REKLAMA

Martyna Ślosarek: biegaczka kontra stwardnienie rozsiane

Gdy Martyna zaczynała swoją przygodę biegową, nie przypuszczała, że stwardnienie rozsiane odbierze jej możliwość trenowania. Gorąco wierzy, że z odpowiednią pomocą wróci do sportu i z właściwą sobie determinacją zaczyna bój: o zdrowie, o życie rodzinne i o... bieganie!

Martyna Ślosarek: biegaczka kontra stwardnienie rozsiane Cosmogirl, czyli dziewczyna, która rozpoczyna właśnie walkę ze stwardnieniem rozsianym (SM) (fot. archiwum prywatne)

Martyna Ślosarek zaczęła biegać w 2013 roku. Na pierwszą 5-kilometrową przebieżkę zabrał ją partner. Wtedy jeszcze wydawało jej się, że ma dobrą kondycję. Tylko się wydawało… Ale że Martyna to dziewczyna ambitna, zawzięła się, żeby przebiec bez zadyszki więcej niż kilometr. No i pękały kolejne dystanse: dwa, pięć, dziesięć, 21 kilometrów i w końcu maraton. Potem wymyśliła sobie triathlon.

REKLAMA

REKLAMA

Martyna Ślosarek: biegaczka kontra stwardnienie rozsiane Tak wyglądały biegowe początki Martyny. W 2013 roku biegała na pięć kilometrów i marzyła o pokonaniu królewskiego dystansu (fot. archiwum prywatne)

Zaszła jednak w ciążę i urodził się syn. Gdy miał 2,5 miesiąca, wróciła do treningów. No i wtedy się zaczęło… „Na jednym z biegów tak mi zdrętwiały nogi, że nie byłam w stanie przebiec dziesięciu kilometrów. Po pięciu musiałam zejść z trasy. Pomyślałam wtedy, że to przemęczenie. Od jakiegoś czasu miałam również zaburzenia widzenia, później straciłam wzrok w jednym oku. To wszystko sprawiło, że postanowiłam się przebadać” – opowiada.

REKLAMA

Martyna Ślosarek: biegaczka kontra stwardnienie rozsiane BMW Półmaraton Praski w 2014 roku - drugi z zaliczonych biegów na tym dystansie. Upał nie odebrał radości z finiszu (fot. archiwum prywatne)

Diagnoza była przerażająca: stwardnienie rozsiane. Zaraz po diagnozie przyszedł też ciężki rzut choroby. Martyna straciła władzę w nogach. Dwa pobyty w szpitalu skutkowały miesięczną rozłąką z synem. Dziś też są osobno, bo wyjechała na kilkutygodniowy turnus rehabilitacyjny. W domu czeka na nią 8-miesięczny Zachary i opiekujący się nim tata. Czeka też na nią sport, z którego musiała chwilowo zrezygnować. Choć przyznaje, że przez chorobę zrozumiała jego sens.

REKLAMA

REKLAMA

Martyna Ślosarek: biegaczka kontra stwardnienie rozsiane Wakeboard w 2015 roku - jedna z kilku największych pasji Martyny. Wielka sportowa miłość obok biegania i kitesurfingu (fot. archiwum prywatne)

„Nie chodzi o wynik, o życiówkę, o miejsce na zawodach. Chodzi po prostu o to, aby wyjść i biec. Tylko tyle. Żeby uśmiechnąć się do partnera, przytulić dziecko, cieszyć się codziennością i małymi przyjemnościami. Teraz to wiem...” - opowiada Martyna.

REKLAMA

Martyna Ślosarek: biegaczka kontra stwardnienie rozsiane Bieg Mikołajów w 2016 roku - ostatni ze startów przed diagnozą. To na nim zdała sobie sprawę, że ma kłopoty ze zdrowiem (fot. archiwum prywatne)

By mogła czerpać radość z życia, potrzebuje wsparcia. Leki, rehabilitacja, wizyty u specjalistów, zabiegi wspomagające leczenie, suplementy, dostosowanie otoczenia – to wszystko pochłania duże środki. Dlatego Martyna apeluje o pomoc w walce. W końcu kto ma pomóc koleżance, jeśli nie biegowa rodzina?

„Kiedy przebiegłam swój pierwszy maraton, zrozumiałam, że w życiu wszystko jest możliwe. Czasem wymaga to dużego wysiłku, planowania, heroicznej pracy, ale przecież każda droga zaczyna się od pierwszego kroku” – mówi.

REKLAMA

REKLAMA

Martyna Ślosarek: biegaczka kontra stwardnienie rozsiane Zdjęcie z synkiem Zacharym wykonane w 2017 roku i zdobiące ulotkę, za pomocą której Martyna zbiera pieniądze na rehabilitację (fot. Wojciech Wójtowicz)

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA