Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Motywacja do biegania. Co napędza biegaczy do treningu?

Każdy powód, by zacząć biegać, jest dobry - jeśli tylko zadziała. Podobnie dobre są sposoby, które nie pozwolą Ci przestać. Zobacz, co nakręca naszych Czytelników do biegania. Oto 4 krótkie lekcje psychologii, które pomogą Ci łatwiej wyjść na trening następnym razem.

Motywacja do beigania Jak znaleźć motywację do biegania? / foto: shutterstock.com,

Nawet w umysłach najbardziej ambitnych i zdeterminowanych zawodowych lekkoatletów pojawia się czasem zwątpienie lub zwyczajnie do głosu zaczyna dochodzić leń. Powodów do zrezygnowania z wyjścia na trening albo niedobiegnięcia do mety czy generalnego zniechęcenia bieganiem jest mnóstwo.

Zła pogoda, zmęczenie, ból, brak postępów, nieudany start... Długo by tak wymieniać. Ale cóż z tego, że głowa znajduje milion bardziej lub mniej racjonalnych powodów, żeby przestać, skoro coś ciągle każe nam biec. Jeden powód, który wyciąga nas w zimowe poranki z ciepłego łóżka, pcha zmęczone ciało do przodu na czterdziestym kilometrze maratonu i po pięciu nieudanych podejściach wciąż każe próbować mierzyć się ze swoją życiówką.

Nieważne, jaki masz cel, nieważne nawet, czy w ogóle go masz. Ważne, że coś daje Ci motywację i pozwala dalej biegać. Dla każdego bowiem biegacza co innego jest inspirujące, m.in. w zależności od tego, jak wygląda jego pewność siebie, jak myśli o przyszłości, jak koncentruje się na ważnych celach i czy jego zapał wynika z wewnętrznej potrzeby, czy z zewnętrznej motywacji. Na kolejnych stronach przedstawiamy biegaczy, którzy z bardzo różnych powodów zawsze znajdują siły do stawiania kolejnych kroków.

Nasz psycholog, Katarzyna Kajdan, podpowiada, w jaki sposób poszczególne podejścia tych bohaterów możesz wykorzystać dla siebie. Przy okazji odpowiedz na kilka pytań i zobacz, jakiego rodzaju motywacja może zadziałać u Ciebie. Dowiedz się więcej o sobie, zainspiruj się i nie przestawaj biegać.  

Marchewka czy kij?

Przemyśl poniższe stwierdzenia i dowiedz się, co najlepiej Cię mobilizuje i gdzie w związku z tym szukać motywacji.

1. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. TAK / NIE

2. Uważam, że co ma być, to będzie. Nie mam na nic wpływu. TAK / NIE

3. Nigdy nie przekraczam wyznaczonych terminów i zawsze wypełniam powierzone mi obowiązki. TAK / NIE

4. Gdy ponoszę porażkę, szybko się poddaję. TAK / NIE

5. Wszystko, co zaplanuję, się uda. TAK / NIE

6. Żyję z dnia na dzień i przyjmuję to, co przynosi mi każdy kolejny dzień. TAK / NIE

7. Robię to, co do mnie należy i nie wysilam się, by zadowalać innych. TAK / NIE

8. Nagradzam się za wykonaną pracę. TAK / NIE

Podsumowanie

Jeśli Twoja odpowiedź na większość pytań jest twierdząca, to zdecydowanie preferujesz metodę marchewki – nagrody. Cechuje Cię pewność podejmowanych przez siebie wyzwań, pozytywnie myślisz o przyszłości, potrafisz skupić się na ważnych celach i dodatkowo szukasz motywacji w najbliższym otoczeniu.

Niemożliwe dla Ciebie nie istnieje. Motywacją dla Ciebie na pewno będą kolejne rekordy i wyzwania albo po prostu świadomość, że bieganie daje Ci radość i zdrowie. Jeśli przeważają u Ciebie odpowiedzi zaprzeczające, najprawdopodobniej stosujesz metodę kija – kary. Nie do końca masz przekonanie co do podejmowanych przez siebie działań, czasem z obawy przed porażką nie stawiasz sobie odważnych celów, zwracasz nadmierną uwagę na opinię otoczenia.

Musisz pamiętać, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Znajdź więc motywację w bliskich Ci osobach i nie bój się odważnych celów – po jakimś czasie dojdziesz do nich małymi krokami.

Motywacja do beigania ilustracje: Tomasz Witczak/Viartmedia, foto: Dirima, shutterstock.com, prywatne archiwa, Bartosz Kwiatkowski

Wyższa poprzeczka

Sandra Budzeń, 24 l.

  • zawód: fizjoterapeutka
  • miasto: Wrocław

Pytana o swoje najważniejsze plany, wymienia: pobicie rekordów życiowych i start w Ironmanie. Sandra na trasie biegu, poza wytrenowanym ciałem i wsparciem najbliższych, ma dodatkową silną broń – determinację. Sama mówi, że upór to jedna z jej głównych cech.

„Każdy bieg, do którego się szykuję, jest dla mnie najważniejszy. Jeżeli tylko uda mi się pobić rekord życiowy, jestem z niego zadowolona. Chciałabym poprawić życiówkę w maratonie o 3 minuty, czyli osiągnąć czas 3:35. A w przyszłości wziąć udział w Ironmanie, chociaż do tego jeszcze długa droga” – mówi. Właśnie osiąganie coraz lepszych wyników i pokonywanie barier własnych możliwości motywuje ją najbardziej. Sandra zaczęła biegać będąc nastolatką, od gimnazjum trenowała biegi na 300 i 400 m przez płotki.

Jej karierę zawodniczą przerwała kontuzja, ale z biegania nie zrezygnowała, postanawiając w 2009 r. przebiec Maraton Wrocław w czasie poniżej 4 godzin. Taki ambitny jak na debiutantkę cel z powodzeniem zrealizowała. Niespełna dwa lata później zdobyła Koronę Maratonów Polskich, w 2010 r. była 17. na mecie Biegu Katorżnika – z czego jest najbardziej dumna. Jak każdemu, zdarzają się jej potknięcia i porażki:

„Wtedy czuję, że mogłam przygotować się bardziej, mocniej trenować, więcej spać”. Jej kolejne starty to zawsze próba zaatakowania dotychczasowego rekordu życiowego, pokonanie wyzwania. „Może zabrzmi to dziwnie, ale dla mnie im ciężej, tym lepiej” – mówi. Nagrodą za wysiłek w walce o rekord jest dla niej samospełnienie na mecie biegu. Jak przełamuje kryzys w najcięższych momentach biegu?

„Myślę o ciężkich treningach, które przebyłam w śniegu, deszczu i momentach, jak bardzo mi się nie chciało, a jednak poszłam na trening” – odpowiada. A jak radzi sobie w sytuacjach, kiedy przed treningiem próbuje dojść do głosu leń?

„Jestem w stanie się zmotywować do treningu, mówiąc sobie, że jak rzeczywiście nie będzie mi się podobało podczas biegu, to wrócę do domu za 5 minut. Jednak, jak dotąd, nigdy nie wróciłam po tym czasie” – zapewnia.

Jak to działa? Sandrę cechuje wciąż rosnąca motywacja osiągnięć, czyli tendencja do osiągania i przekraczania standardów doskonałości, w tym przypadku pobijania swoich własnych rekordów. Dodatkowo wiąże się to z odczuwaniem pozytywnych emocji – samozadowoleniem i satysfakcją, gdy kolejne wyzwanie zostanie przez nią zrealizowane, a to zawsze dodatkowy czynnik motywujący i nagroda za włożoną pracę.

Zmotywuj tak siebie: Sandra doskonale wie, jakie ma cele zarówno krótko-, jak i długoterminowe. Jej niesłabnąca motywacja wynika z tego, że sama jest jej źródłem. Pamiętaj jednak – jeśli leń to czasami Twoje drugie ja, spróbuj znaleźć motywację również poza sobą. Mów jak największej liczbie osób o celach, które chcesz osiągnąć, po to, by mogli kontrolować Twoje postępy. Podziel swoją drogę do głównego celu na mniejsze odcinki i za każdy zrealizowany nagradzaj się. W ten sposób będziesz mógł monitorować swoje postępy i podtrzymywać chęć do działania.

Poziom różnych rodzajów motywacji:

  • Rywalizacja: 5/5
  • Otoczenie: 2/5
  • Wewnętrzna: 5/5
Motywacja do beigania ilustracje: Tomasz Witczak/Viartmedia, foto: Dirima, shutterstock.com, prywatne archiwa, Bartosz Kwiatkowski

Wszystko dla dziecka

Dariusz Szwast,  38 l.

  • zawód: energetyk
  • miasto: Warszawa

Motywacja Dariusza Szwasta ma dwa i pół roku, śliczny uśmiech, wesołe oczy, a na imię Kacper. To właśnie dla niego pan Dariusz przebiegł Polskę z północy na południe. Jego synek urodził się bez lewej dłoni i części przedramienia. Rodziców Kacpra czekały więc spore wydatki związane z zakupem protez i ich częstą wymianą wraz ze wzrostem dziecka.

Wtedy dzielny tata postanowił przebiec przez cały kraj, aby w ten sposób spróbować zebrać pieniądze, które umożliwią Kacprowi prawidłowy rozwój. Po zaledwie 10 miesiącach przygotowań wyruszył z Gdańska na południe i pchany miłością do syna pokonał 779 km w 34 dni, realizując swoje niezwykłe wyzwanie.

Sam o tym mówi tak: „Wielotygodniowe treningi pozwalają przygotować mięśnie do morderczego wysiłku, z jakim przychodzi się zmierzyć w maratonie. Automatyzm kroków, który w sobie wyrabiamy, trenując kilka razy w tygodniu, pozwala nam przypuszczać, że podczas zawodów bez większych problemów osiągniemy metę. Ale podczas biegu, kiedy słońce i pokonany już dystans wysysają z nas resztki sił, nasza wiara w końcowy sukces z każdym krokiem słabnie.

W takim momencie kluczowym elementem, który może nam pomóc, jest motywacja. Dla mnie taką motywacją podczas biegu jest mój 2,5-roczny synek Kacperek. Kiedy oczyma wyobraźni widzę jego uśmiechniętą buzię i wesołe oczka, to obraz ten jest jak dodatkowy zastrzyk adrenaliny. Zmagazynowane głęboko pokłady energii zaczynają się uwalniać i coś tak bardzo pcha do przodu, że nie przeszkadzają obolałe mięśnie, bąbel na nodze czy szczypiący w oczy pot. Liczy się tylko cel – ukończenie kolejnego etapu projektu »Biegnę dla Kacpra«”.

Wielkie zainteresowanie, jakie wzbudziła ta akcja i sukces, jakim było zebranie kwoty wystarczającej na pokrycie kosztu kilku protez dla Kacpra, zmotywowały pana Dariusza do kontynuowania pomysłu. Motywacji i energii temu supertacie na pewno nie braknie, bo – jak mówi – dla swojego dziecka rodzice są w stanie zrobić bardzo wiele.

Jak to działa? Od samego początku, gdy zrodziła się idea biegu dla syna, Kacper jest źródłem pozytywnego wzmocnienia dla pana Dariusza i teraz pozwala mu utrzymać się przy działaniu. Co ważne, poza bezpośrednimi korzyściami, którymi są zakupione dla Kacpra protezy, pan Dariusz ma pośrednie zyski z biegania: grupę wsparcia społecznego osób, które zainteresowały się akcją, poczucie bycia dobrym i odpowiedzialnym rodzicem oraz zdrowie własne.

Zmotywuj tak siebie: Pamiętajmy, że wszystkie działania, które podejmujemy na rzecz innych, pozwalają nie tylko zrealizować ważny dla nich cel, ale również podnieść naszą samoocenę, wprawić w lepszy nastrój i motywować do działania. Gdy dobrze siebie oceniasz, bardziej wierzysz w swoje kompetencje i możliwości. Ufasz w to, że jesteś zdolny zrobić wszystko. Nie bez przyczyny mówi się, ze wiara czyni cuda. Kto to zrobi, jak nie Ty?  

Poziom różnych rodzajów motywacji:

  • Rywalizacja: 1/5
  • Otoczenie: 5/5
  • Wewnętrzna: 5/5
Motywacja do beigania ilustracje: Tomasz Witczak/Viartmedia, foto: Dirima, shutterstock.com, prywatne archiwa, Bartosz Kwiatkowski

Bieg po zdrowie

Grzegorz Kasiewicz, 47 l.

  • zawód: audytor wyrobów dla MSWiA
  • miasto: Łódź

Grzegorz, jak wielu biegaczy, przeżył w młodości etap zniechęcenia bieganiem, by po latach, już bardziej świadomie, znów założyć buty biegowe. Mając za sobą 8 lat wyczerpujących treningów po 6 razy w tygodniu, w 1983 roku postanowił, że już nigdy nie będzie biegał.

„Ponownie zacząłem biegać 3 lata temu – mówi dzisiaj pan Grzegorz. – Na początku moją motywacją było to, że mój syn postanowił biegać długie dystanse i chciałem sprawdzić, czy robi to prawidłowo i z pożytkiem dla swojego zdrowia”.

Dziś jego największą motywacją do biegania jest poprawa kondycji i odporności organizmu oraz możliwość odstresowania się po ciężkim dniu w pracy. „Uważam, że wysiłek fizyczny w postaci amatorskiego uprawiania sportu to najlepsze ubezpieczenie emerytalne; według mnie jest to najskuteczniejszy filar systemu emerytalnego” – wyjaśnia.

Poza zyskiem dla zdrowia, pan Grzegorz zwyczajnie czerpie radość z samego biegania: „Kiedy zaczynam bieg i czuję znowu krok biegowy, wraca do mnie uczucie radości z samej możliwości szybkiego poruszania się do przodu za pomocą własnych nóg. Dla mnie jest to naprawdę wspaniałe uczucie”. Pan Grzegorz ma zdrowe podejście do biegania, nie stara się za wszelką cenę realizować celów.

W czerwcu 2011 roku podjął próbę przebiegnięcia łódzkiego maratonu, ale po 30 km nierównej walki z upałem zszedł z trasy. „Na początku byłem rozczarowany, ale po chłodnej analizie doszedłem do wniosku, że po prostu nie byłem przygotowany do biegania w takiej wysokiej temperaturze. Gdybym kontynuował ten bieg, mogłoby się to dla mnie skończyć udarem słonecznym i cięższą kontuzją stopy, a tak tylko straciłem paznokieć” – tłumaczy pan Grzegorz i dodaje:

„Start w zawodach to dla mnie przede wszystkim szansa porównania swoich możliwości, sprawdzenia, czy treningi przynoszą efekt w postaci poprawy wydolności organizmu. Poza tym lubię spotykać się z innymi biegaczami, wymieniać doświadczenia. Biegacze to wesoła brać”. A co, gdy pojawia się motywacyjny kryzys? „Wtedy powtarzam sobie: Bierz się stary do roboty!”.

Jak to działa? W zdrowym ciele zdrowy duch – to dla pana Grzegorza motyw nadrzędny. Bieganie jest dla niego świadomym i racjonalnym działaniem na rzecz lepszej jakości życia. Biegając, dodatkowo doświadcza pozytywnych emocji, a te sprawiają, że chce kontynuować działania, które stanowią ich źródło. Wielu z nas po nieudanym starcie w maratonie mogłoby się poddać, jednak w przypadku pana Grzegorza dobiegnięcie do mety mogło spowodować utratę zdrowia – głównej motywacji tego biegacza.

Zmotywuj tak siebie: To sportowiec, który mierzy siły na zamiary, a przy okazji osiąga wymierne korzyści z podejmowanych wyzwań – wymienia doświadczenia, spotyka innych ludzi. Gdy jednak jesteś osobą, która dotkliwiej przeżywa porażki niż ten biegacz, pamiętaj, by robić bilans zysków i strat. Znajdź „plusa tego minusa” i po każdym niepowodzeniu... bierz się do roboty!

Poziom różnych rodzajów motywacji:

  • Rywalizacja: 1/5
  • Otoczenie: 3/5
  • Wewnętrzna: 5/5
Motywacja do beigania ilustracje: Tomasz Witczak/Viartmedia, foto: Dirima, shutterstock.com, prywatne archiwa, Bartosz Kwiatkowski

Drabina na szczyt

August Jakubik, 52 l.

  • zawód: emerytowany górnik
  • miasto: Ruda Śląska

Ultramaratończyk, który przekonuje, że pierwsze 100 km biegną nogi, a potem głowa. Jego głowa jest pełna pomysłów na nowe biegowe projekty. Większość biegaczy myśli, jak szybciej pokonać bieg, a August Jakubik myśli tylko o tym, żeby biec dłużej. Dlatego kiedy przebiegł pierwszy maraton, postanowił przebiec 100 km, a kiedy i to mu się udało, zaczął startować w biegach 24-godzinnych.

„Motywację do dalszego biegania od zawsze znajdowałem w chęci podniesienia swojego poziomu sportowego na jeszcze wyższy i poprawiania kolejnych rekordów” – mówi. Jego życie od lat szkolnych związane było ze sportem, ale ze względów rodzinnych postanowił zrezygnować ze sportowej kariery aż na 7 lat.

W wieku 29 lat stwierdził, że to ostatni moment na realizację młodzieńczych marzeń, na powrót do sportu. Wtedy postanowił ukończyć maraton. Po 4 miesiącach przygotowań nabawił się kontuzji. Wtedy zrozumiał, że do celu należy dążyć stopniowo, małymi krokami. Od tej pory rozsądnie, idąc pojedynczymi stopniami na szczyt, zaczął realizować kolejne, coraz ambitniejsze wyzwania.

Najpierw, po ponad 2 latach treningów, w 1990 r. ukończył maraton w Warszawie, 2 lata później 100 km w Kaliszu, a w 1996 r. zadebiutował w 24-godzinnym biegu, pokonując 192 km 573 metry. Do tej pory przebiegł już łącznie ponad 100 tys. kilometrów. Ma na koncie brązowy medal mistrzostw świata (przebiegł 370 km 381 m w 48 godzin), ukończenie Spartathlonu (246 km z Aten do Sparty), organizację Pokojowych Sztafet po Europie.

W wieku 41 lat spełniło się jego kolejne marzenie – został powołany do kadry Polski. „Mimo wielu sukcesów sportowych i przebiegnięcia ponad 100 tysięcy kilometrów, dalej mam w sobie wiele determinacji do treningu biegowego, który pokochałem i bez niego nie wyobrażam sobie życia. Czuję się innym człowiekiem, spełnionym, mogącym realizować swoje marzenia i wyzwania sportowe” – mówi.

August Jakubik jest mistrzem planowania, starannie przygotowuje się do każdego startu. Zapewnia, że wszystko jest kwestią wiary w siebie i organizacji; swoje sportowe osiągnięcia przez cały czas godził z pracą zawodową, obowiązkami domowymi i pracą społeczną w klubie sportowym. Doświadczeniem i podejściem do realizowania marzeń dzieli się z innymi, m.in. wygłaszając wykłady motywacyjne.

Jak to działa? Przykład tego biegacza pokazuje, że motywacja może być niesłabnąca i odnawialna. Pan Jakubik doświadcza uczucia zarezerwowanego dla niewielu – samorealizacji, która sprawia, że działania podejmowane przez niego mają sens. Co ważne, jest przykładem osoby, która uczy się na błędach i szybko wyciąga wnioski. Jest świadomy, że najważniejszą zasadą jest dochodzenie do celu powoli, konsekwentnie, małymi krokami.

Zmotywuj tak siebie: Niewielu z nas jest w stanie podjąć działania, za które gratyfikacja jest odroczona w czasie. Jednak, co ważne, poza dużymi aspiracjami i chęcią odnoszenia sukcesów sportowiec ten traktuje bieganie jako pasję, która nadaje sens jego życiu. Ciągle szuka wyzwań i podnosi poprzeczkę. Pamiętaj jednak, że nie każdy będzie ultramaratończykiem. Obieraj cele realne, na miarę swoich możliwości, będące w zasięgu Twoich nóg! Każdy ma swój Everest – znajdź swój.

Poziom różnych rodzajów motywacji:

  • Rywalizacja: 5/5
  • Otoczenie: 2/5
  • Wewnętrzna: 5/5

RW 07-08/2011

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Very good blog! Do you have any hints for aspiring writers? I'm hoping to start my own blog soon but I'm a little lost on everything. Would you recommend starting with a free platform like Wordpress or go for a paid option? There are so many options out there that I'm completely confused .. Any tips? Many thanks! https://en.wikipedia.org/wiki/Gran_Canaria07
    ~Very good blog! Do you have any hints for asp, 2016-12-28 15:14:32
  • avatar
    zgłoś
    Very good blog! Do you have any hints for aspiring writers? I'm hoping to start my own blog soon but I'm a little lost on everything. Would you recommend starting with a free platform like Wordpress or go for a paid option? There are so many options out there that I'm completely confused .. Any tips? Many thanks! https://en.wikipedia.org/wiki/Gran_Canaria07
    ~Very good blog! Do you have any hints for asp, 2016-12-28 15:14:26
  • avatar
    zgłoś
    Dla mnie motywacją jest dobre samopoczucie, lepsza sylwetka, zdrowie. To mnie nakręca i motywuje do działania.

    Forrest, 2016-06-10 10:30:08
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij