Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Półmaraton na Erasmusie [LIST CZYTELNICZKI]

Słynny program studenckich wymian obchodził w tym roku 30-lecie swojego istnienia. Dla jednych jest on okazją do poznania nowych ludzi, dla drugich pretekstem do zwiedzania i podziwiania nowych miejsc. Są tacy, co się na nim prawie wyłącznie bawią, ale są też tacy, którzy wykorzystują ten czas na… debiut w półmaratonie.

Półmaraton na Erasmusie [LIST CZYTELNICZKI] fot. shutterstock.com

Jako dziecko i nastolatka wolałam przesiedzieć cały dzień przed telewizorem z popcornem lub ciastkami niż choćby wyjść na spacer. Dzisiaj zmiana o 180 stopni, nie mogę w miejscu usiedzieć! Nieco ponad rok temu wpadłam na pomysł, żeby wybrać się na wymianę studencką w ramach programu Erasmus. Padło na Słowenię.

Najpierw radość z zakwalifi kowania się na wyjazd, potem panika. Nikogo tam nie znałam, nie mówiąc już o kulturze czy języku. Zaczęłam przekopywać aplikację MeetUp. Tak trafi łam na grupę Urbanski Tekaci, prowadzoną przez profesjonalnych trenerów: państwa Urbana i Jasminę Praprotnik. Przyjęli mnie z otwartymi ramionami i zaopiekowali się mną na miejscu. Po miesiącu namówili na start w półmaratonie w Lublanie. „Widzimy, że dobrze biegasz. Dasz radę” – mówili.

Po starcie nigdy nie czułam się tak silna. Za pieniądze, które dostałam od rodziny na Boże Narodzenie, opłaciłam kolejne startowe. Tym razem w maratonie w Salzburgu. Udało się! Czas był daleki od zachwycającego, ale na mecie pojawiły się łzy szczęścia. Państwo Praprotnik swoim wsparciem, wspólnymi wycieczkami biegowymi wzdłuż wybrzeża Słowenii dali mi wiarę w siebie, która dodała mi skrzydeł. Ich rodzina to defi nicja miłości i wspierania swoich najbliższych.

Dzisiaj myśl, że przebiegłam maraton, pomaga mi w chwilach zwątpienia i kryzysu motywacji. „Ej, co z tego, że dzisiaj jest gorzej. To tylko mała niedogodność” – tak sobie to tłumaczę.

RW 07/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij