Runner's World poleca:

Bieganie na wsi do kwadratu [LIST CZYTELNICZKI]

Poleć ten artykuł:

Przeczytałam w RW o uciążliwych kibicach, którzy sprawiają, że biegacze zmuszeni są do ukrywania się ze swoimi treningami. Chciałabym poruszyć temat osób biegających na wsi, ale nie na wsi blisko dużego miasta. Na takiej prawdziwej, polskiej "wsi do kwadratu".

biegaczka, wieś

Mieszkam na wsi i kocham to miejsce, choć dojazd do pracy zajmuje mi dużo czasu, nie wyobrażam sobie żyć w miejskim zgiełku. Odnoszę jednak wrażenie, że wiele gazet zapomina, że ma też czytelników na wsi (nic dziwnego u nas w sklepie można kupić tylko lokalne gazety, o RW nie ma mowy). Dobro luksusowe, w postaci miesięcznika dla biegaczy, przywożę, więc z miasta.

Podczas jednego z biegów uświadomiłam sobie, że bieganie na wsi to zupełnie co innego niż bieganie w mieście. I nie chodzi tutaj tylko o to, że na wsi jest cisza i spokój - bo przecież mieszczuchom z tym kojarzy się wieś.

Ale od początku. Zaczynając przygodę z bieganiem stałam się lokalną celebrytką. Od wielu ludzi słyszałam: "Ej, słyszałam, że biegasz", "To prawda, że biegasz bo słyszałam od...", "Że też Ci się chce...", "Po co Ci to?". Komentarze, jakie do mnie docierały, były miłe i niemiłe, nieraz usłyszałam, że to, co robię, jest głupie i bez sensu. Domyślam się, że było też wiele "uwag", które nigdy do mnie nie dotarły.

Na szczęście nie jestem osobą, która łatwo się poddaje i konsekwentnie robię swoje. Nigdy nie miałam problemu z bieganiem wśród ludzi, muszę przyznać, że na początku większą część dystansu pokonywałam przez okoliczne miejscowości. Wraz z wydłużającym się dystansem, zmieniłam trasy na polne i leśne drogi.

Za każdym razem, gdy przebiegam koło sklepu, wita mnie stała ekipa z butelkami w ręce, kiedyś słyszałam śmiechy i komentarze, a teraz słyszę: "Na ile dziś biegniesz?", "Weź namów tą moją jej też by się przydało" (nawiasem mówiąc tym Panom też by się przydało :)). To moje stałe grono kibiców. Nie mam problemu z uciążliwymi, zagadującymi ludźmi, gdy biegnę na pytania odpowiadam krótko np. "10 km" i biegnę dalej. Na trasie spotykam dzieci, które czasem kilka metrów pokonują ze mną, uśmiechają się do mnie, gdy im pomacham i mówię "Cześć". To miłe gdy później spotykam je na drodze i słyszę: "Patrz babcia/mama to ta Pani, która biega".

Podstawową różnicą biegania na wsi są atrakcje typu traktor, który jedzie i kurzy oczywiście widząc, że biegnę nie zwolni, bo po co? Psy, które gwarantują mi zmianę tempa biegu lub przymusowy postój (przede mną za to uciekają koty :)). Nierówne i słabo oświetlone chodniki, które utrudniają życie zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Ale jak to mówią, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Niestety są osoby, które biegają w ukryciu i widzę ich aktywność tylko na Endomondo. Ludzie biegają pod osłoną nocy, bo im wstyd, bo się spocą, bo biegną za wolno, bo inni będą się śmiać.

Smuci mnie takie podejście do sprawy, przecież bieganie ma sprawiać przyjemność to odskocznia od codziennych problemów, czas na przemyślenia, a nie stres, by jak najszybciej i najlepiej niezauważonym wrócić do domu.

LUDZIE! PRZECIEŻ TYLKO BIEGAMY, WSTYD TO JEST KRAŚĆ :). Najgorsza sytuacja to podejście najbliższych, którzy zachowują się, jakby biegacz w rodzinie był - hmmmm - wręcz hańbą. Do niedawna moi dziadkowie uważali, że niepotrzebnie biegam i się męczę, że to niebezpieczne, nabawię się choroby i to bez sensu. Taka sytuacja trwała do czasu, aż nie wystartowałam w biegu organizowanym przez gminę, w której mieszkają - zajęłam tam 2. miejsce. Zdjęcie na podium, uścisk dłoni burmistrza, wzmianka w lokalnej gazecie, jednym słowem lokalnie rozsławiłam nazwisko. Tak, tak osiągnięcia nawet te małe sprawiają, że nagle biegacz staje się akceptowany i można się pochwalić przed sąsiadami.

Podsumowując biegacze z małych miejscowości, gdzie szał na bieganie jeszcze nie dotarł, gdy jesteście na ustach wszystkich nie przejmujcie się tym. Bieganie to piękna pasja, ja sama zawsze mówię, że lepiej biegać niż siedzieć pod sklepem lub robić inne "interesujące" rzeczy. Na wsi nie ma zbyt wiele rozrywek, a bieganie jest jedną z tych najciekawszych.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich biegaczy, a zwłaszcza tych, którzy jeszcze się ukrywają ze swoją pasją. Trzymam za was kciuki :)

Zabiegana Ola z małej miejscowości w powiecie leszczyńskim.

Tagi: list czytelnika | bieganie na wsi

Oceń artykuł:

4.4

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij