Runner's World poleca:

Krystian Wieczorek: Bieganie to energia, która porywa

Poleć ten artykuł:

Po zakończeniu zdjęć, Krystian Wieczorek wraca do domu, zakłada biegowe buty i rusza na trasę. Jak sam mówi - nie wierzy w mistyczne przeżycia na siłowni, dlatego wybiera bieganie lub biegówki, by być blisko natury. Dzięki temu znajduje wyciszenie i psychiczne oczyszczenie.

Krystian Wieczorek

6 lat temu pokochałem narty biegowe. Zdałem sobie wtedy sprawę, że bez zwykłego biegania nie dam rady wypracować formy potrzebnej do biegówek. I tak sobie zacząłem truchtać. Myślałem, że resztki kondycji gdzieś mi zostały, ale po pierwszych 30 minutach treningu miałem kłopoty z wejściem po schodach do domu.

Na szczęście mam kolegę biegacza, który trenował ze mną sztuki walki i zaczął biegać w maratonach. Powiedział: „Stary, zacznij od marszobiegów, kup porządne buty, dokładaj powoli nowe obciążenia”.

W szczycie przygotowań do sezonu biegówkowego pokonywałem 10-12 km w wolnym tempie. Wszystko po to, żeby zbudować wytrzymałość i panować nad oddechem. Teraz walczę z kontuzją łąkotki i biegam około 30 minut bardzo spokojnie, by nie przeciążać stawu.

Łapię dobrą energię

Bieganie, a w szczególności narty biegowe, to dla mnie rodzaj medytacji, modlitwy, wyciszenia. Szczególnie gdy jestem w terenie, czuję, że skomplikowane życiowe sprawy nagle się prostują. Totalnie się relaksuję. Nie myślę o 15 rzeczach naraz. Odcinam pracę, aktorstwo. Skupiam się na technice, oddechu, widoku, jednej przyjemnej myśli. Wracam wtedy psychicznie oczyszczony. Cały dzień jest potem naładowany dobrą energią. A mięśnie i kondycja wyrabiają się przy okazji.

Nie dla biegomięsa

Mam takie zdjęcie ze startu w Biegu Piastów, na którym stoję obok śmiertelnie poważnych i naładowanych testosteronem zawodników, którzy zaraz będą walczyć o życie. A tu stoi taki jeden uśmiechnięty, z bananem od ucha do ucha. Cieszyłem się po prostu, że tam jestem. W Biegu Piastów pokonałem 10 i 26 km. Byłem nieźle przygotowany.

Największym zaskoczeniem było dla mnie ciągłe wytrącanie z rytmu przez konieczność wychodzenia z toru przy wymijaniu. Trochę mi to przeszkadzało i musiałem się do tego przyzwyczaić na trasie. Za co kocham to miejsce i bieg? Siedzę sobie kiedyś w schronisku Orle w Izerach, kiedy trwały jeszcze inne starty w ramach Biegu Piastów. Aż tu nagle wpada spocony gość z numerem startowym, parujący jak po wyjściu z sauny. Zamawia herbatę, jakieś jedzenie i spokojnie konsumuje.

Potem przypina narty i rusza dalej do mety. Mój idol! Nie chciałbym nigdy przekroczyć granicy średnio zaawansowanego amatora, który całe życie podporządkowuje startom. Mam wrażenie, że często ci ludzie tracą radość ze sportu. Pojawia się napięcie, przekleństwa na trasie: „Spadaj mi stąd!”. Takie biegomięso. Zatracili przyjemność i dystans, a przecież to nie ich zawód. Staram się złapać balans, bo amator to miłośnik.

Lepiej mieć dystans

Biorę udział w biegach masowych, bo to święto biegaczy. Oglądasz się za siebie, a tam po horyzont ludzi. Kumuluje się tak olbrzymia energia, która porywa. Szanuję pobijających życiówki, ale bliżej mi do mających wszystko w pompie i biegnących dla beki, np. ciekawie przebranych.

Niesamowity bieg sylwestrowy organizują w Jakuszycach. Ludzie na totalnym luzie przebrani za mikołajów, choinki, obwieszeni światełkami biegną o północy. Uśmiech i dystans w sporcie – to lubię.

Krystian Wieczorek, 40 lat, aktor. Gra w serialu „M jak miłość” i na deskach teatrów. Wystąpił m.in. w produkcjach „Czas honoru” i „Miłość nad rozlewiskiem”.

RW 12/2015

Tagi: Krystian Wieczorek | znani biegacze | Krystian Wieczorek bieganie

Oceń artykuł:

3.4

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij