Runner's World poleca:

Nick Symmonds sprzedał 9 cali skóry na reklamę

Poleć ten artykuł:

Amerykański biegacz za kawałek przestrzeni na swoim ciele dostał 21 800$. Chce w ten sposób zamanifestować, że sportowcy powinni też mieć możliwość do zarabiania, a organizacje lekkoatletyczne powinny dzielić się swoimi zyskami z najuboższymi biegaczami.

Nick Symmonds

Nick Symmonds po raz drugi wystawił fragment swojej skóry na aukcję. Po raz pierwszy zrobił to w 2012 roku przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie. Warunek był taki, że reklama musi przybrać formę logo, adresu URL i/lub nazwy profilu w mediach społecznościowych. Zwyciężyła agencja reklamowa Hanson Dodge Creative, wykładając 11 000$. Współzałożyciel Tim Dodge przyznał, że było to świetne PR-owe posunięcie. Współpraca ze światowej klasy zawodnikiem zwiększyła świadomość społeczeństwa w sprawach, dotyczących sportowego sponsoringu.

Podczas londyńskich igrzysk Nick musiał zasłonić tatuaż plastrem ze względu na bardzo restrykcyjne regulacje zasad reklamowania. To one są głównym powodem, dla którego Nick zdecydował się podjąć takie działania. Jego zdaniem reguły Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego uniemożliwiają tysiącom profesjonalnych sportowców uczciwie zarabiać.

Symmonds powołuje się na badania, które twierdzą, że prawie 50% zawodników w Ameryce żyje poniżej granicy ubóstwa. Tymczasem szacuje się, że bieżący rok przyniesie MKOl ponad 4 mld przychodów reklamowych, z czego sportowcy nic z tego nie otrzymają.

Aukcja Symmondsa zwraca uwagę na ruch #OwnYourSkin, która wymaga od MKOl podzielenia się 50% przychodów z zawodnikami oraz umożliwienie im udostępnienia przestrzeni dla swoich sponsorów.

Kilka dni temu na blogu jednego ze współpracujących z nim firm - której logo zresztą ma wytatuowane na lewym ramieniu - napisał:

“Pojawiły się pewne krytyczne głosy na temat tego, że przeprowadzam aukcję dla swoich korzyści. To prawda. Jestem właścicielem dwóch firm nastawionych na zysk i budzę się każdego dnia odpowiedzialny za to, aby zarabiały one pieniądze. Nie jestem bohaterem, nie jestem męczennikiem, nie jestem święty. Daleko mi do tego. Jestem po prostu biznesmenem, miłośnikiem kapitalizmu i wolnego rynku, który pragnie, aby ludzie byli sprawiedliwie wynagradzani za ich ciężką pracę”.

Tegoroczna aukcja rozpoczęła się 25 kwietnia od kwoty 99 centów. Ostateczną sumę 21 800 dolarów za 9 cali kwadratowych na ciele biegacza (około 58 cm kwadratowych) zaproponował CEO T-Mobile John Legere. Ofertę podbijano w sumie 107 razy. W przeszłości Legere przyznawał premie dla biegaczy długodystansowych ze swojego własnego konta. Przyznaje, że bardzo podziwia Nicka za to, że stara się przekraczać kolejne granice w sporcie zarówno na bieżni, jak i poza nią. Na Twitterze napisał, że ma kilka pomysłów na tatuaż na ramieniu Nicka, ale jeszcze nie zdradził, co to będzie. Przeprowadził także głosowanie i wyniki prezentują się następująco:

Działania Symmondsa nieco podzieliły sympatyków sportu, co można zauważyć, czytając komentarze na portalach społecznościowych. Dla jednych Nick jest inspiracją i podziwiają go za odwagę, dla drugich powinien zająć się tym, co robi najlepiej, czyli bieganiem.

“Reprezentowanie swojego kraju na igrzyskach olimpijskich, to zaszczyt i przywilej dla sportowca. Skoro bardziej obchodzą cię pieniądze, nie rób tego. Udział w igrzyskach to przywilej, nie prawo” - pisze jeden z internautów.

Kontrargumentujący stwierdza jednak: "Reprezentowanie kraju jest zaszczytem. Ale to nie zapewni jedzenia". 

Nick pisze, że MKOl traktuje olimpijczyków jak niewolników, na co pojawił się zdecydowany głos sprzeciwu: "Prowadzisz wygodne życie jako biegacz. Jestem za zmianami zasad, ale porównywanie do niewolników jest niewłaściwe".

"Nienawidzę, kiedy ludzie mówią, że Bolt zarabia miliony, Galen zarabia miliony i ktoś tam jeszcze też. Ale co resztą? Nie oczekuję, że USATF będzie wszystkim płacić miliony, ale skoro mają kontrakt z Nike wart 500 mln, powinni podzielić się z tymi, dzięki którym ten kontrakt w ogóle został zawarty." Całą burzliwą dyskusję można przeczytać tutaj.

Żeby dojść do poziomu, na którym myślenie o występach na IO będzie w ogóle możliwe, trzeba dużo poświęcić. Pieniądze odgrywają tutaj niemałą rolę. Nie tylko MKOl ma tak restrykcyjne zasady, ale także IAAF czy United States Olimpic Committee. Z drugiej strony bez ogromnego wkładu sponsorów organizowanie wielkich imprez sportowych na poziomie, jaki mamy obecnie, nie byłoby możliwe.

Rozwój sprawy można śledzić dzięki stronie: Own your skin.

Nick Symmonds - amerykański biegacz specjalizujący się w biegach na 800 metrów. Czterokrotny mistrz Stanów Zjednoczonych oraz wicemistrz świata z 2013 roku na tym dystansie. Olimpijczyk z Pekinu i Londynu.

RW

Tagi: Nick Symmonds | sponsoring sportowy | reklama na ramieniu

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij