Runner's World poleca:

Edward Pokorny: lekarz na medal!

Poleć ten artykuł:

Doktor Edward Pokorny w ciągu kilkunastu lat pokonał 100 maratonów, a na ten setny wybrał legendarny Maraton Bostoński. Z takim dorobkiem może z czystym sercem zachęcać swoich pacjentów, by przed zawałem uciekali na własnych nogach.

Edward Pokorny: lekarz na medal

Edward Pokorny, żeby pokonać 98. maraton, przejechał całą Polskę; na 99. wybrał się na Cypr, a wszystko po to, by godnie uczcić ten najważniejszy – setny. Udało mu się zakwalifikować na maraton bostoński. Marzył, żeby właśnie tam pobiec setny raz 42 km 195 m.

"Na ogół wszyscy wstrzymują oddech na myśl o maratonie w Chicago lub Nowym Jorku, ale Boston ma coś, czego tym innym brakuje: żeby tam pobiec, trzeba osiągnąć odpowiedni czas, być najlepszym w swojej kategorii wiekowej. Ja skończyłem 60 lat, więc musiałem pobiec poniżej czterech godzin. Poza tym Boston Marathon jest najstarszy na świecie i jest wyjątkowy, bo zawsze rozgrywany w poniedziałek, a trasa jest praktycznie niezmieniona od początku jego istnienia" – mówi.

Uciec przed chorobą

Pan Edward zaczął biegać z dwóch powodów. Pierwszy był zdrowotny. Mając trzydziestkę, po paru metrach gonitwy za czteroletnim synkiem był tak zasapany, że pojawiła się pierwsza myśl, iż należałoby coś z tym zrobić... Z tym brzuszkiem, z papierosami i z ryzykiem chorób układu krążenia, które dotykały męską część jego rodziny.

Drugi powód był polityczny. Pan Edward wspomina: "Po 80. roku myślałem, że czeka mnie wyjazd z kraju, emigracja gdzieś na Zachód, bo tu był nieciekawy czas, nie było perspektyw. Chciałem być w formie, gdyby mi przyszło pracować fizycznie".

Zaczynał od samotnego truchtania po lesie i tak przez kilka lat od zadyszki po 5,5 min (pamięta do dzisiaj, że było dokładnie tyle) doszedł do startu w pierwszym maratonie w 1995 roku w Warszawie. Od tej pory biegał średnio siedem maratonów rocznie, a rekordowo nawet jedenaście. Dopiero po setnym spasował. Zdarzyła mu się dwuletnia przerwa, kiedy pływał na statku jako lekarz okrętowy.

"Proszę sobie wyobrazić Ocean Indyjski, ciepło nie pozwalało wysiedzieć w kabinie z klimatyzacją, która ciągle zawodziła. W ciągu dnia w naszym zasięgu pojawiał się na radarze jeden statek – co można tam robić... Z zazdrością patrzyłem na sylwetkę atletycznego mechanika po 60-tce, który spacerował po pokładzie. W końcu do niego dołączyłem i spędzałem czas, chodząc nawet po trzy godziny dwa razy dziennie".

Stu maratonów nie planował, chociaż po pięćdziesiątym stwierdził, że skoro zajęło mu to parę lat, to kolejne 50 pewnie nie więcej, więc czemu nie... Przez kilkanaście lat udało mu się zdobyć Koronę Maratonów Polskich i pokonać trasy największych światowych maratonów: Chicago, Nowy Jork, Berlin, Londyn, Boston. Ma też za sobą kilka startów w ultramaratonach i triathlonach.

Wiarygodny lekarz

Edward Pokorny to znana postać nie tylko w biegowym świecie, ale przede wszystkim w dwóch miastach. W Ustce mieszka i jest zauroczony tym nadmorskim kurortem, a w Słupsku pracuje w tamtejszym szpitalu. Często więc był widywany rano, gdy pokonywał prawie dwudziestokilometrowy dystans z domu do pracy. Sam wspomina zabawną sytuację, kiedy przez przypadek usłyszał, jak jedna z jego pacjentek zastanawiała się, czy on przypadkiem nie biega dlatego, że jest chory...

Doktor Pokorny jest przekonany, że każdy lekarz powinien dbać o formę, prowadzić zdrowy tryb życia. "Nie ma u pacjenta szans lekarz, który zaleca zrzucenie wagi i zaprzestanie palenia papierosów, a sam swoim wizerunkiem temu zaprzecza" – mówi.

Doktor Pokorny z czystym sumieniem może więc głosić hasło, które kiedyś usłyszał: "Uciekaj przed zawałem na własnych nogach!". "Jestem przekonany, że idea, którą propaguję, działa" – zapewnia.

Sto lat maratonów

W maju 2010 roku pan Edward postanowił uczcić pokonanie stu maratonów w sposób jedyny dla maratończyka – zorganizował jubileuszowy maraton, na który zaprosił blisko setkę znajomych biegaczy. "Były tam postacie, które łączą się z moją biegową pasją, między innymi z moimi początkami na trasach, również wielu lekarzy. Osoby, które szanuję i podziwiam".

Wśród nich doktor Pokorny wymienia biegaczy, którzy na swoim koncie mają wiele biegowych osiągnięć, pokonali niejeden bieg ultra, między innymi: pana Mariana Parusińskiego, Edwarda Dudka, Zbyszka Malinowskiego, Jacka Łabudzkiego. Zorganizowany przez pana Edwarda bieg odbył się na pętli 4,2 km, więc biegacze mogli wybrać, ile okrążeń pokonają.

Biegający doktor zadbał o całą oprawę biegu i piękne pamiątkowe medale z bursztynowym oczkiem. Dzisiaj zapewnia, że drugiej setki maratonów nie planuje, ale w końcu mówił tak też o pierwszej.

RW 04/2010

Tagi: ludzie | maratończyk | biegacze | bieganie | lekarz | rekord | jubileusz | historia | sylwetka | maraton | medal

Oceń artykuł:

--

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij