Runner's World poleca:

Joanna Sosnowska: terapia bieganiem

Poleć ten artykuł:

Trzy lata temu Joanna wyciągnęła z szafy stare sportowe buty i ruszyła do parku. Nie był to zwyczajny trening: nie chodziło o to, żeby ustanowić swoją kolejną życiówkę i wyprzedzić wszystkich innych trenujących w parku. Był to rodzaj terapii, oderwania od problemów i życia, które często nieźle daje w kość.

Human Race: Dwa Światy

Właśnie trzy lata temu do jednego z łódzkich szpitali po raz kolejny trafił Julek, ośmioletni wtedy synek Joanny, chory na autyzm. Okazało się, że cierpi na pokrzywkę. Co to oznacza?

"Lekarze powiedzieli, że to alergia pokarmowa, że Julian może być uczulony praktycznie na wszystko. Leżał taki biedny, spuchnięty, przez kroplówkę podawano mu sterydy" – wspomina Joanna. Okazało się, że chłopiec będzie musiał przestrzegać bardzo restrykcyjnej diety. To był kolejny cios.

"Załamałam się. Przez kilka dni nic nie jadłam i zastanawiałam się, dlaczego właśnie nas to spotyka. Szybko się jednak opamiętałam" – opowiada. Zrozumiała, że nie może się poddać, bo to źle wpłynie na zdrowie jej synka. Postanowiła więc znaleźć odskocznię od problemów, możliwość wyżycia się. Już pierwsza przebieżka w parku pomogła, dodała siły i energii do dalszej walki. Od tej pory biega regularnie, a podczas treningów coraz częściej towarzyszy jej Julek.

Coś jest nie tak

Kiedy Julian był jeszcze mały, jego zachowanie zaniepokoiło przede wszystkim jego babcię. Chłopiec był zamknięty w sobie, niewiele mówił, często bawił się sam, rzadko okazywał uczucia. Rozpoczęła się wędrówka po lekarzach: psychologach, psychiatrach, neurologach.

Niektórzy twierdzili, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, że chłopcy z reguły później zaczynają mówić, że taki ma charakter. Później jednak zapadła diagnoza – autyzm. Dla Joanny nie był to wyrok: raczej odczuła ulgę, że w końcu wiadomo, co jest jej dziecku. Rozpoczęły się kolejne terapie, rehabilitacja, ćwiczenia.

"Praca z osobami autystycznymi jest bardzo trudna. Często jedno zdarzenie może przekreślić to, co udało się wypracować nawet przez kilka lat" – tłumaczy Joanna. Dlatego tak ważne jest, żeby zapewnić dziecku odpowiednią opiekę i zajęcia. Julek raz w tygodniu chodzi na terapię sensoryczną, która pomaga w wyrównywaniu zaburzeń związanych ze zmysłem równowagi i dotyku. Postępy są naprawdę spore.

W tygodniowym planie są jeszcze zajęcia grupowe, podczas których dzieci są wciągane do wspólnej zabawy. Do tego dochodzą szkoła i zajęcia z logopedą. Chłopiec uczy się w klasie integracyjnej, co jak na dziecko autystyczne jest sporym sukcesem. Bardzo często osoby z autyzmem trafiają do szkół specjalnych. Jest dobrym uczniem, lubianym przez rówieśników, choć nieco wycofanym.

To, że Julek jest obecnie w takiej formie, jest dużą zasługą wspólnej pracy z mamą i babcią. Co będzie dalej? Trudno przewidzieć. Ważne jest przede wszystkim to, żeby przygotować chłopca do dorosłego życia.

Autyzm, niestety, jest nieuleczalny. Jednak terapii, które mogą pomóc, jest mnóstwo, ale ich ceny często sprawiają, że włos się na głowie jeży. Teraz, dopóki chłopiec jest jeszcze mały, można starać się o dofinansowanie, ale jak długo to potrwa?

Tagi: ludzie | biegaczka | autyzm | dziecko | dzieci | sylwetka | syn | matka | terapia biegowa | relaks | odprężenie

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij