[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.8

Jak bieganie zmienia życie? Historie naszych Czytelników

Na facebookowym profilu RW poprosiliśmy Was, byście podzielili się swymi opowieściami o tym, w jaki sposób nasz ulubiony sport pomógł Wam zmienić życie na lepsze. Jeśli szukasz motywacji, by zasznurować buty i pobiec, możesz przestać…

Jak bieganie zmienia życie? Inspirujące historie naszych Czytelników o tym, jak pasja do biegania zmieniła ich świat (fot. Matt Murphy)

Arkowe ścieżki

Bieganie dało mi nowe życie, wcześniej to była wegetacja. Urodziłem się na nowo, a wszystko zaczęło się od zakładu podczas imprezy, że przebiegnę Półmaraton Bytomski. Jak to bywa, zapomniałem o tym, odłożyłem na później, aż kiedyś wszedłem na wagę i przeraziłem się: +90 kg. I tak narodziłem się na nowo.

Pasja, jaką jest dla mnie bieganie, zmieniła mnie nie tylko fizycznie (mniej o ponad 20 kg i prawie 30 cm w pasie), ale, co najważniejsze, także mentalnie. Nigdy w siebie nie wierzyłem, od rodziców nigdy nie usłyszałem, że są ze mnie dumni. Teraz wiem, że niemożliwe nie istnieje. Jeżeli chcę, mogę wszystko. Dość szybko zmieniłem mało perspektywiczną pracę. Moje stosunki z żoną bardzo się poprawiły. Wiem, czego chcę, i do tego dążę. Łapię każdy dzień, jakby był moim ostatnim. Bieganie jest tym, co daje mi siłę i moc.

Rob Ziębowski

To proste! Żonka powiedziała mi kiedyś: „Albo zaczniesz coś ze sobą robić i schudniesz, albo cię zostawię”. Schudłem :) I tak wchodzimy w czwarty rok biegowy. Razem trenujemy. Mamy za sobą ponad 20 półmaratonów, maraton, kilkanaście biegów na „dyszkę” itd. W przyszłym roku startujemy w triathlonie. Jestem Jej za to bardzo wdzięczny!

Zobacz też: Jak biegać, żeby schudnąć?

Janek aka Dżonny

Dekadę temu, dzięki regularnym treningom, pewnego upalnego dnia na lokalnym lotnisku na południu Europy dogoniłem kołujący już na pasie startowym samolot i nie spóźniłem się na rozmowę o pracę, dzięki czemu dzisiaj jestem szefem dużej firmy w pewnym azjatyckim kraju :) 

REKLAMA

REKLAMA

Marta

Bieganie zmusiło mnie, żeby stanąć na nogi. Styczeń 2015, ośrodek leczenia uzależnień, ktoś budzi mnie parę minut po szóstej i mówi, że idziemy na zaprawę biegać. Chce mi się płakać. Ostatni ciąg heroinowy powalił mnie tak, że ledwo trzymam się na nogach, ciężko mi chodzić po schodach, a każą mi biegać. Wywracam się, ślizgam, idę. Pokonanie 600 m zajmuje mi 15 minut. Mijają 3 tygodnie, wypisuję na tablicy moje pierwsze cele w terapii.

Jako pierwszy zapisuję: przebiec do krzyżówki i z powrotem bez zatrzymania. Te nieszczęsne 600 m. Mija kilka miesięcy, sekcja biegaczy wyciąga mnie na bieg, ok. 4 km. Po drodze zatrzymuję się 3 razy, ale już wiem, że chcę więcej. 12 km, 21 km, na koniec terapii wiem, że chce przebiec maraton. Trochę czasu już minęło. Mam za sobą 4 maratony, kilka półmaratonów, samodyscyplinę i coś, co mi daje ogromną radość w życiu. To mi dało bieganie. Cel, radość, nowe życie.

Izabela Saglimbeni

Zrobiła mi się ostroga w pięcie i męczę się z tym już 5 tygodni :D

Magda Lasoń

Jak mawia mój ojciec, bieganie zryło mi głowę :D Nie biega się tylko dla siebie, nie można takimi rzeczami się nie dzielić. Bieganie pomogło mi uwierzyć w samą siebie, sprawiło, że rozkwitłam jak z pąka kwiat. Stałam się lepsza dla siebie i dla innych. Nie boję się trudności i mogę dzielić się pozytywną energią.

REKLAMA

Agnieszka Mikulska

Dwa lata temu ja, mama czwórki dzieci, ważąca... dużo więcej niż powinna i spędzająca wolny czas głównie na kanapie, podjadając co się da, zaczęłam biegać. Mocno powiedziane: „biegać”. Na początku toczyłam się po osiedlowych ścieżkach, ledwo oddech łapałam, a po biegu padałam ze zmęczenia, nie mogąc się poruszyć...

Bieganie nauczyło mnie systematyczności, bycia konsekwentnym i radości z maleńkich rzeczy. Nie ścigam się, bawię się bieganiem. Zrzuciłam 17 kg, częściej się uśmiecham i jestem pewna siebie. Dzięki bieganiu mam marzenia, mam i spełniam je – powoli, ale ja nie muszę się spieszyć, ja muszę dobrze się czuć, a to właśnie od biegania dostaję. PS Dzieciaki połknęły bakcyla biegowego, mąż biega, a ja... jestem szczęśliwa.

Zobacz też: Jak bieganie wpływa na dobre samopoczucie?

Dariusz Pietraszewski

Zawsze prowadziłem spokojne życie. Jadłem to, na co miałem ochotę, w wolnym czasie siadałem na kanapie przed telewizorem. Żyłem z dnia na dzień. Pierwszym krokiem ku lepszemu była decyzja o rzuceniu palenia papierosów. Udało się, ale przez to zrobiło się mnie kilkanaście kilogramów więcej. Trochę mi to przeszkadzało, ale nic z tym nie robiłem. Pewnego dnia usłyszałem słowa, które dały mi kopa: „Tato, zrób coś ze sobą. Zobacz, jak Ty wyglądasz”. To dało mi do myślenia.

W grudniu 2011 roku zmieniłem dietę (oczywiście zaraz po świętach) oraz postanowiłem wprowadzić w swoje życie ruch. Wybrałem bieganie. Zacząłem od delikatnych treningów dla początkujących. Trochę to trwało, zanim organizm przyzwyczaił się do innego trybu życia. Z biegiem czasu sam zaczął domagać się coraz to nowych wyzwań. (...)

Ostatnim z nich było przebiegnięcie 10 km poniżej 40 minut. Udało mi się to osiągnąć w IV Biegu Nasza Dycha w Gostyniu – ukończyłem go z czasem 39:53. Jestem bardzo szczęśliwy, widząc efekty ciężkiej pracy i wysiłku włożonego w treningi. Pora zawiesić sobie poprzeczkę jeszcze wyżej!

REKLAMA

REKLAMA

Marta Kiermacz-Abramek

Pamiętam ten moment, kiedy przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Wszystko było tam zupełnie nowe. I któregoś dnia zauważyłam, że nasza sąsiadka biega. To mnie zainspirowało, pomyślałam, że może to dobry sposób, żeby się zaprzyjaźnić. Zebrałam się na odwagę i zapytałam, czy mogłabym dołączyć. Tak rozpoczęło się nasze wspólne bieganie. Obie miałyśmy mnóstwo obowiązków, małe dzieci, pracę, dom, ale to, że mogłyśmy robić coś dla siebie, dodawało nam skrzydeł, a wstawanie o 5 rano, aby pobiegać, było czystą przyjemnością. Na widoczną przemianę nie musiałam długo czekać. Stałam się silniejsza, szczęśliwsza i pewna siebie. (...)

To, że rosłam w siłę mentalną, było wielkim sukcesem, powoli nawet zaczęłam marzyć o udziale w wielkich światowych maratonach. Marzenia są po to, by je spełniać, więc 15 miesięcy od momentu zrobienia pierwszych kroków na ścieżce biegowej stanęłam na starcie maratonu w Paryżu. Przebiegłam, cała i zdrowa przekroczyłam linię mety, gdzie czekali na mnie mąż i dwaj nasi synkowie. Uświadomiłam sobie wtedy, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Za mną już 10 maratonów: Warszawa, Rzym, Berlin, Nowy Jork, gdzie biegłam 2 razy, Londyn, który pokonałam 3 razy, Chicago, oraz Boston. W 2015 roku miałam zaszczyt nieść flagę Polski podczas ceremonii otwarcia New York City Marathon. Bezcenne uczucie nieść flagę i słyszeć, jak spiker przedstawia mnie i moją biegową historię tysiącom zgromadzonych biegaczy, a świadkami tej ceremonii są moi synkowie. (...)

Od roku prowadzę też grupę biegową dla kobiet, zachęcam je, aby odważyły się marzyć, bo to, o czym marzą, jest w zasięgu ręku. (...) A wszystko zaczęło się od podjęcia prostej decyzji, aby pobiegać z sąsiadką.

REKLAMA

Janina Jędrzejewska

Podczas maratonu biegnący obok mnie dermatolog zauważył na mojej łopatce znamię, które zidentyfikował jako czerniaka. Facet uratował mi życie!

Marcin Krebs

Bieganie zmniejszyło mój portfel o dobre kilka tysięcy złotych :D Planuję wydawać dalej, aż do miliona i jeszcze więcej!

Marta Koch

Częściej kłócę się ze swoim facetem, że znowu nie ma mnie w domu i że wszystko podporządkowuje pod biegi :)

Kazik Ja

Bieganie dużo mnie nauczyło. Zanim zacząłem biegać, nie wiedziałem na przykład, że mam pasmo biodrowo-piszczelowe i że fizjo jest taki drogi :D

Kacper N.

Na emeryturze z nudów zacząłem pić. Przestałem, gdy dzieci zakazały mi spotykać się z wnukami. Żeby uwolnić się od wódki, znalazłem sobie nowy nałóg – bieganie. Mam 67 lat, ale formę trzydziestolatka. Nastoletnie już wnuki muszą się mocno sprężać, kiedy się ścigamy...

Joanna Nalewajko

Zaczęłam biegać ponad 3 lata temu. Wcześniej zginął mój mąż, zostałam sama z trójką małych dzieci, zaczęły się kłopoty z teściową, skończyła się nadzieja na cokolwiek lepszego. Przybyło kilogramów od zajadania nerwów i smutku. Zaczęłam pewnego dnia rano, przed pracą, w zwykłych kaloszach.

Pomyślałam, że przebiegnę dookoła pastwisko (560 metrów); brakowało mi oddechu, trzy razy robiłam przerwę. Teraz, po tych 3 latach, mam na koncie 2 biegi ultra, 2 maratony, 6 połówek i wiele innych biegów. Mam dużo znajomych, jeździmy razem na masówki, zwiedzam wiele ciekawych miejsc. W głowie też się poukładało, inne rzeczy, wartości są teraz ważniejsze. Dodatkowo znalazłam w sobie odwagę i wyprowadziłam się od teściów. Moje życie to taki bieg ultra.

REKLAMA

REKLAMA

Kamil Orzechowski

Kwiecień 2016, ośrodek terapii uzależnień w Darżewie. Tu zaczęła się moja miłość do biegania. Jestem osobą uzależnioną, która piła i brała narkotyki przez 13 lat i wielokrotnie była już na samym dnie. Kiedy byłem młodzieńcem, grałem w piłkę nożną i moim marzeniem było zostać zawodowym piłkarzem. Niestety, mocno się pogubiłem i stało się, jak się stało.

Na terapii, kiedy zacząłem trzeźwieć i dochodzić do siebie, nie umiałem sobie wybaczyć tego, że zmarnowałem szansę bycia sportowcem. W ósmym miesiącu terapii terapeuta Jarosław zachęcił mnie, abyśmy wspólnie pobiegali. I tak któregoś pięknego dnia pobiegłem swoje pierwsze 10 km. Pobiegłem je na maksa, po czym przez 1,5 tygodnia miałem ogromne problemy z poruszaniem się, bolało mnie wszystko! Po tym pojechałem na mój pierwszy bieg uliczny w Szczecinku, gdzie 10 km pokonałem w 40 min 12 s :)

Na tym biegu poczułem, że to jest to, chociaż od 6. km mówiłem sobie, że już nigdy nie pobiegnę, że po co mi to, że prawie umieram! Tak naprawdę jednak zakochałem się w tym, pokochałem tę walkę, która odbywa się w głowie, gdy powtarzam sobie, że nie mogę się poddać, że jestem silny i nie mogę się zatrzymać.

Ten bieg był jak terapia, niesamowicie ciężki, ale po ukończeniu szczęście i satysfakcja :) Po terapii poszedłem do klubu TKKF Koszalin i w grudniu 2016 roku zacząłem systematycznie trenować. (...) Kibicuję wszystkim, którzy pogubili się w swoim życiu. Śmiało mogę powiedzieć, że bieganie w dużym stopniu uratowało mi życie i pozwoliło wybaczyć sobie to, czego nie mogłem sobie wybaczyć, bo przecież jestem sportowcem! :)

Dziś moja życiówka na 10 km to 35 min 28 s, ale wierzę, że systematyczny trening i zapał pozwolą mi dalej piąć się w górę. Oby tylko zdrówko dopisało!

Zobacz też: Dlaczego warto biegać? 35 powodów, by trenować

REKLAMA

Paweł Wójcik

Dzięki bieganiu poznałem świetnego ortopedę, masażystkę, poznałem nazwy różnych leków, żeli przeciwbólowych, a co najważniejsze, nauczyłem się kontrolować swój organizm i wiem, w którym momencie powiedzieć STOP, żeby uniknąć kontuzji :)

Dominika Przybylska

Biegam, odkąd pamiętam, więc mogę tylko powiedzieć, że nie wyobrażam sobie życia bez tego!

Magdalena Chlebowska

Jak stąd do Wenus.

Sebastian Biliński

Nie zrzuciłem prawie nic z wagi, ale balast psychiczny spadł.

Czy wiesz, co w ogóle daje bieganie? Oto kolejnych 45 powodów, dla których warto biegać

Ilona Szymańska

Kiedy po rozwodzie zostałam sama z dwiema córkami, każdy mówił: nie dasz rady. Poukładałam wszystko i zaczęłam biegać, całe lato towarzyszyła mi moja 5-letnia córka, ona na rowerku, ja biegłam. Bieganie pomogło mi wypracować dystans do siebie, uczy mnie pokory i cierpliwości.

Teraz wiem, że jak bardzo się chce, to można wszystko! Mam wyznaczone cele, moim marzenie to maraton i wierzę, że się spełni. Praca, dom, dzieci i regularne bieganie można pogodzić – wiem, że sport dodał mi skrzydeł i chcę każdego dnia rozwijać sportowe pasje.

Urszula Szulc-Łątkowska

  1. Poznałam swojego męża.
  2. Zmieniłam pracę i stworzylam Zingy Sport – markę odzieżową dla biegaczy.

REKLAMA

REKLAMA

Grzegorz Kowalczyk

Zaczęło się 3-4 lata i około 10 kg temu, z brakiem wiedzy i megazakwasami po pierwszym kilometrze. Natchnęły mnie artykuły w RW. Po pierwszych próbach zakochałem się w bieganiu. Wiosna, lato, jesień, zima. Kilometry za mną, inni biegacze, nieznani, witający się i biegnący dalej. Pierwszy start na 5 km nauczył mnie pokory.

Po pierwszym kilometrze na pełnej mocy spadek, wyplucie płuc, inni szybciej niż ja... Dół? Po co kozaczyć? Potem już sama przyjemność, rekordy: 5 km, 6 km, 9 km. Bieg, w którym zrobiłem 14,7 km, bo pomyliłem trasę i musiałem nadrabiać. Schudłem, zyskałem równowagę psychiczną, odżyłem :)

Małgorzata Kapuścińska

Bieganie zmieniło wszystko. Teraz żałuję, że zaczęłam tak późno, bo straciłam 50 lat życia. Nie mam wielkich osiągnięć, ale to jest jedna z tych rzeczy, dla których chce mi się żyć. To daje mi radość, cel, zdrowy kręgosłup i masę pozytywnych myśli podczas treningu, no i satysfakcję z medali. To jest to i już. Nic szczególnego, ot taka sobie historia małych radości.

Czytaj więcej: Co krok, to bonus. Dlaczego warto biegać?

Piotr Sulecki

Zrzuciłem 34 kg. Problemy z nadwagą miałem od kilku lat, zawsze była jakaś dieta, potem waga wracała. W miarę regularnie biegam od 4 lat, ale i w tym czasie były okresy, że za dużo jadłem i waga się wahała. 2017 rok był przełomowy, trzymam się diety i treningu i to przynosi doskonałe efekty.

Bieganie stało się częścią mojego życia, mam za sobą dwa maratony z życiówką 3:16:35, kilkanaście półmaratonów z życiówką 1:28:18 i 10 km z czasem 40:44. Moje marzenie to maraton poniżej 3 godzin, ale dzisiaj wiem, że wszystko jest możliwe.

RW 01-02/2018

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij