[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Mirosław Jeznach: Liczy się nie tylko wynik

„Jak to jest?” – o to najczęściej pytają go inni zawodnicy na trasach. Bez rąk biega się tak, jak się żyje, tylko trochę trudniej... Przedstawiamy na łamach RW kolejnego herosa, dla którego nie ma chyba rzeczy niemożliwych.

Mirosław Jeznach „Odkąd pamiętam, starałem się być samodzielny. Odmawiałem pomocy, gdy tylko się dało.” – wspomina Mirek. (fot. Joanna Sztybor, archiwum prywatne).

Do biegania potrzeba nóg – to wiedzą wszyscy. Ale ręce też się przydają. Wie o tym każdy, kto podbiegał do tramwaju z siatką pełną zakupów albo plecakiem w jednej z nich. To okropne, tak nie móc sobie pomachać dla ułatwienia...

Mirosław Jeznach nie ma obu rąk, a mimo to biega. Dla przyjemności, dla siebie, dla zdrowia, ale i trochę dla sportu. Bo jak go zapytać o starty, to słychać w głosie, że chce, że mu zależy. Mimo wszystko. Mimo tego, że w wieku 13 lat życie wymierzyło mu potężny cios. Bawili się z kolegami tam, gdzie nie trzeba. Do tego nie wiedzieli, co to prąd, no i zdarzył się wypadek. Powrót do zdrowia – zwłaszcza psychicznego – był trudny.

„Musiałem zaakceptować, że moje życie nie będzie wyglądało tak jak je sobie wyobrażałem. Że będzie inne, trudniejsze. Ale nie poddałem się i walczyłem o normalność. Wydaje mi się, że dziś żyję właśnie tak, normalnie” – wyjaśnia.

Co to oznacza? Że ma żonę, trzy córki, dom i posadzonych kilka drzew. Do tego jest samodzielny, potrafi o siebie zadbać, nauczył się jeździć samochodem. Wszystko więc dobrze się układa i nie ma miejsca na żal. Znalazł się natomiast w jego życiu czas na bieganie. Mirosław na co dzień pracuje w urzędzie, na siedząco.

Przeczytaj również: Marcin Grabiński: Moje słabości są moją siłą

REKLAMA

REKLAMA

Mirosław Jeznach 1999 - W tym roku Mirek zaczynał pracę w urzędzie. Nie chciał nawet, by przygotowano mu specjalne stanowisko. Pracuje jak wszyscy. (fot. Joanna Sztybor, archiwum prywatne).

„Dlatego założyłem buty biegowe. Muszę zachować sprawność fizyczną, a to jest najlepsza metoda. Choć wolałbym rower…” – śmieje się.

Biega już od siedmiu lat. Najpierw tylko sam, na treningach, a potem na zawodach wśród ludzi. Od czasu do czasu wystawia się na próbę. I są to zazwyczaj testy udane. Bieg na 10 kilometrów, półmaraton, maraton. Kiedy pojawia się na trasie, ludzi zerkają, szepczą, pytają: „Jak to jest? Czy gorzej?”.

No jasne, że gorzej, ale Mirek nie narzeka. Przyzwyczaił się. Od dziecka musiał przywyknąć do biegania bez rąk. Jak wyszedł ze szpitala, to trzeba było z kolegami jakoś w tę piłkę grać. Problemów ma jednak więcej: na przykład przystosowanie auta dla jego potrzeb to bardzo kosztowna sprawa. Dlatego można Mirka wesprzeć pieniędzmi z jednego procenta. Jak to zrobić, pisze na swojej stronie miroslawjeznach.pl.

Właściwie to trzeba go wesprzeć, żeby miał więcej czasu i luźniejszą głowę do biegania. Bo tak poza tym prowadzi życie podobne do każdego z nas. No choćby z tym samochodem: jazda bez trzymanki, ale mimo wszystko się dało!

Warto przeczytać: Tom White: Biegacz za wszelką cenę

Dla Mirka kolejne etapy życia były sprawdzianami samodzielności. Czy da sobie radę, czy będzie potrafił? Dziś, gdy wszystko się udaje, jest już pewny siebie. Ale początki nie były łatwe...

REKLAMA

Mirosław Jeznach (fot. Joanna Sztybor, archiwum prywatne).

2000

Takie zdjęcia dowodzą jego zaradności i pomysłowości. Klawiaturę też ma zwykłą, bez żadnych ułatwień.

REKLAMA

REKLAMA

Mirosław Jeznach (fot. Joanna Sztybor, archiwum prywatne).

2016

Tutaj na półmaratonie. Przebiegł go na tydzień przed pierwszym maratonem. Odradzali mu, ale się uparł. I dał radę!

REKLAMA

REKLAMA

Mirosław Jeznach (fot. Joanna Sztybor, archiwum prywatne).

2017

Mirosław Jeznach z całą rodziną. W tym roku, niemal tak jak zawsze, pojechali na wakacje w góry. Wybrali Tatry.

Zobacz także: Zbigniew Stefaniak: Czasem cieszy każdy krok

RW 10/2017

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij