Runner's World poleca:

Jak to jest przebiec 350 mil?

Poleć ten artykuł:

Jak to jest biec przez 3 i pół doby bez przerwy, pokonując w tym czasie 563,15 km? Aby się tego dowiedzieć, trzeba porozmawiać z legendarnym ultramaratończykiem Deanem Karnazesem. Oto raport z trasy od człowieka, który w 2005 roku podjął się takiego ekstremalnego wyzwania.

W środę, 12 października 2005 roku, Dean Karnazes wystartował do 350-milowego biegu (563,15 km) przez północną Kalifornię, z rodziną podążającą za nim w domu na kołach. Jego celem było przetestowanie możliwości własnego ciała i zbiórka pieniędzy dla dzieci potrzebujących przeszczepu organów.

Zwycięzca ekstremalnego Badwater Ultramarathon z 2004 roku i facet, który w 2006 roku przebiegł 50 maratonów w 50 stanach USA w ciągu 50 dni z rzędu, ukończył bieg w sobotę, 15 października, po 80 godzinach i 44 minutach, pokonując trasę w tempie 13 minut na milę (8:05 min/km).

Przez trzy i pół doby tak morderczego wyzwania sporo się może wydarzyć, dlatego Runner's World był w ciągłym kontakcie telefonicznym z Deanem podczas jego niezwykłej odysei. Oto, co nam powiedział:

Środa

7:50 "Podrzuciłem dwójkę moich dzieci do szkoły".

14:08 "Pierwsza mila w San Francisco - mam jeszcze 349 przed sobą".

20:14 "Będę zmieniał buty co 50 mil. Oprócz tych na nogach, mam jeszcze dwie pary".

Czwartek

3:29 "Skunksy. Widziałem sporo skunksów po drodze. A także wiele rysi, jeleni, kojotów i mnóstwo oposów".

7:12 "Wielkie ciężarówki gubią po drodze winogrona. Jestem w Dolinie Napa, więc winogrona są tu wszędzie. Robię wino, biegnąc po pokrytej nimi drodze".

9:00 Setna mila blisko Healdsburga w Dolinie Alexander. "Czuję się tak jak chyba powinienem się czuć po przebiegnięciu 100 mil. Po prostu stawiam stopy jedna za drugą. Ale kawa bardzo by się przydała".

14:10 "Pogoda tutaj jest brutalna. Jest ponad 35 stopni Celsjusza. Czuję się jak w piekarniku".

23:22 "Zjadłem trochę ciasta z jagodami, ale myślę, że potrzebowałem więcej soli. Wczoraj zjadłem burrito i mnóstwo różnych suszonych owoców, orzechów i migdałów. Mam dużo jedzenia do wyboru, ale zawsze mam ochotę na coś jeszcze innego".

Piątek

7:24 "Mogę nazwać godziny między 7 a 9 rano rozczarowującymi. Czujesz się załamany i zmęczony, jakby cały świat zamykał się, zacieśniał wokół ciebie. Teraz czuję się całkiem dobrze. Ale to może się zmienić kilkaset metrów dalej".

9:30 "Jestem w Petaluma i mam za sobą około 200 mil. Jestem ciągle na nogach. Moje stopy są potwornie obolałe. Naklejam plastry na te naklejone już wcześniej. Myślę, że straciłem cztery lub pięć paznokci".

12:00 "Nie myślę o tym, kiedy skończę bieg. Mając przed sobą jeszcze 135 mil do pokonania, nie czuję wcale grawitacyjnego przyciągania linii mety".

14:18 "Mam na zmianę 6 albo 7 par skarpetek. Moja rodzina przepłukuje je i wkłada do lodówki, aby je schłodzić".

19:54 "Mam coraz więcej problemów z otarciami".

Sobota

2:21 "Spałem w biegu. Nagle się obudziłem i stwierdziłem, że wciąż biegnę. A najdziwniejsze jest to, że czuję się tak jakbym naprawdę uciął sobie drzemkę".

6:45 "Po 300 milach zaczynam się potykać i zataczać. Dla mojego bezpieczeństwa obliczyliśmy dystans do Uniwersytetu Stanforda. Tam, na uczelnianej bieżni, pokonam ostatnie 50 mil".

14:00 "To była zdecydowanie dobra decyzja. Wszyscy się bali, że na drodze mógłbym wpaść pod samochód. Poza tym na bieżni nie ma wzniesień i łatwo otrzymać pomoc".

21:07 Mila 340. "Na finiszu mam najsilniejsze poczucie przebywania poza własnym ciałem, jakie kiedykolwiek mi się zdarzyło. Wcześniej ból zawsze przywracał mi świadomość, ale przed te ostatnie 10 mil czułem się tak, jakbym był całkowicie pozbawiony kontaktu ze swoim ciałem".

22:44 Mila 350. "Przybijam piątkę ze wszystkimi, wpadam w hipotermię, tracę przytomność".

Trzy dni później

"Czuję się, jakby walnął we mnie pociąg. Boli mnie każda pojedyncza komórka mojego ciała. Ale jest już lepiej niż wczoraj. Mógłbym nawet spróbować przebiec 2-3 mile. Chciałbym przebiec 500 mil non stop i wierzę, że jest to do zrobienia. Ale po tym doświadczeniu sądzę, że do przebiegnięcia takiej trasy może być potrzebny ktoś lepszy ode mnie. Po prostu nie wyobrażam sobie dodania jeszcze 150 mil do dystansu, który właśnie pokonałem".

RW 01/2008

Tagi: biegi | bieganie | ultramaraton | Dean Karnazes | 350 mil | biegacz | wyzwanie

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij