Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
  • Runner's World

  • Ludzie

  • Hoży seniorzy, czyli do czego służą staruszkowie? [felieton Jacka Fedorowicza]

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Hoży seniorzy, czyli do czego służą staruszkowie? [felieton Jacka Fedorowicza]

Odpowiedź brzmi: do ratowania honoru polskich biegaczy amatorów na wielkich zawodach międzynarodowych.

Przykład? Ostatni maraton w Berlinie. Startował w nim cały tłum Polaków, coś około 600 zawodników. I tylko jeden jedyny Polak zdobył pierwsze miejsce w swojej kategorii - 76-latek Wojciech Grochocki. Z czasem poniżej czterech godzin! W kategorii M75 startowało 30 biegaczy. Grochocki wygrał zdecydowanie - następny na mecie miał do niego 12 minut straty. Piszę o tym nie tylko przez solidarność grupową staruszków. Chcę zwrócić uwagę na amatorów w ogóle, a w szczególności na amatorów nieodpuszczających na starość, bo warto by może czasem jakiś sponsoring dla nich gdzieś wydębić, jakąś pomoc.

Wciąż mam w pamięci podsłuchane rozmowy na mecie lub starcie wielu zawodów. Pamiętam, jak kiedyś jeden ze starszych zawodników wzdychał rozmarzony: „Ach, miałbym szansę na podium w biegu na 100 km w Szwajcarii, ale nie stać mnie na podróż...”. Innego zaś nie stać było na bilet do Krynicy i musiał zwrócić się o pomoc do kolegów, a był wtedy kilkukrotnym mistrzem Polski weteranów na 10 km i w Krynicy miał szansę na kolejny tytuł. Nazwisk nie wymieniam, aby im nie było przykro.

Nie wszyscy hoży seniorzy wymagają pomocy. I dobrze, ale wielu by się przydała, a warto ich wspomóc w dobrze pojętej dbałości o reklamowanie kraju. Warto! Widok seniora amatora na najwyższym podium daje Polsce tyle samo chwały, co widok młodzieńca zawodowca, a może nawet więcej. W tym roku Grochocki aus Polen odbierał oklaski; w poprzednich latach w Berlinie zwycięstwa w „dojrzałych” kategoriach odnosili Marian Parusiński i Michał Stadniczuk. Obawiam się, że młodzi nie mogą się pochwalić taką częstotliwością bywania na najwyższym podium. Tutaj od razu zaznaczam, że nie mam pretensji: wiadomo, że w OPEN i niższych kategoriach wiekowych wszystko jest zarezerwowane dla Kenijczyków i nikt się przez nich nie przebije. Ale tym bardziej warto obstawiać staruszków.

Hoży seniorzy bywają naprawdę rewelacyjni. Fenomenalny Antoni Cichończuk (dwukrotny mistrz świata w maratonie weteranów) jeszcze do staruszków się nie zalicza, ale jestem pewien, że jak już pożegna swoją kategorię M60, to trofeami zadziwi. Fakt, że pokonał chorobę na złość lekarzom, którzy twierdzili, że nigdy już nie będzie biegał, pozwala mi na takie wróżby. A pokonał ją z miłości do biegania. I dzięki bieganiu, które - przepraszam najmocniej za te banały - naprawdę wspomaga zdrowie. Z kolei Michał Szkudlarek, dobrze po siedemdziesiątce, miał chwilę słabości na Cracovia Maratonie. Wzięli go na badanie do szpitala. Pielęgniarki zwróciły uwagę, że starszy pan tak się rozgląda i wszystkiemu dziwi. No to się przyznał, że jest w szpitalu pierwszy raz w życiu. Nigdy dotąd nie miał takiej potrzeby…

Nie jestem w stanie pisać tu o wszystkich. A jest przecież jeszcze Jan Morawiec (rocznik 1933, wicemistrzostwo Europy weteranów w maratonie w Hradku 2012), Karol Chwastyk, Andrzej Jabłoński i wielu innych świetnych zawodników; wciąż startują Michał Stadniczuk (rocznik 1930) i Jan Stachow (1929). Hoży seniorzy imponują nie tylko na długich dystansach. Czy wiecie, że osiemdziesięciolatek Janusz Kociszewski na Mistrzostwach Weteranów 2012 przebiegł 400 m w minutę i 15 sekund? A tuż za nim był niewiele młodszy Jacek Bandurski.

Bieganie daje zdrowie i konserwuje. Jerzy Bucholc po treningu postanowił podjechać tramwajem. Wsiada kontroler.

Bucholc: „Przecież pan wie, że ja za darmo”.

„Co za darmo?! Jak za darmo?! Bilet albo mandat!” - kontroler zadygotał z radości, że złapał klienta.

Bucholc wyciągnął dowód osobisty, kontroler zbladł z wrażenia i z potwornym rozczarowaniem powiedział: „A ja myślałem, że pan żartuje, że panu daleko do siedemdziesiątki, a tu osiemdziesiąt... Jezu, świat się kończy…”

Słówko do Was, Młodzi. Wiem, że uważacie, iż jesteście nieśmiertelni. To normalne - sam też tak za młodu uważałem. Macie głębokie przekonanie, że starość dotyczy może Waszych dziadków, Was na pewno nie. Więc chciałbym Was zapewnić, że jednak się mylicie, a czynię to nie po to, by Wam robić przykrość, ale po to, byście nastawili się na starty w drugiej połowie życia. Bo Kenijczycy nie odpuszczą, a ktoś będzie musiał bronić honoru Polaków na zawodach za granicą.

Ostrzegam zarazem, że nie będzie Wam łatwo, bo długość życia rośnie i konkurencja będzie coraz większa. Starość robi się trendy - zauważył to Owsiak w tegorocznej Wielkiej Orkiestrze. Powinni to jeszcze zauważyć lekarze i czym prędzej ustanowić nową specjalizację lekarską: geriatrię sportową.

JF

Ten felieton był pierwotnie opublikowany w magazynie Runner's World w numerze marzec 2013

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Jak by powidział mó j kolega " Janioł przez Ciebie mówi" .
    Jorg107, 2017-01-22 18:47:15
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij