REKLAMA

Krzywe chodniki? Uwielbiam... (felieton z cyklu Okiem biegaczki)

Gdyby moje buty biegowe za przejechane w bagażu kilometry zbierały punkty lojalnościowe, pewnie mogłabym je już wymienić na niezłą sokowirówkę.

felieton Emilii Iwanickiej-Pałki z cyklu Prisma
rys. Prisma

Środek zimy jest znakomitym momentem na wakacyjne wspomnienia. Kolorowe magazyny raczą nas pomysłami na to, jak zwalczyć zimową chandrę, podpowiadając np. wycieczki w przeszłość. Przywołanie zapachów, smaków i temperatur lata ma pomóc w doładowaniu akumulatorów, które zimą nie tylko w samochodach szwankują.

REKLAMA

W bieganiu to także pomaga. Dobrze jest w mokry, mglisty albo bardzo zimny wieczór powspominać bieg w słońcu, ciepły wiatr, zapach lasu czy kwitnącej łąki. Można też wracać do obrazków z wakacyjnych wyjazdów, kiedy buty biegowe niosły w nieznane, pozwalały trafiać w zaskakująco urokliwe miejsca albo poznawać nowych ludzi.

Niestety, myślę, że nie tylko ja cierpię na syndrom butów podróżników. Objawia się on tym, że te biegowe zawsze pierwsze lądują w walizce. Niestety, może dla zachowania równowagi we wszechświecie ostatnie z niej wyskakują. Podczas letnich wyjazdów nigdy nie wyrabiam założonej normy, ale biegam zawsze. A, przepraszam... Biegałam zawsze.

Podczas ostatniego wyjazdu trafiłam do miejsca, w którym nie da się biegać. Nie da się. Naprawdę. Mowa o Indonezji, a szczególnie o jej stolicy – Dżakarcie. To miasto, w którym pieszy traktowany jest jak dziwoląg (po co iść, jak można jechać, najlepiej skuterem), a o ekskluzywności dzielnicy świadczy to, że jest w niej... chodnik. Albo chociaż fragment chodnika, z obowiązkowym bardzo wysokim krawężnikiem.

Do tego miasto jest niewiarygodnie napchane samochodami i dociśnięte motorkami. W efekcie przejście przez jezdnię potrafi zająć 15 minut i wyzwolić solidny strzał adrenaliny. Chodzić jest tam bardzo ciężko, a co dopiero biegać!

Może dlatego podczas 4-dniowego pobytu w tym mieście na ulicy widziałam jednego (!) biegacza. Że biegacz, domyśliłam się po stroju, bo akurat... szedł, przepychając się między autami na skrzyżowaniu. Więcej osób widziałam w parku, na niewielkiej pętli. Ale trucht na zasadzie rybki w okrągłym akwarium to nie jest coś, co interesuje mnie w bieganiu.

REKLAMA

REKLAMA

Poza Dżakartą było nieco lepiej, chociaż chodników nadal szukać było ze świecą. A jak się już znalazły, albo chociaż kiedy napatoczyło się zdatne pobocze, solidne hamowanie zapewniał gorący i wilgotny klimat.

O popularności biegania w danym kraju w pewien sposób świadczą wyniki osiągane na imprezach masowych. Sprawdziłam więc ostatni maraton w Dżakarcie i moje przypuszczenia się potwierdziły. Po pierwsze, jak na tak potężne miasto (ponad 8 mln mieszkańców, czyli pewnie 80 mln skuterów...) bieg nie był duży, bo wystartowało około 15 tys. osób (podczas gdy np. Paryż przyciąga blisko 35 tysięcy biegaczy, Londyn 38 tys., a licząca sobie 1,7 mln mieszkańców Warszawa – 10 tys.). Po drugie, wyniki też nie powalały. Pierwszy na mecie był Kenijczyk Geoffrey K. Birgen z czasem 2:17:38 (triumfator jesiennego biegu w Warszawie był szybszy o blisko 6 minut).

Co ciekawe, brak miejsc do biegania nie przeszkadza w rozkręcaniu biznesu biegowego. Do dziś zachodzę w głowę, kto robi zakupy w tych wielkich sklepach w galeriach handlowych, kto ściąga z półek te buty i kolorowe ubrania, jednocześnie wyraźnie odciążając swój portfel. Kto i po co?

Z wyjazdu wróciłam z silnym postanowieniem doceniania rzeczywistości. Nie ma co utyskiwać, że ciemno i zimno, chodniki krzywe, wiatr w oczy, a samochody chlapią. To wszystko prawda, ale wiem o tym dlatego, że wychodzę biegać. A wychodzę, bo mam gdzie. Nie zawsze jest pięknie, nie zawsze jest zielono i pachnąco, ale zawsze jest.

Początek roku to czas, w którym złote rady o zmianie życia na lepsze wyskakują nawet z lodówki. Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma nic gorszego niż postanowienie o bieganiu, bo nowy rok, bo nowa dieta, albo bo urodziny. Na szczęście nie ma też nic lepszego niż wyjście na bieganie. Bo tak. Bo mogę, bo mam z kim i mam gdzie.

RW 01-02/2016

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA