Runner's World poleca:

Herosi RW: oto gwiazdy 2014 roku!

Poleć ten artykuł:

Bieganie to nie tylko uparte przebieranie nogami. To także przełamywanie barier, poszukiwanie ludzkich granic, nadzieje na przyszłość, walka ze swoimi słabościami, a czasem nawet - o życie. Zobacz, kto spośród polskich biegaczy i trenerów w 2014 roku pokazał, że biega się do celu.

Herosi Runner's World 2014

Kategoria Elita: Yared Shegumo

Nie wyrzuca starych butów. W mieszkaniu, które ma 30 metrów kwadratowych, trzyma ich przynajmniej kilkanaście. W tym roku w sierpniu zdobył srebrny medal w maratonie na mistrzostwach Europy w Zurychu. Ten sukces dodał mu skrzydeł sportowych, ale też i chyba poprawił perspektywy bytowe, bo gdy zapytać o metraż mieszkania, to przyznaje, że pracuje nad tym, by było większe.

Pracuje. Teraz w Etiopii, bo znów jest tam na treningach. Nasz mistrz stamtąd właśnie pochodzi. Ma etiopską krew, ale i tamtejszy skromny i pokorny charakter. Gdy zapytać go o strategię, która dała mu sukces w Zurychu, to odpowiada tak jak po każdym biegu: "Miałem plan, żeby jak najdłużej trzymać się czołówki, do samego finiszu, a potem to już zobaczyć, co będzie".

W Zurychu to zobaczyć, co będzie, okazało się być srebrnym medalem. Po jego zdobyciu Yared stał się bohaterem, wielu jednak było takich, co zastanawiali się, skąd wziął się nasz wicemistrz. Oto Heros RW w kategorii Elita.

Import i eksport

A wziął się z importu. Jako szesnastolatek przyjechał do nas z ogarniętej wojną Etiopii na zawody i jako że w domu nie widział przed sobą żadnych perspektyw, a same zagrożenia, po prostu nie wrócił. Wszyscy stali w kolejce do odprawy na lotnisku, a on odwrócił się na pięcie i poszedł przed siebie.

Trenował, odnosił sukcesy na poziomie krajowym i europejskim, dostał obywatelstwo, ale w 2008 roku musiał emigrować do Anglii za pracą, bo zabrakło pieniędzy. Wrócił i szczęśliwie zyskał pomoc biznesmena biegacza. No i znalazł też swój dystans, czyli maraton.

Nam też jest fajnie

Dziś jest szczęśliwym ojcem dwójki dzieci i 32-letnim sportowcem, który wie, że ma swoje lata, ale nie myśli jeszcze o końcu kariery. Ostrożnie tylko dobiera liczbę biegów rocznie, więc jest nadzieja, że znów będziemy się cieszyć jego, a właściwie naszymi sukcesami. Aby móc zdobywać laury dla Polski, jeździ do Etiopii. Po każdym takim 3-miesięcznym cyklu treningowym jego hemoglobina skacze z mizernej trzynastki na nieprzeciętną szesnastkę. To zapewnia mu sukces na zawodach. To i bardzo owocna współpraca z polskim trenerem Januszem Wąsowskim.

"W domu w Etiopii mam grupę kolegów, z którymi trenuję. Oni mnie często wypytują o Europę, o Polskę, bo też widzą swoją szansę na bieganie zawodowe – opowiada Yared. – Co ja im mówię, gdy pytają o moją drugą ojczyznę? Że w Polsce jest bardzo fajnie" – uśmiecha się. Nam nie pozostaje nic innego, jak przyznać, że nam też jest fajnie, że Yared dla nas biega.

Wyróżniamy go w kategorii Elita. To zawodnik, którego droga do sukcesu była szczególnie wyboista. Zaczęło się od ucieczki z kraju ogarniętego wojną, a skończyło na zdobyciu srebrnego medalu na Mistrzostwach Europy w Lekkoatletyce 2014. Skończyło na razie, bo przed nim jeszcze kilka lat biegania. A w perspektywie największe wyzwanie, czyli olimpiada.

Uznajemy nie tylko jego sportowe dokonania, ale też i zawodniczą pokorę. Yared nie narzeka, nie skarży się. Dla Shegumo, póki może biegać, zawsze jest "fajnie".

Kategoria Motywator: Dariusz Strychalski

Jest lato, na dworze 35 stopni, żadnej chmurki, a drogą biegnie facet w długich spodniach, kurtce przeciwdeszczowej i czapce. Kto go nie zna, puka się w głowę. Kto go zna, wie, że tam, dokąd biegnie Dariusz Strychalski, temperatury w okolicach 50 stopni nie są rzadkością. A biegł do osławionej Doliny Śmierci w Kalifornii na Badwater Ultramarathon.

Czyli 217-kilometrowej trasy rozżarzonej słońcem, o przewyższeniach wynoszących 4000 metrów. Darek tam dobiegł i ukończył ten piekielny wyścig na trzy godziny przed limitem czasowym, z wynikiem 45:11:10. "I to była wielka satysfakcja, że ostatnie 200 metrów dałem radę jeszcze podbiec" – opowiada Heros RW w kategorii Inspiracja.

Darek, dziękujemy

Satysfakcja była ogromna, ale czy większa niż z pierwszej piątki, pierwszej dychy, pierwszego kilometra? Darek nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Potrafi za to odpowiedzieć na takie: "Czy jesteś urodzonym biegaczem?". Mówi, że tak, jak każdy z nas przecież. I to jest w Darku najbardziej inspirujące. Bo będąc ośmiolatkiem, wpadł pod samochód i dwa miesiące leżał nieprzytomny.

Lekarze nie dawali mu większych szans na przeżycie, a co dopiero na zostanie sportowcem. A on z nastoletniego, niepełnosprawnego samotnika zmienił się w popularnego ultramaratończyka i założyciela fundacji. A zaczynał od jazdy na rowerze, z nudów, z tej samotności właśnie. Jak się rower zepsuł, to spróbował biegania. Powolutku, bo na początku marzeniem było przebiec kilometr. Ma przecież częściowy paraliż prawej strony ciała i problemy ze wzrokiem. Zrobił kilometr, zrobił pięć, zrobił 10, 40, 100…

Tagi: ludzie | biegacze | walka | adrenalina | sport | wyzwania | motywacja | sukces | bieganie | Herosi RW

Oceń artykuł:

4.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij