Runner's World poleca:

Maciej Zegan: Całe życie w ruchu

Poleć ten artykuł:

"Pięściarz bez biegania nie istnieje - przekonuje Maciej Zegan. - W trakcie przygotowań do walki musi przebiec setki kilometrów. Odpuścisz treningi w terenie i nie nabierzesz kondycji - zdechniesz w ringu". Choć kariera bokserska już za nim, na sportowej emeryturze ani myśli zwalniać.

Maciej Zegan

Wielu pięściarzy, przyzwyczajonych do dynamicznych treningów w ringu, nie lubi długiego wybiegania, niezbędnego jednak przy budowaniu kondycji. "Lubią, nie lubią – pięściarze muszą biegać" – mówi Maciej Zegan i dodaje, że nie pamięta sytuacji, żeby kiedykolwiek odpuścił bieganie.

Kiedy był jeszcze w kadrze olimpijskiej, cała ekipa zawsze na początku roku trenowała w na zgrupowaniach w Zakopanem. "Biegliśmy na Kasprowy, wspinaliśmy się na Giewont. Mieliśmy trenera maratończyka, który od początku narzucał mordercze tempo. Umieraliśmy. Katował nas, ale pod koniec zgrupowania to on zostawał w tyle, a my byliśmy z przodu" – wspomina Maciej.

Po przejściu na zawodowstwo w 1998 roku wyciskał z siebie jeszcze większe poty. Ostry trening kondycyjny w górach, a oprócz treningów bokserskich biegał po 10-12 km każdego dnia lub co drugi dzień w okresie najintensywniejszych przygotowań do zakontraktowanego pojedynku.

"Rano o godzinie 6-7 bieg, potem 2-3 godziny odpoczynku i kilka godzin treningu w sali, czyli worki, siłownia, sparingi zadaniowe. Następnie przerwa i wieczorem kolejne rozbijanie pięści". Na zawodowym ringu rozegrał 50 walk, z których 42 wygrał.

Pot i krew

W boksie trzeba mieć wydolność, siłę, oko, szybkość i myślenie, żeby nie obrywać po głowie. Jak się zmotywować do morderczych treningów,
 a w szczególności do tej najmniej lubianej części – to zagwozdka wielu sportowców. System motywacji Macieja był prosty, ale skuteczny.

"Musisz, Maciek! Chcesz wygrać walkę, chcesz być mistrzem świata – biegnij dalej! Powtarzałem sobie to w każdej chwili, kiedy już chciałem zatrzymać się, żeby odpocząć. Sam sobie wjeżdżałem na ambicję". Kiedy dobiegał, był z siebie dumny, że dał radę.

Przeciwnik zdechł

Kondycja wypracowana na treningu biegowym przydawała się Maciejowi w ringu. Kiedy czuł, że ma przewagę kondycyjną, specjalnie podkręcał tempo i gdy przeciwnik słabł od 6-7 rundy, zasypywał go gradem szybkich ciosów. Na takie zamęczenie rywala w ringu pięściarze mają swoje określenia. "Wtedy w żargonie pięściarskim mówimy po prostu, że przeciwnik zdechł" – śmieje się Maciej.

Kilometry dla relaksu

Trening biegowy jest teraz o wiele przyjemniejszy, niż kiedy zaczynał karierę. Już nie trzeba zabierać ciężkiego walkmana z motywującą muzyką, tylko do kieszeni wkłada się lekki odtwarzacz MP3. "Sam bardzo lubię słuchać muzyki podczas biegu. Włączam radio albo szlifuję angielski". W grudniu 2010 r. zakończył zawodową karierę. "23 lata boksowania wystarczą" – mówi, ale nie zerwał ze sportem.

Biega mniej, po 3-4 km co kilka dni, ale teraz bieg to dla niego relaks, sposób spędzania wolnego czasu z rodziną. Zajął się trenowaniem juniorów, choć prowadzi też zajęcia dla dorosłych we Wrocławiu. "Żona mówi: spokojnie, posiedź w domu, ale ja jestem ciągle w ruchu, nie usiedzę w miejscu. Mój organizm domaga się wysiłku, bo całe życie byłem w biegu".

Maciej Zegan, 36 lat, pięściarz wagi lekkiej. Zdobył pasy organizacji WBO, WBF, BBU. W grudniu 2010 r. zakończył karierę zawodową.

RW 03/2011

Tagi: ludzie | sylwetka | Maciej Zegan | bokser | boks | kondycja

Oceń artykuł:

--

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij