[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Plogging według Dajany, czyli bieganie i sprzątanie w jednym

Każda dobra inicjatywa potrzebuje swojego prekursora. Jedną z pierwszych osób w kraju, która wdrożyła w treningowe życie plogging, jest Dajana Kłosowska z Nowej Rudy, wielka miłośniczka przyrody, która na jednym treningu zbiera dwa worki śmieci!

Plogging według Dajany Kłosowskiej, czyli prywatne bieganie ekologiczne Dajana Kłosowska - entuzjastka ekologicznego biegania, do którego namawia każdego, komu nieobojętny jest los środowiska naturalnego (fot. archiwum prywatne)

Plogging to bardzo modna światowa inicjatywa biegowa. Polega ona na tym, że biegacze wprowadzają do swoich treningów bardzo ciekawą odmianę. Jaką? Ano schylanie. Nie jest to jednak tylko urozmaicające ćwiczenie, bo każdy schyla się po coś: po papierek, butelkę, kapsel albo bezmyślnie porzuconą folię. Słowem, po rzucone byle gdzie śmieci. Plogging to jogging, tylko ekologiczny.

Idea zbierania śmieci podczas biegania narodziła się w Szwecji i szybko rozprzestrzeniła się na cały świat. Jej autorem jest Erik Ahlström, mieszkaniec Sztokholmu, który najpierw sam, a potem z innymi entuzjastami jego pomysłu promował modę na biegowe sprzątanie. Drugi kraj prekursorski to Indie, a kolejny Anglia. Do Polski plogging dotarł w 2018 roku, kiedy powstały pierwsze biegi z tą myślą przewodnią. Odbyły się już na przykład we Wrocławiu i w Warszawie.

Zanim jednak plogging stał się u nas publiczny, Dajana Kłosowska uprawiała go już całkiem prywatnie. Z tym że ona działa na nieco większą skalę. Bo Dajana nie zbiera śmieci od czasu do czasu podczas zorganizowanych biegów ulicznych, takich jak te wspomniane wcześniej, ale bierze ze sobą na trening dwa wielkie wory! Regularnie, gdy tylko ma okazję i czas.

REKLAMA

REKLAMA

Plogging według Dajany Kłosowskiej, czyli prywatne bieganie ekologiczne Dajana z biegania wraca często z pełnymi rękoma, ale nie jest to dla niej powód do radości (fot. archiwum prywatne)

„Taki jest zawsze plan – opowiada. – Zazwyczaj wyznaczam sobie cel gdzieś dalej, poza miastem, poza rodzinną Nową Rudą. Dobiegam tam, a w drodze powrotnej ładuję worki śmieciami. Siłą rzeczy w drugiej części jest to więc raczej szybki spacer niż bieg, ale przynajmniej porządnie tych odpadów nazbieram. No i naschylam się zdrowo, a to też trening” – mówi.

Dajana zajmuje się tym od półtora roku i już zlokalizowała wiele miejsc, gdzie śmieci jest zawsze dużo. Z jej doświadczenia wynika, że ludzie najbardziej śmiecą tam, gdzie jest już naśmiecone. Dlatego warto sprzątać, bo wtedy ludzie niedbali mają mniej okazji do wyrzucenia byle czego, byle gdzie. Gdy nie natrafiają na kupki śmieci, nie dorzucają też swoich odpadków. Jest wtedy nadzieja, że doniosą papier albo niezwykle ciężką, plastikową butelkę do najbliższego kubła.

„Już od dziecka denerwował mnie widok śmieci w lasach. Nie potrafiłam zrozumieć, jak ludzie mogą wyrzucać tam lodówki, pralki i tym podobne. Pierwsze dzikie wysypisko zgłosiłam do odpowiednich służb już w gimnazjum. To był mój debiut zakończony sukcesem. Wszystko zostało posprzątane” – opowiada.

REKLAMA

Plogging według Dajany Kłosowskiej, czyli prywatne bieganie ekologiczne Dajanie dbanie o porządek tak bardzo weszło w krew, że założyła firmę sprzątającą o wdzięcznej nazwie Szuru Buru (fot. archiwum prywatne)

Bardzo ciekawe jest też to, że w jej życiu ta dbałość o porządek, o czystość, tak się silnie odznacza. Dlaczego? Bo Dajana Kłosowska prowadzi firmę sprzątającą o wdzięcznej nazwie Szuru Buru. Założyła ją właśnie wtedy, gdy wróciła do sportu, gdy zajęła sie ploggingiem. Wszystko więc pięknie komponuje się w ekocałość. Dziewczyna przekonuje, że codzienna praca też na problemy zaśmiecania świata uwrażliwia.

„Po prostu wiem, ile wysiłku kosztuje człowieka utrzymanie czysto- ści. O ile więcej niż bezmyślne wyrzucenie na ziemię papierka czy butelki. Nie trzeba się schylać, żeby zaśmiecić, a do sprzątania już jest to konieczne” – mówi.

Do ploggingu – obok wrażliwości ekologicznej – potrzebny jest też zapał sportowy, a tego Dajanie nie brakuje. W jej przypadku można powiedzieć, że wyssała go z mlekiem matki. Mama prowadziła aerobik i zabierała Dajanę ze sobą na zajęcia. Bywało, że mała jeździła między ćwiczącymi na rolkach, rozbawiając inne panie.

Mama, jako wuefistka i przedszkolanka, zabierała je też na różne kolonie i obozy. Do tego razem z siostrą od dziecka były uczone pływania i jazdy konnej. Dajana pływała tak chętnie, że w końcu została ratowniczką i przez jakiś czas pracowała na basenie.

REKLAMA

REKLAMA

Plogging według Dajany Kłosowskiej, czyli prywatne bieganie ekologiczne Wśród zainteresowań Dajany jest między innymi pole dance, który rozwija inne partie mięśniowe niż bieganie, nawet połączone ze schylaniem się po śmieci (fot. archiwum prywatne)

„Często chodziłyśmy też z mamą na poziomki, były to bardzo długie spacery po naszych pagórkach i wzniesieniach. Zbieraliśmy je, nabijając je na źdźbło trawy. To były wyprawy, na których uczyłam się wrażliwości na przyrodę i wyrabiałam sobie kondycję” – wspomina czasy, gdy zaczęła się jej miłość do ekologii.

Sport i przyroda zeszły jednak na drugi plan w okresie dojrzewania, kiedy to Dajana przechodziła przez bunt tak charakterystyczny dla wieku nastoletniego. Wiadomo – wtedy bardziej liczą się plotki z koleżankami niż poważne sprawy. Kolejny powrót do sportu przerwała natomiast ciąża, bo Dajana ma dwójkę dzieci. Potomstwo odrosło jednak od ziemi i teraz nasza bohaterka już trzyma się sportowej rutyny i dobrej diety. To jej sposoby na kondycję i urodę.

„Biegam co najmniej raz w tygodniu, zazwyczaj z rana. Zajmuje mi to około 40 minut. Jeszcze nigdy nie startowałam w biegach ulicznych, ale myślę, że w przyszłym roku zapiszę się na jakiś półmaraton. Poza bieganiem pływam, wspinam się na ściance, ćwiczę jogę i trenuję pole dance” – opowiada.

„Samo bieganie jest dla mnie odskocznią, relaksem, wypoczynkiem. Biegając, jestem sama, bujam w obłokach lub słucham podcastów, przez co uczę się, jednocześnie relaksując” - dodaje.

REKLAMA

Plogging według Dajany Kłosowskiej, czyli prywatne bieganie ekologiczne Dajana ponad starty w zorganizowanych biegach przedkłada plogging treningowy (fot. archiwum prywatne)

Bardzo podobnie działa na nią grzybobranie, które uprawia, gdy tylko jest okazja – czyli gdy są grzyby i czas na nie. Tę pasję zaszczepił w niej dziadek, a ona wzbogaciła ją jeszcze o sprzątanie. Zawsze bierze ze sobą na grzyby worek albo dwa i też zapełnia je śmieciami: grzyby do kosza, a śmieci do wora. Jak widać, żadna okazja nie może być zmarnowana.

Bo taka jest jej dewiza życiowa: żeby było czyściej, żeby było zdrowiej. Dlatego też wszystkie swoje działania dokumentuje na Youtube w formie wideobloga. Dzięki temu można poznać bliżej jej działalność i dołączyć tam, gdzie się mieszka. A jest już kilka osób, które wspierają ją na Facebooku i poszły w jej ślady.

„Jestem za tym, żeby nie uprzykrzać życia sobie i przyszłym pokoleniom. Mieszkam w mieście, które ma największe stężenie zanieczyszczenia powietrza. Widzę, jak wiele dzieci męczy się z alergicznym kaszlem w zimie. Czasami wieczorem czuję smród plastiku wdzierający się do mojego domu oknami. Chciałabym zmienić mentalność ludzi i ich stosunek do śmieci. Żeby nie wyrzucali ich, gdzie popadnie, i nie palili nimi w piecach” – deklaruje.

Póki co schyla się po śmieci na treningach i przekonuje, że te skłony też wiele jej dają – psychicznie i fizycznie, bo to przecież dobre ćwiczenie. „Ty też spróbuj” – zachęca.

To również Cię zainteresuje: Odcisk buta: jak bieganie wpływa na środowisko naturalne?

RW 11-12/2019

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA