Runner's World poleca:

Iwona Guzowska: Potrójne uderzenie

Poleć ten artykuł:

Ze światowej czołówki boksu i kick-boxingu Iwona Guzowska wskoczyła do polskiej czołówki triathlonistek. Podkreśla, że bieganie to jej najsilniejsza broń, a wojowniczy duch przydaje się w walce nie tylko na ringu, ale też w wodzie, na rowerze i biegowej trasie.

Iwona Guzowska

Bieganie? Dramat! Musiałam biegać, żeby budować formę do walk. Wtedy traktowałam je jako zło konieczne" – mówi była mistrzyni świata w boksie i kick- -boxingu. Przełom nastąpił po skończeniu kariery.

"Pewnego razu poszłam na spacer do lasu. Okazało się, że nagle mam ochotę biec. Pomyślałam: oho, coś się musiało przestawić w głowie. Pokochałam bieganie od tego dnia" – przyznaje Iwona Guzowska. Trening biegowy to czas, który może poświęcić tylko sobie. W przygotowaniach do triathlonu właśnie bieganie stało się jej najsilniejsza bronią. "Kiedy wszyscy opadają z sił, potrafię utrzymać równe, wysokie tempo, wyprzedzając w końcówce sporo osób".

Druga młodość sportowa

Dotychczas musiała mierzyć się oko w oko, pięść w pięść z przeciwniczkami na ringu. Liczyły się siła, spryt i precyzja ciosu. Teraz walczy z opadającym z sił organizmem, liczy się wytrzymałość. Czy w biegu, na trasie, odzywa się w niej wojownik?

"Każdy biegacz jest wojownikiem. Zwłaszcza jeśli chodzi o długie dystanse, kiedy kryzysów może być kilka. Od tego, jakim jest się wojownikiem, jakiego masz ducha walki, zależy, czy sobie po radzisz, czy nie. Znaczenie ma, oczywiście, trening. Od kiedy pracuję nad formą z trenerem Marcinem Florkiem, przeżywam drugą młodość sportową. Może nie mam już takiej szybkości, bo trudno wymagać od prawie 40-letniej osoby, by była szybka jak dwudziestolatka, ale mam wytrzymałość, odporność psychiczną i wojowniczego ducha".

Uwielbia biegi crossowe po lesie, w zmieniającym się ciągle terenie, i ciszę. "Bardzo lubię także treningi interwałowe. Powtarzam rytmy 6 x 30, tysiączki przed długimi biegami. Wtedy walczę, żeby każde okrążenie było lepsze, podkręcam tempo – och, jak ja to lubię! Skupiam się na oddechu, rytmie, na wszystkich sygnałach, które wysyła organizm. Jest progres, choć mam zamiar na dystansie olimpijskim urwać jeszcze 15 minut".

Żelazna Iwona

"Brakowało mi celu. Bez niego wszystko się rozłazi. Zawsze znajdzie się usprawiedliwienie: aaa, może później pójdę pobiegać, może jutro i tak się odkłada. A jeśli mam cel, mobilizuję się i skupiam, żeby go osiągnąć. Jestem typowym sportowcem-zadaniowcem". Iwona Guzowska startowała ostatnio na zawodach Elemental Triathlon w Olsztynie, gdzie zajęła 2. miejsce, a także w zawodach z serii Garmin Iron Triathlon 2013 w Malborku – tam triumfowała w swojej kategorii.

"Chcę pokonać Ironmana we Frankfurcie. Mam nadzieję, że przekroczenie tej granicy da mi nowego kopa. Będzie to sygnał dla mojego ciała i psychiki, że mogę więcej. Do tego będę tam jedyną Polką. Nie dam ciała" – śmieje się Iwona.

Po Ironmanie

Rozmawialiśmy 7 lipca, 3 dni przed zawodami. 10 lipca wieczorem dzwonię. "Przeżyła pani?" – pytam. "Tak! Te 12 godzin 38 minut było najpiękniejszą przygodą w moim życiu. Delektowałam się każdą minutą, choć na trasie było piekło, 42 stopnie, ale na mecie czułam, że mogę biec dalej. Gdyby nie mały problem żołądkowy od nadmiaru żeli, zrobiłabym ostatnie 42 km poniżej 4 godzin. Nie mogę doczekać się następnego startu!".

Iwona Guzowska. 39 lat, wielokrotna mistrzyni Europy i świata w kick-boxingu i boksie, aktualnie posłanka do Sejmu RP. W startach na zawodach triathlonowych wspiera ją gdańska firma Torus. 

RW 08/2013

Tagi: ludzie | sylwetka | Iwona Guzowska | boks | Iron Man | Ironman

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij