Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Posmakować luksusu i wygrać. Relacja z EkoMaratonu

Zaczęło się od genialnego w swej prostocie pomysłu Michała Horodeńskiego i Stefana Stefańskiego, żeby zorganizować biegi, w których opłatę startową zastąpią posegregowane surowce wtórne, a nagrodą - wyjazd na maraton do Monako. A potem wszystko potoczyło się już prawie samo.

Posmakować luksusu i wygrać. Relacja z EkoMaratonu fot. Mikołaj Urbański

Cykl biegów EkoMaratonu na warszawskim Targówku wygrali Sylwester Kuśmierz i Marzena Opowicz. Do nich dołączyli wylosowani szczęśliwcy – Joanna Niedźwiedzka i Grzegorz Rybkowski. I tak – razem z ambasadorką biegu, Beatą Sadowską – powstał team Toyota EkoMaraton, który mógł powitać pierwszy dzień wiosny na trasie biegu w Monako.

Jak na ekomaratończyków przystało, prawie 2 tysiące km trasy na Lazurowe Wybrzeże biegacze pokonali ekologicznym transportem. Zakwaterowanie w pensjonacie państwa Buraczyńskich w Brianconnet w Prowansji pozwoliło najambitniejszym z ekipy biegaczom każdy wolny moment wykorzystać na trening w malowniczym alpejskim terenie.

Ponadgodzinna jazda górskimi serpentynami w drodze do Monako dawała się biegaczom we znaki, ale rekompensatą były zachwycające widoki. Największe wrażenie na wszystkich zrobił wąwóz Verdon i wijąca się na jego dnie szmaragdowa rzeka – jeden z najpiękniejszych rejonów wspinaczkowych w Europie, raj dla amatorów raftingu i kanioningu.

O tym, że praca Stefana i Michała włożona w organizację tego wyjazdu i czterech edycji EkoMaratonu oraz zaangażowanie sponsorów się opłaciły, przekonują słowa uczestników: „Biegam od 14 lat i ten wyjazd to najwspanialsza rzecz, jaką kiedykolwiek wywalczyłem” – mówi Sylwester Kuśmierz, zwycięzca EkoMaratonu.

Czasowe rezultaty Joasi Niedźwiedzkiej, biegającej od niedawna, nie dawały jej szans na zdobycie nagrody, ale Michał i Stivi pomyśleli o wszystkich biegaczach. Rozlosowali dwa pakiety startowe i udało się. „To jest przygoda mojego życia!” – zachwyca się Asia.

Z wizytą u Księcia

Księstwo Monako, leżące u podnóża Alp, ma powierzchnię niespełna 2 km². Wybory regionalne we Francji nie pozwoliły na przebieg trasy maratonu w jej granicach, więc organizatorzy wyznaczyli 10-km pętlę w granicach Monako i zmienili dystans na półmaraton oraz 10 km. Monako słynie głównie z kasyna i wyścigu Formuły 1, ale warte zobaczenia jest też Muzeum Oceanograficzne i Pałac Książęcy z jego pięknymi ogrodami i placem, z którego roztacza się niesamowita panorama.

My podziwialiśmy ją w przeddzień biegu, po odebraniu pakietów startowych. Przy okazji chcieliśmy się rozejrzeć za miejscami parkingowymi, żeby nie błądzić w dniu startu, ale organizatorzy biegu zatroszczyli się o wszystko za nas. Następnego dnia auta zostawiliśmy pod Stadionem Ludwika II, gdzie znajdował się finisz biegu, i pomaszerowaliśmy za tłumem w kierunku startu. Bieg rozpoczynał się w tym samym miejscu, z którego startują bolidy F1. Po krótkim spacerze dotarliśmy do portu jachtowego, gdzie trwała intensywna rozgrzewka.

Było ciepło, więc zdjęliśmy z siebie zbędne warstwy ubrań i oddaliśmy je do depozytu. Każdy zajął się swoją rozgrzewką, przez co szybko straciliśmy z oczu połowę ekipy EkoMaratonu. Jako że była to raczej ta szybsza połowa, stwierdziliśmy, że pewnie ustawili się już na pole position. Do rozpoczęcia biegu zostało jeszcze kilkanaście minut, za linią startu zrobiło się gęsto, więc i my w końcu dołączyliśmy do oczekujących na wystrzał startera biegaczy.

Stojący obok zawodnik z Niemiec przyjrzał się naszym numerom startowym i rozpoznał w odwróconej fladze Księstwa Monako barwy narodowe swoich sąsiadów. Wokół dominowali jednak Francuzi i Włosi, spotkaliśmy też sporo Polaków. Z naszej ekipy na dystansie 10 kilometrów postanowili pobiec Sylwek, Joasia i Robert Mularczyk. Z półmaratonem mieli się zmierzyć: Beata, Marzena, Grzegorz, Stefan, Michał i ja.

1 2
STRONA 1 z 2

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij