Runner's World poleca:

Jakub Wesołowski: następny Paryż!

Poleć ten artykuł:

Aktor Jakub Wesołowski porzucił piłkę nożną i został biegaczem. Wciągnął się na całego i swoją pasją zaraża innych. Spełnił swoje marzenie, pokonując swój pierwszy maraton jak na skrzydłach. Teraz chodzą mu po głowie kolejne wyzwania.

Masz dużo pokus, żeby prowadzić niezdrowy tryb życia, imprezy, alkohol?

Moje bieganie jest właśnie receptą na ten niezdrowy tryb pracy. Przede wszystkim jem o nieregularnych porach, zalewam żołądek ogromnymi ilościami kawy i rozpycham go fast-foodami, stąd też biegam, żeby zachować równowagę.

Udało Ci się polubić bieganie od razu?

Jako młody chłopak grałem dużo w piłkę nożną i ruch zawsze mi towarzyszył. Kiedy zacząłem pracę, trudno mi było regularnie chodzić na boisko. Wtedy, żeby nie wyglądać jak worek ziemniaków, zacząłem biegać. Dobra forma potrzebna mi jest także w filmie, gdzie muszę czasami uczestniczyć w parakaskaderskich scenach.

Jakiś czas temu częściej można było cię zobaczyć Cię na meczach gwiazd w piłkę nożną niż na zawodach biegowych.

Początkowo faktycznie traktowałem bieganie jako zamiennik piłki nożnej i kojarzyło mi się z taka nie do kończ męską dyscypliną. Potem jednak poczułem, że bieganie półgodziny, albo godziny dziennie to niesamowita frajda! okazało się, że bieganie jest najłatwiejszą i najprzyjemniejszą formą ruchu dla mnie. Teraz tę godzinę biegania mam tylko dla siebie, żeby wyczyścić umysł i poukładać myśli.

Jak udaje ci się łączyć pracę aktora z bieganiem?

Biegam praktycznie codziennie bardzo wcześnie rano, albo późnym wieczorem. Uwielbiam, kiedy wydzielają się endorfiny. Dzięki temu mam masę energii, nie czuję się zmęczony, jestem uśmiechnięty. Kiedy nie mogę biagać, to następnego dnia jestem jakiś słaby, bez życia, mam drastyczny spadek energii.

Masz swoje ulubione miejsca do biegania?

Bieganie po lesie sprawia mi totalną frajdę! Nie można go porównać z monotonnym, bieganiem po ulicy, choć ostatnio polubiłem rywalizację na zawodach, kiedy mogę zmierzyć się z innymi, no i z sobą. W każdym facecie siedzi taka potrzeba rywalizacji - we mnie też się ona odzywa podczas biegu. W takich biegach typu Run Warsaw czy Human Race, biegnę też, żeby propagować bieganie i pokazać innym, że bieganie jest to wyjątkowa rzecz!

Jak wspominasz swój pierwszy maraton?

Przyznam, się że najdłuższy dystans jaki przebiegłem przed maratonem warszawskim to 17 km. założyłem, że przebiegnę go w 4.30. Nogi mnie niosły, choć trochę bolały stawy. Na trasie zjadlem pastę glukozową, po której dostałem ataku śmiechu! No nie mogłem go powstrzymać. Przebiegłem maraton w 4.10, ale za to linię mety przekraczałem w świetnej formie.

Twoje marzenie biegowe?

Jedno już spełniłem - przebiegłem maraton, a następne... to są starty w maratonach w rożnych częściach świata, w Paryżu czy w Nowym Yorku.

RW 05/2008

Tagi: Jakub Wesołowski | Jakub Wesołowski biega

Oceń artykuł:

--

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij