Runner's World poleca:

Bieganie po przeszczepie. Na pełnym gazie przez nowe życie

Poleć ten artykuł:

Przeszczep to rzeczywiście nowe życie. Nowe, ale i bardzo różne od poprzedniego. Trzeba się umieć w nim odnaleźć. Są tacy, którzy tej nowej drogi szukają przez sport, szukają w biegu. Szukają - i co ważne - znajdują to, co na tym świecie najlepsze.

Sprintem przez drugie życie. Czy można beigac po transplantacji?

Nowa wątroba

Tylko nie Mercedes

Damian Królewicz zachorował, gdy miał 10 lat. Zdiagnozowali go, gdy miał 12. Do 18. roku życia, czyli do przeszczepu, musiał trzymać bardzo rygorystyczną dietę. Nic smażonego, wszystko gotowane. Jak raz z kuzynem wybrał się do McDonald's, to następnego dnia trafił do szpitala. Chorowała wątroba – żółte oczy to był tylko widoczny objaw. Problemów było więcej. Przede wszystkim gorączki i bardzo silne bóle brzucha.

Szybki transport z piłkarskiego boiska do szpitala zdarzał się nader często. Wszystko zmienił przeszczep. Kiedy Damian już na niego czekał, przy sobie zawsze musiał mieć telefon – na maturze tłumaczył nauczycielom, że musi wziąć go ze sobą na salę, a na basenie oddawał go ratownikowi.

„Proszę wołać, jeśli zadzwonią” – zastrzegał. Zadzwonili w nocy, ale do jego taty. Kiedy ojciec wszedł do pokoju, Damian już się pakował. Wiedział, że po przeszczepie wątroby blizna ma kształt znaczka mercedesa. Tuż przed operacją żartował więc do lekarzy, że mogliby mu zrobić jakąś inną markę. Kiedy po wszystkim już się obudził, zobaczył rodziców rozmawiających z lekarzami. Był tak słaby, że zdołał tylko unieść rękę i wysunąć do góry kciuk na znak, że będzie OK.

No i było. Dzięki sportowi trzymał formę. Po sześciu dniach zrobił sobie z prześcieradła linę, którą przewiesił przez ramę łóżka. Na niej się podciągnął, wstał i sam poszedł do toalety. To był jego pierwszy trening. Pierwszy i najtrudniejszy. Potem szło już łatwiej.

Mistrz świata

Dziś Damian Królewicz biega, gra w piłkę, trenuje chód sportowy. Nie może pić alkoholu (nigdy w życiu go nawet nie próbował), nie może jeść grejpfruta, bo źle działa z lekami, nie może uprawiać sportów kontaktowych i nie może… Nie może powstrzymać się przed przebieraniem nogami. Biega na dystansach 5 i 10 kilometrów, planuje zrobić półmaraton. Trenuje trzy razy w tygodniu, a między treningami idzie jeszcze z kolegami grać w piłkę nożną, pływać lub jeździć na longboardzie.

Albo po prostu pochodzić, pogadać. W zimie startuje w biegach narciarskich i biathlonie. „Sport jest dla mnie odskocznią. Na boisku, na bieżni jestem taki sam, jak inni. Liczy się tylko wynik, meta, udział – mówi. – Kiedy biegnę, to nie ma lekarstw, wspomnień, zmartwień i badań. Jestem tylko ja i sport”. Tak ten sport uwielbia, że na zawodach osób po przeszczepach zdobywa mistrzostwa Polski, a nawet świata. Damian wie, że dostał drugie życie. Pomimo tego, że musi codziennie łykać trzynaście tabletek i uważać na siebie trochę bardziej niż inni, bo część leków obniża odporność, dostał się na Akademię Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.

Na początku wahali się, czy go przyjąć, ale wsparcie Polskiego Stowarzyszenia Sportu po Transplantacji bardzo pomogło. Dziś bywa, że wykładowca zawstydzi jego kolegów na obozie żeglarskim: „Zimno wam? Patrzcie na niego! On jest po przeszczepie, a nie jest mu zimno”. Damian tego, że miał przeszczep, nie ukrywa.

Bo i po co? Swoją aktywnością i kondycją mógłby zawstydzić niejednego tak zwanego zdrowego. Zresztą, często tak się dzieje, że zadziwia, bo przecież w piłkę gra z każdym, kto chce się z nim zmierzyć. Więc dziś, jeśli cokolwiek go boli, to mięśnie po udanym, porządnym, ale rozważnym treningu.  

Dziewczyna w formie

Trener i dietetyk

Monika nie tylko uprawia sport, ale przy nim pracuje jako dietetyk i trener z centrum fitness. Zainteresowała się budowaniem diet jeszcze w czasie dializ, kiedy to bardzo musiała uważać na to, co je. Poszła na odpowiednie studia i dziś przez osiem, dziewięć, a nawet dziesięć godzin dziennie pomaga innym pozostać w formie. Przede wszystkim tym zdrowym.

„Ale zdarza mi się też zachęcać do diety, do ruchu ludzi po przeszczepach. Wielu z nich ma problemy z otyłością. »A bo ja lubię boczuś i lubię poleżeć« – mówią. Ja też lubię, ale bardziej lubię życie, dlatego o siebie dbam, dlatego ćwiczę” – opowiada Monika.

Czym dla Moniki jest bieg? Rozładowaniem stresów dnia codziennego, odskocznią. Nawet jak jest zmęczona po pracy, to przebiera się i idzie, bo wie, że bo biegu będzie lepiej. Poza tym, że biega na dłuższych dystansach, to ostatnio zakochała się w sprintach. Żeby mieć więcej siły na trasach, ćwiczy też na siłowni. Tym samym zapewnia sobie dobre zdrowie. Wszystkie wyniki ma idealne, a do tego nie choruje.

„Leki dla ludzi po przeszczepie obniżają odporność, ale mnie sport tak wzmacnia, że jak wszyscy w pracy łapią grypę, to ja jedna przychodzę zdrowa i uśmiechnięta” – śmieje się. To może być też kwestia jej życiowego optymizmu, bo ta dziewczyna to chodzący uśmiech.

Tagi: transplantacja bieganie | przeszczep bieganie | motywacja do biegania | sport po transplantacji

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij