefową - od spraw socjalnych. Lata treningów i startów uodporniły ich na stres związany z pracą, nauczyły stawiania sobie ambitnych celów i niezrażania się niepowodzeniami. Prą do przodu. Znają swoją wartość i umieją ocenić własne siły - tak jak potrafili to robić na maratonach.

Mają już trójkę dzieci (w 2005 r. urodziła się Iga, a w 2007 r. Darek junior). Kamila żartuje, że tu akurat sport trochę komplikuje życie. W wielkim mieszkaniu przy parku Lotników, mając pod nosem stadion AWF, a na ścianach puchary rodziców, dzieciaki rosną w atmosferze rywalizacji. Kibicują Mastersom na trasach i wspólnie oglądają zawody lekkoatletyczne w telewizji.

Kaczmarscy nie przestali biegać, chociaż nie jest to teraz łatwe. Co ciekawe, to Darkowi udaje się częściej trenować. Jest dziś bardziej "wkręcony" w bieganie od żony. Kieruje organizacją Cracovia Maraton i koordynuje treningi na kilku krakowskich ścieżkach biegowych. Wraz z ponad 50-osobową grupą amatorów biegania założyli niezwykle prężny klub AZS-AWF Masters. Wyjeżdżają wspólnie na zawody, razem imprezują i razem sapią na treningach.

Kama wciąż uwielbia się męczyć. Nawet gdy ma czas tylko na sobotnie bieganie, potrafi biec do granic swoich możliwości. Od maratońskiej przeszłości nie da się uciec.

Biegające pary fot. Arek Gmurczyk, Jacek Heliasz, Tomasz Woźny

Kaja i Mikołaj, czyli jak się cieszyć Saską Kępą

ONA: Biegała tylko na lekcjach wuefu, aż nagle postanowiła wystartować w Run Warsaw

ON: Bankowiec, który na każdych zawodach niezmiennie walczy o osobisty rekord

RAZEM: Podróżują zawsze z butami do biegania w walizkach i nadal... randkują na biegowo

Ich historia to dowód na romantyczny wymiar biegania. Może dlatego, że mieszkali na warszawskiej Saskiej Kępie, o której romantycznych zapachach rozpisywała się już Agnieszka Osiecka.

Nie mieli za sobą żadnych karier sportowych, poza lekcjami wuefu i zawodami szkolnymi (było ciężko i dość nudno). Jesienią 2006 roku rozpoczynały się w Warszawie przygotowania do drugiej edycji Run Warsaw - masowego biegu na 10 km. Treningi dla amatorów odbywały się w parku Skaryszewskim, niedaleko ronda Waszyngtona.

"Pamiętam, że miał na sobie jakąś ciemną bluzę i spodnie dresowe. Nic specjalnego… Z początku spotykaliśmy się tylko na zajęciach, ale już wkrótce randki przeniosły się na teren poza ścieżkami biegowymi. Tam mogliśmy się ubrać trochę bardziej oficjalnie. A naszego trenera ze »Skaryszaka« do dziś nazywamy ojcem chrzestnym" - wspomina Kaja.

Bieganie jest katalizatorem ich uczucia. Pokonują wspólnie kolejne dystanse, z czasem nawet półmaraton i maraton. On, jak typowy samiec - gdy startuje, skupia się na biciu rekordów i rywalizacji z przeciwnikami. Ona ceni sobie aspekt społecznościowy i zabawę. "Co nie zmienia faktu, że na zeszłorocznym maratonie w Budapeszcie to Kaja poprawiła się o 15 minut, a ja tylko o 5!" - skarży się Mikołaj.

Na pierwszy wspólny wyjazd wybierają się do Łeby. Nie zapominają spakować butów do biegania. I pierwszego dnia, zamiast iść na lody, lecą na trening. Najbardziej romantyczny moment to wspólny bieg po bajkowych wydmach w strugach deszczu.

Zresztą ich wspólne wyjazdy można by nazwać bez żadnej przesady turystyką biegową. Turcję zwiedzają głównie na własnych nogach. Startują razem w egzotycznej odsłonie Nike+ Human Race na 10 kilometrów w Stambule i razem pokonują Bosfor - mostem z Azji do Europy. Zaliczają też na biegowo Tallinn, a ilekroć wpadają z wizytą do rodziców Mikołaja w Gdańsku, robią nad morzem około 12 kilometrów z Brzeźna do mola w Sopocie i z powrotem.

Mikołaj i Kaja twierdzą zgodnie, że nikogo na siłę do biegania się nie namówi. Wcale nie ma aż tyle biegających związków, bo przeważnie to jedna strona jest bardziej uzależniona, a druga po kryjomu dziwi się tej pasji. Ale jeśli już obydwu stronom zależy nie tylko na byciu ze sobą, ale i na wspólnym pokonywaniu kilometrów, to związek musi być wytrzymały.

Na ślubie dostają od znajomych plakat z filmu "Uciekająca panna młoda". Dzięki fotomontażowi Richard Gere ma twarz Mikołaja, a Julia Roberts - Kai. W prezencie młoda para prosi wszystkich gości o sprzęt sportowy, który przekazuje potem do jednego z domów dziecka.

W Warszawie tempo życia jest ogromne. Mikołaj pracuje jako bankowiec, Kaja jest architektem w jednym z biur projektowych. Kiedy okres w pracy jest bardziej stresujący, wychodzi na pół godziny biegania w trakcie przerwy na lunch. Ale przeważnie ruszają na wspólne bieganie wieczorami. Najczęściej pokonują ok. kilometra ulicą Francuską i potem truchtają w grupie przyjaciół po parku Skaryszewskim. Saska Kępa pachnie pięknie, szczególnie podczas biegu…

RW 03/2011

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    The paying day financing companies 'll not transaction your credit. There likely will be many legitimate establishments surfacing during your google search. https://elfingun144.wordpress.com/2017/01/12/important-information-you-need-to-learn/
    ~The paying day financing companies 'll not tr, 2017-01-27 08:41:49
  • avatar
    zgłoś
    The paying day financing companies 'll not transaction your credit. There likely will be many legitimate establishments surfacing during your google search. https://elfingun144.wordpress.com/2017/01/12/important-information-you-need-to-learn/
    ~The paying day financing companies 'll not tr, 2017-01-27 08:39:20
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij