Runner's World poleca:

John Carlos o geście na igrzyskach, który wywołał burzę

Poleć ten artykuł:

Hołd oddany czarnoskórym mieszkańcom USA przez Johna Carlosa i Tommiego Smitha na olimpiadzie w 1968 roku pokazał, że sport ma moc zmieniania świata. Carlos opowiada RW o geście, który pomógł zmienić Amerykę, a jego życie osobiste zmienił w koszmar.

John Carlos, Tommie Smith

W wieku 7 lat John Carlos miał złowieszczą wizję. Stał na podwyższeniu na stadionie. „Osiągnąłem coś niezwykłego, ale zanim zdołałem unieść rękę, żeby pozdrowić ludzi wiwatujących na moją cześć, słoneczna pogoda i chwała zamieniły się w burzę i jad” – opowiada Carlos. 15 lat później wizja ta stała się rzeczywistością.

Jest środa, 16 października 1968 roku, drugi dzień XIX Igrzysk Olimpijskich w Meksyku. Po porywającym finale biegu na 200 m, w którym finiszowali jako pierwszy i trzeci, amerykańscy lekkoatleci Tommie Smith i John Carlos wrócili na stadion na ceremonię wręczenia medali. Gdy stali naprzeciwko 50-tysięcznego tłumu i przed telewizyjnymi kamerami transmitującymi uroczystość milionom widzów na całym świecie, wraz z pierwszymi taktami hymnu amerykańskiego zrobili coś, co odmieniło bieg ich kariery i życia.

„Kiedy pochyliliśmy głowy i unieśliśmy zaciśnięte pięści w czarnych rękawiczkach, wszyscy przeżyli szok. Zapadła taka cisza, że można było usłyszeć brzęczenie muchy” – wspomina Carlos. A potem rozpętała się burza. Z trybun zajmowanych przez Amerykanów rozległy się gwizdy, buczenie, krzyki, posypały się obelgi.

„Zaraz skojarzyłem, że ja już to kiedyś widziałem. Kolejne myśli przebiegały jasno i ostro jak błyskawice – od opowieści ojca o tym, co musiał znosić w wojsku, po wspomnienia z dzieciństwa w Harlemie”. Wizja stała się rzeczywistością.

John Carlos i Tommie Smith na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku

Korzenie

Carlos początkowo skupiał się na koszykówce, boksie i pływaniu. Nie myślał, że zrobi karierę jako lekkoatleta. Szlifował talent do szybkiego biegania w niezwykły sposób – okradał pociągi towarowe z produktami spożywczymi i dzielił się nimi z sąsiadami. „Robin Hoodowie z Harlemu” regularnie uciekali ścigającej ich policji.

„Pierwszy raz uświadomiłem sobie swój potencjał, kiedy policjanci powiedzieli, że mam talent” – wspomina Carlos. Wraz ze świadomością sportową przyszła polityczna. Już jako biegacz Carlos dołączył do Olimpijskiego Projektu na Rzecz Praw Człowieka (OPHR), którego celem było obnażenie hipokryzji Stanów Zjednoczonych, oczekujących, że czarnoskórzy sportowcy będą zdobywać medale dla kraju traktującego ich jako obywateli drugiej kategorii.

Afroamerykanie zyskali już prawa wyborcze, a segregacja rasowa w południowych stanach została zniesiona, ale w codziennym życiu rasistowskie nastawienie wciąż było żywe. Wciąż trudniej niż białym było im zdobyć pracę i wykształcenie, byli też często bezwzględnie traktowani przez policję. Kilka lat wcześniej zawodnicy drużyn futbolu amerykańskiego zbojkotowali grę w Nowym Orleanie, gdzie czarnym graczom regularnie odmawiano możliwości korzystania z hoteli i taksówek.

Przygotowania OPHR do bojkotu olimpiady w 1968 r. przez sportowców afroamerykańskich – pod hasłem „Po co biegać w Meksyku, jeśli w kraju musimy pełzać?” – doprowadziły do spotkania z Martinem Lutherem Kingiem, liderem ruchu na rzecz praw obywatelskich dla Afroamerykanów. Wydarzenie to mocno wryło się w pamięć Carlosa.

„To było dla mnie olbrzymie przeżycie. Często mu wtedy grożono, ale w jego oczach nie było widać strachu, tylko miłość. Pamiętam jak mówił, że musi występować w obronie tych, którzy sami nie są w stanie się bronić. Ja próbowałem zrobić to samo” – wspomina Carlos.

Po zabójstwie Kinga 4 kwietnia 1968 r. idea bojkotu upadła, ale rozczarowanie pozostało. Meksyk wydał się Carlosowi idealnym miejscem do wyrażenia nurtujących go uczuć. „Po biegach eliminacyjnych na 200 m rozmawiałem z Tommiem i wyraziłem swoje rozczarowanie, że nie udało się przeprowadzić bojkotu. Powiedziałem, że chciałbym to jakoś wyrazić, a on się zgodził. Chciałem zrobić coś, co uświadomiłoby ludziom naszą sytuację i obudziło ich sumienie. I o czym mówiliby przez lata. Tommie miał czarne rękawice, które postanowiliśmy założyć jako symbol siły i jedności. Koraliki na szyjach miały przypominać historię linczów, a podwinięte nogawki spodni i brak butów ilustrować biedę czarnych Amerykanów” – opisuje Carlos.

Kiedy do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego dotarły pogłoski o planowanym proteście, o pomoc w jego zablokowaniu zwrócono się do Jesse'ego Owensa, ikony amerykańskiej lekkoatletyki, który obalił nazistowską ideę o wyższości rasy aryjskiej, zdobywając 4 złote medale na igrzyskach w Berlinie.

Dla prezydenta MKOl, Avery'ego Brundage'a, który był przeciwny bojkotowi olimpiady w 1936 r. (Hitler zakazał startu sportowcom pochodzenie żydowskiego), był to akt desperacji. „Wynaleźli Jesse'ego, ubrali w garnitur, trochę mu zapłacili i kazali przeczytać nam w szatni tekst z kartki – mówi Carlos. – Jesse mówił, że protestem w czasie olimpiady możemy narobić sobie kłopotów. Wyjaśniliśmy mu, że może gdyby zrobił więcej w 1936 r., my nie musielibyśmy nic robić 32 lata później. Szanuję i podziwiam Jesse'ego Owensa za to, jakim był człowiekiem i sportowcem, ale w tej kwestii się różniliśmy”.

Kiedy nadszedł czas biegu finałowego na 200 m, Carlos, który z czasem 20,11 s pobił rekord olimpijski już w półfinale, myślał tylko o jednym. „Obojętne mi było, czy zdobędę złoto, srebro czy brąz. Nie byłem tam dla wygranej w biegu, tylko dla tego, co miało się zdarzyć po nim – mówi. – Byłem w stanie wygrać, gdybym chciał, ale nie chciałem niczego dla siebie [zdobył brąz z wynikiem 20,10 s].

Ludzie mówią, że to bzdury. Mają prawo mieć swoje zdanie, ale tylko ja wiem, co działo się w moim sercu. Nigdy nie byłem typowym lekkoatletą skoncentrowanym na medalach i wynikach. Nie potrzebowałem złotego medalu, żeby wiedzieć, że to ja wygrałem. Napędzało mnie to, że przyniosę ludziom radość oraz ciekawość, do ilu uda mi się dotrzeć z moim przekazem.

Tommie ubóstwiał złote medale. To go napędzało, więc nie miałem żadnego problemu z tym, że wygrał [z rekordowym czasem 19,87 s]. Australijski zawodnik Peter Norman trochę mnie wyprzedził [20,06 s]. Zdekoncentrowałem się, a on na ostatnich 20 metrach biegu dał z siebie wszystko”.

Tagi: Black Power | Czarne Pantery | John Carlos | Tommie Smith | Igrzyska Olimpijskie w Meksyku | historia biegania

Oceń artykuł:

4.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij