Runner's World poleca:

Emil Zatopek, czyli złota czeska lokomotywa

Poleć ten artykuł:

Osiem dni, trzy dystanse, trzy złote medale, trzy rekordy olimpijskie i jeden czeski biegacz. Niewiele jest w całej historii sportu biegowych osobistości, które zasługują na miano najlepszego długodystansowca wszech czasów bardziej niż Emil Zatopek.  

Emil Zatopek

Mistrzem stylu Zatopek zdecydowanie nie był. W czasie biegu machał głową, wykonywał dziwne ruchy ramionami, a na jego twarzy malował się wyraz niesamowitej udręki. Wysiłek był tak widoczny, że legendarny dziennikarz sportowy Red Smith opisał go jako „mężczyznę z pętlą na szyi”.

Zatopek odpowiedział, że „nie jest wystarczająco utalentowany, żeby równocześnie biec i uśmiechać się”. Odczytano to jako grzeczny żart skromnego geniusza, którego każdy grymas umęczonej twarzy niósł tam, gdzie inni nigdy nie dotarli. W momencie swojego największego triumfu był jednak tak zrelaksowany, jak nigdy wcześniej.

Podczas ostatnich 8 kilometrów olimpijskiego maratonu w Helsinkach, 27 czerwca 1952 roku, Emil Zatopek pozdrawiał widzów i żartował z policjantami ochraniającymi trasę. „Po prostu biegłem, a gdy dotarłem na stadion, 80 tysięcy ludzi skandowało: »Zatopek!, Zatopek!«, a ja zdobyłem trzeci złoty medal” – wspominał po latach.

Okrzyki towarzyszyły mu aż do linii mety, na której zakończył najwspanialszy bieg długodystansowy igrzysk. Jego przewaga nad pozostałymi biegaczami była tak duża, że zanim kolejny zawodnik – Reinaldo Gorno z Argentyny – przybiegł do mety, impreza na cześć zwycięzcy zdążyła się już rozkręcić. Autografy zostały rozdane, dłonie uściskane, a Zatopek odbywał rundę honorową na ramionach jamajskiej sztafety 4x400 m.

W ten niedzielny wieczór stadion olimpijski w Helsinkach był świadkiem czegoś niesamowitego i niepowtarzalnego. Po zdobyciu jako pierwszy człowiek w historii złotych medali na dystansach 5 km i 10 km Zatopek osiągnął jeszcze więcej – niewyobrażalne trzecie złoto w maratonie (pierwszym w życiu!).

Ten doniosły moment nie był jednak wynikiem jego talentu, tylko raczej niezłomności ducha i niezliczonych godzin wykańczających treningów. Zatopek urodził się pięć lat po I wojnie światowej w miejscowości Koprivnice – ponurym przemysłowym miasteczku na północnym wschodzie byłej Czechosłowacji.

Od razu po szkole, mając 16 lat, zaczął pracować w fabryce na taśmie produkcyjnej. Potem jednak uśmiechnęło się do niego szczęście. Wymyślono, że sposobem na podniesienie motywacji pracowników będzie przydzielenie każdemu zakładowi trenera sportowego. Zatopek uważał, że jest „za mało sprawny, żeby biegać” i protestował, ale i tak został wystawiony do biegu na 1,5 km. Ukończył go na drugim miejscu. Od razu poczuł niechęć do „bycia drugim” i tak obudziła się w nim nieodparta chęć wygrywania.

Wielkie oczekiwania

Do 20 lipca 1952 roku siła ta napędzała go do przygotowań, których efektem miały być wiekopomne zmiany w księgach rekordów. Zatopek przygotowywał się do obrony tytułu mistrza olimpijskiego w biegu na 10 km, który zdobył cztery lata wcześniej na igrzyskach w Londynie, i oczekiwania związane z tym startem były ogromne. Na trasie biegu wyprzedził wtedy o całe okrążenie wszystkich poza dwoma biegaczami, a drugi na mecie Alain Mimoun miał aż 45 sekund straty do zwycięzcy.

Nagranie z tego biegu pozwala zbliżyć się do rozwiązania tajemnicy fenomenu Zatopka. Jego bieganie bez wątpienia nie miało nic wspólnego z gracją, co zresztą sam przyznał: „Będę musiał nauczyć się ładniej biegać, kiedy zaczną oceniać starty pod kątem ich urody”.

Zatopek po prostu parł do przodu, starając się pokonać ból i zmęczenie, przekonany, że treningi i determinacja pozwolą mu wytrwać dłużej niż przeciwnikom. Nie bez powodu nazywany był „Czeską lokomotywą” – sunął z podobną siłą i dźwiękami, ale nikt nie był w stanie go dogonić. Cztery lata wcześniej wygrał złoto, zdobywając przewagę już na początku biegu. Mimoun, Algierczyk biegający w barwach Francji, dał z siebie wszystko, aby za nim nadążyć, ale Zatopek i tak odskoczył od reszty stawki. Bez zauważalnego momentu przyspieszenia, jakiegoś zagrania taktycznego czy nagłego zrywu. Po prostu od początku narzucał mordercze tempo obliczone na wykończenie reszty zawodników.

W Helsinkach było inaczej – Mimoun siedział mu na ogonie do ostatnich okrążeń, a jednak skończył bieg aż z 17-sekundową stratą do Zatopka, który przybiegł na metę w czasie 29:17, bijąc jednocześnie rekord swój i olimpijski. Jeden tytuł został obroniony, ale głód kolejnych sukcesów pozostał. Lokomotywa nie zamierzała się zatrzymywać.

To, że styl Zatopka miał wiele wad, a jego twarz podczas biegu dobitnie pokazywała, jakim jest dla niego wysiłkiem, wyraźnie wskazuje, że jego wyniki nie były efektem wrodzonego talentu, ale ciężkiej pracy. Rozpoczął ją wiele lat wcześniej, biegając po różnego rodzaju trasach. Po treningach w ciężkich butach wojskowych odkrył, że kiedy znów zakładał trampki lub kolce, biegało mu się lżej i szybciej. Od tego czasu zaczął rozwijać i doskonalić teorię związaną z treningiem wytrzymałościowym.

Tagi: Emil Zatopek | historia biegania | biografia Emil Zatopek

Oceń artykuł:

4.3

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij