Do biegu można dojść
Jeff Galloway z żoną Barbarą (fot. Tatiana Jachyra)
Podstawowe zasady metody Jeffa Gallowaya
1. Przeplataj bieg marszem. Na dystansie półmaratonu: 3 min biegu – 1 min marszu. Gdy złapie Cię kryzys, zmień tę proporcję na 2/1.
2. Nie stosuj streczingu. Rozgrzewaj się na przemian marszem i truchtem. Rozciąganie przed i po biegu jest dobre dla tych biegaczy, którzy czują z tego wyraźną korzyść. Stosuj przed startem: 3 minuty marszu, 6 minut biegu, potem naprzemiennie minuta marszu / minuta biegu.
3. Bardzo ważne są długie wybiegania. Rób je podczas weekendu, gdy masz więcej czasu i nikt Cię nie goni. Jeśli z jakichś powodów Ci wypadną, trzeba je zrobić w ciągu kolejnych 2-5 dni. Pozostałe treningi możesz bez obaw pominąć nawet raz na dwa tygodnie.
4. Nie załamuj się chorobą lub przerwą z innego powodu, nawet dziesięciodniową! Szybko wrócisz do formy. Podczas pierwszego treningu po przerwie cały zaplanowany dystans przemaszeruj. Jeśli Cię nie zatyka, to następnego dnia dodaj do tego 15 sekund przebieżki (w odstępie minuty). Marsz jest Twoją ochroną przed przeforsowaniem.
5. Podczas poważnej kontuzji można „biegać” w basenie. W kapoku – nie obciążasz stawów i mięśni.
Przemek Walewski: Jeff, dla wielu maratończyków, którzy po raz pierwszy usłyszeli o Twojej metodzie i wyłapali z niej tylko to, że „bieganie można chodzić", to nie jest zbyt motywujące. Wielu amatorów schodzi z trasy maratonu, gdy nie mogą już biec. Od lat wbija się biegaczom do głów, że nawet banany z punktów odżywczych trzeba przechwytywać w locie.
Jeff Galloway: Też tak robiłem 40 lat temu (śmieje się Jeff). Zdaję sobie sprawę z tego, że moja metoda nie jest popularna w Polsce. W końcu moda na bieganie trafiła do twojego kraju stosunkowo niedawno.
PW: Wyobraź sobie, że jeszcze 9 lat temu marzeniem organizatorów biegów było zgromadzenie na starcie 500 zawodników.
JG: Ale za to teraz widzę, że lawina biegaczy przygniata malkontentów, którzy odwracają się do sportu plecami. W USA przeżywaliśmy to na początku lat 70. XX wieku, a nawet pod koniec lat 60.
PW: Ale wróćmy do metody treningów. Czy biegacz powinien maszerować? Rok temu przebiegłem maraton z najlepszym piechurem świata, Robertem Korzeniowskim. Chciał koniecznie cały dystans przebiec, a nie przemaszerować. Nawet banany chwytaliśmy w biegu...
JG: Znam Korzeniowskiego, to fenomenalny sportowiec. To jednak były zawodowiec, nie musiał stosować mojej metody run-walk-run.
PW: Więc dla kogo jest Twoja metoda? Amatorzy wstydzą się kilkunastu metrów marszu, a byli zawodowcy jej nie potrzebują...

















NEWSLETTER