Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

Remigiusz Mróz: Moje kryminały powstają po bieganiu

Remigiusz Mróz to gorące nazwisko polskiego kryminału. Pisarz i doktor nauk prawnych. Do tej pory opublikował 11 powieści, w tym dwa bestsellerowe cykle (trylogię z Wiktorem Forstem oraz thrillery z Joanną Chyłką). Codziennie biega około 15 km i pisze mniej więcej tyle samo stron.

Remigiusz Mróz: Chciałbym pobiec w Blackwater Remigiusz Mróz zasiada do pisania swoich bestsellerowych powieści po bieganiu / fot. Tomasz Woźny

Czasami w biegu rozwiązujemy różne sprawy. Remigiusz Mróz często w biegu te problemy tworzy. A potem przelewa te pomysły na papier. Startuje też w zawodach. Może pochwalić się życiówkami: 10 km – 46:38, półmaraton – 1:42:30.

Oto, co mówi o bieganiu.

Biegam, bo to mój codzienny reset, dzięki któremu nie wariuję. Piszę od rana do 14, potem robię od 15 do 17 km, a kiedy wracam do domu, jestem jak nowo narodzony. Mogę znów pisać do nocy.

Zaraziłem się bieganiem od mojego taty, maratończyka, który kiedyś wyciągnął mnie na pierwszy bieg. Stwierdził, że nie ma dla mnie najmniejszych szans na „karierę biegową”. Po latach cieszy się, że biegam więcej od niego.

Mój najgorszy bieg był pewnej zimy, z gorączką. Już po pierwszym kilometrze powłóczyłem nogami, ale zrobiłem swoje minimum. I szybko tego pożałowałem.

Mój najlepszy bieg to pierwszy półmaraton. Wróciłem tak fantastycznie zmęczony, że aż zrobiłem sobie wieczór wolny od pisania.

Zawsze na bieg zabieram muzykę. Nie potrafię biegać bez rockowych lub metalowych brzmień.

Nie lubię strzyżaków sarnich. Wyglądają jak kleszcze, wpijają się jak kleszcze, a w dodatku zanim zrzucą skrzydła, są dość „mobilne”. Na szczęście nie przenoszą żadnych chorób.

Najfajniejsze spotkanie biegowe to spotkania z ideami. Na książkę, na bohatera, na fabułę.

Moja ulubiona trasa wiedzie od mojego domu, przez gęsty las, do wioski obok. Lubię też pętlę od Blue City, przez Pole Mokotowskie, do Łazienek i z powrotem.

Chciałbym pobiec w ultramaratonie Blackwater. Ale chyba tylko po to, by przekonać się, jak dokonuje się rzeczy niemożliwych.

Bywa i tak, że wraz z zastrzykiem biegowych endorfin wpada mi do głowy pomysł na książkę.

Mój biegowy cel to reset umysłu.

Kiedy nie biegam, piszę.

Asfalt czy teren? Moje kolana odpowiedzą za mnie – teren.

5 km czy półmaraton? Zdecydowanie półmaraton! Najlepsze wrażenia biegowe zaczynają się po dwudziestym kilometrze.

Trening czy spotkanie autorskie? Najciekawiej byłoby połączyć jedno z drugim. Ale jeśli miałbym wybierać, to trening.

Motywacją do treningu jest styl życia, który przyjąłem. Bieganie to fundament: bez niego cała konstrukcja by się zawaliła.

RW 05/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Ja również sporo biegam mając podobne osiągnięcia. A to co ostatnio mnie napędza to Pana książki :) Od wakacji z Chyłką, a aktualnie z Forstem. Pozdrawiam licząc na kolejne tomy :)
    ~Przemek Michalski, 2017-01-30 21:44:15
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij