Runner's World poleca:

Komedia pomyłek: Znani biegacze i ich imienne sobowtóry

Poleć ten artykuł:

W tym tekście wystąpi sześcioro biegaczy: Marcin Chabowski i Marcin Chabowski, Beata Sadowska i Beata Sadowska oraz Robert Celiński i Robert Celiński. No i mamy tylko nadzieję, że żadnego z nich nie pomylimy z drugim. Bo o tych pomyłkach właśnie jest to opowiastka.

Marcin Chabowski, znani biegacze

Każdy z nas zastanawia się czasem, jak by to było żyć życiem innego człowieka. Oni tego zasmakowali. Dzielą między sobą biegowe sukcesy. Jedni więcej dostają, gdy drugim się raczej odbiera. No bo wrocławski aktor Marcin Chabowski raczej nigdy nie stanie na pudle wielkiego biegu, a gratulacje z tej okazji otrzymuje.

Beata Sadowska, biegaczka ze Szczecina, swoim nazwiskiem też budzi poruszenie wśród organizatorów biegów, na których się pojawia: „Sadowska do nas przyjechała!” – pęcznieją z dumy. Tylko u Celińskich jest w miarę po równo – raz jeden, a raz drugi za imiennika zbiera gratulacje.

Chabowscy

Marcinowie Chabowscy wiedzą o swoim istnieniu. Znaleźli się w internecie. Marcin, biegacz, przepatrywał kiedyś strony internetowe w poszukiwaniu relacji sportowych ze swojego biegu i tak znalazł Marcina, aktora. A ten z kolei chciał założyć swoją domenę i wtedy trafił na mistrza Europy juniorów i wielokrotnego mistrza Polski.

Od tego czasu już wiedzą, że jest ich dwóch. Choć większy ma ten fakt wpływ na życie biegowe aktora, który biegać zaczął dla zdrowia, żeby rzucić palenie, a teraz od czasu do czasu dostaje gratulacje, na przykład za drugie miejsce w dużym maratonie.

„Przychodzą e-maile, czasem moi znajomi na Facebooku gratulują mi osiągnięć zupełnie nieświadomi, że ja nie mam szans na pudło w jakimkolwiek poważnym biegu. Mnie to bardzo bawi. Ale bywały sytuacje, że moja obecność zmieniała charakter całego wyścigu” – opowiada.

Imię i nazwisko

 Marcin Chabowski

 Marcin Chabowski

Wiek

29 lat

38 lat

Zawód

lekkoatleta

aktor

Miejsce zamieszkania

Gdynia

Wrocław

Liczba pokonanych kilometrów

Nie wie, ale zużył już około 150 par butów

Nie wie, ale zużył już około 5 par butów

Aktorów dwóch

Chodzi mu o bieg w Górach Stołowych. Organizator skojarzył jego imię i nazwisko ze znanym biegaczem i zaraz przez mikrofon podał, że znany zawodowiec będzie na trasie. Marcin, aktor, wzruszył ramionami i dobiegł do mety na całkiem przyzwoitym, zaskakującym dla siebie miejscu.

Dopiero po biegu jeden z biegaczy wyjaśnił mu, że jak górale dowiedzieli się, kto jest na trasie, to tak mocno poszli do przodu, że wielu zawodów po prostu nie ukończyło. Takich sytuacji jest sporo. Ale Marcin, aktor, dzieli też emocje ze swoim imiennikiem. „Pamiętam, że jak na mistrzostwach Europy w 2014 roku w Zurychu Marcin zszedł z trasy na 36. kilometrze, to miałem łzy w oczach. Odczuwam z nim pewną więź biegową”.

Więź może być tym głębsza, że Marcin, biegacz, ma za sobą epizod aktorski. We wczesnej podstawówce zagrał w trzech spektaklach. W „Kocie w butach” była to nawet główna rola. „Można więc powiedzieć, że w moim życiu najpierw było aktorstwo, a potem dopiero bieganie, bo trenować ten sport zacząłem później, czyli w wieku piętnastu lat” – opowiada z uśmiechem. Na spektaklu Marcina Chabowskiego, aktora, jeszcze żadnym nie był. Ale u siebie w Gdyni do Teatru Muzycznego chodzi.

Popularność w świecie biegowym lubi, ale jednocześnie zastrzega, że wiąże się to z ciągłą konieczność rywalizacji: od nastolatka ktoś go goni. Marcinowi Chabowskiemu, aktorowi, takie życie by nie odpowiadało. Kiedy on bierze udział w jakimś biegu, to na starcie zawsze, ale to zawsze ustawia się w samej końcówce ogona.

Popularni mniej lub bardziej

"Nie jestem gwiazdą rocka, ale zdarzają się te niesamowicie przyjemne chwile, kiedy na biegach masowych fani chcą robić sobie ze mną zdjęcia”. Tak mówi Marcin Chabowski, biegacz, posiadacz piątego w historii polskiego maratonu wyniku 2:10:07, którego z kolejnymi latami rozpoznaje coraz więcej ludzi. Choć ciągle jeszcze nie za wiele. Na przesyt popularności nie narzeka też Marcin Chabowski, aktor. Co więcej, gdy zapytać go, czy nie żal mu, że na biegach nie jest TYM Chabowskim, to odpowiada z przymrużeniem oka: „Nie pyta się o takie rzeczy aktora…”.

Sadowskie

Beata Sadowska z Warszawy do tej pory nie wiedziała o istnieniu Beaty Sadowskiej, biegaczki ze Szczecina. Ta z kolei wie, że taka znana dziennikarka jest i biega, bo przeczytała jej książkę pt. „I jak tu nie biegać”. Przeczytała, bo musiała. Musiała nauczyć się ten sport należycie trenować. Wcześniej jeździła na rowerze górskim, po sto kilometrów dziennie, i ćwiczyła fitness – bywało że po pięć, sześć godzin jednego dnia.

Nic dziwnego, że jej się przejadło. Dlatego spróbowała biegu i okazało się, że jest w tej dyscyplinie fatalna. Że ledwo dyszy, zipie i szura nogami po 5 kilometrach. No i dopiero lektura Beaty Sadowskiej nauczyła ją tego, czego w tej dyscyplinie trzeba.

„Tam wyczytałam, że biegiem mam się bawić, że mam zacząć wolno, w żółwim tempie, że pies z kulawą nogą ma mnie dogonić. Dowiedziałam się też, jak radosną czynnością jest bieganie, jak mam się przy tym bawić, ile może być z tego śmiechu i frajdy. Od tego czasu przepadam za Beatą Sadowską” – mówi Beata Sadowska.

Tagi: Marcin Chabowski | Beata Sadowska | Robert Celiński | znani biegacze

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij