Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Przeklęty WF! [LIST CZYTELNICZKI]

„Z koszmaru uczyniłam swój atut” – napisała do nas Maria. I z całą pewnością nie jest w swoich doświadczeniach osamotniona – nie każdemu z nas dane było pokochać sport od dziecka i dla niejednego biegacza droga do pierwszego startu była długa i wyboista. Ale tym bardziej satysfakcjonująca.

Przeklęty WF! [LIST CZYTELNICZKI] fot. shutterstock.com

Kiedyś, a w zasadzie nie tak dawno temu, siedząc w szkolnej ławce i drżącą ręką notując tematy zajęć oraz ukradkiem zerkając na zegar, usiłowałam za wszelką cenę spowolnić rytm jego wskazówek. Modliłam się, aby akurat tego dnia zatrzymał się i nie wybił godziny zero.

Oczywiście, jak na złość, dzwonek zawsze rozlegał się wcześniej, choć może takie tylko odnosiłam wrażenie. Obserwując, jak moi koledzy z klasy leniwie pakują książki i zeszyty do plecaków, ja w napięciu i stresie oczekiwałam tego, co miało nastąpić już za chwilę – lekcji WF-u. Nigdy nie należałam do osób, które jako pierwsze wybierały się do swojej drużyny. Nienawidziłam wszystkiego, co w najmniejszym stopniu wymagało biegania. Nie miałam kondycji, a moja technika biegu pozostawiała wiele do życzenia. W końcu nastał kres moich tortur: skończyłam szkołę.

Głos nauczycielki wychowania fizycznego miał raz na zawsze przestać nawiedzać mnie w nocnych koszmarach. I to właśnie wtedy, któregoś słonecznego dnia wakacji po skończeniu liceum, bez żadnego racjonalnego wyjaśnienia postanowiłam, że pójdę pobiegać. Nie wiedzieć czemu, nawet panie wyprzedzające mnie z kijkami nie były w stanie powstrzymać mojego entuzjazmu. Niczym ptak rwący się do lotu dreptałam energicznie przez równiny miejskiej dżungli z wysoko uniesioną głową w tempie 7 min/km, czując się, jakbym biła światowe rekordy.

Było w tym coś niezwykłego. Niecodziennego. Uzależniającego. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej. Na koncie mam wiele ukończonych biegów, a z roku na rok do mojej kolekcji przybywają kolejne medale. Z mojego najgorszego koszmaru uczyniłam swój największy atut i coś, co robię najlepiej.

Wśród nas jest wiele osób, które mogłyby ustanawiać nowe rekordy w maratonach, a w całym życiu po prostu nie wpadły na pomysł, że mogłyby biegać. Myślę, że warto jest stawić czoła naszym lękom. Kto wie, może w ten sposób odkryjemy w sobie talent, o którego istnieniu nie mieliśmy pojęcia?!

RW 08/2016  

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij