Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

2010.03.11

Rodzina na start!

Wielokrotnie zdarzały im się nieporozumienia. Któregoś razu pewien przechodzień przekonany, że spieszą się na autobus, próbował go dla nich zatrzymać. Nie mógł zrozumieć, że pędzą sobie ot tak, dla zdrowia i przyjemności.

"W Europie nadal jesteśmy traktowani na zasadzie nieszkodliwych wariatów. Swego czasu zastanawiałem się nawet, czy nie zabierać ze sobą na trening dowodu, gdyby zechciano nas legitymować" - dodaje Bartosz.

Co innego w USA. W Nowym Jorku, podczas wypadu do Central Parku, przeżyli szok. "Już sama liczba biegających była zdumiewająca. Jeśli do tego dodać, że wśród nich byli tacy jak my rodzice biegnący ze swoimi maluchami w wózkach, to wyłania się obraz dalece inny od tego, do którego byliśmy przyzwyczajeni w Europie" - relacjonuje Danuta.

Postanowili wziąć udział w Run For Central Park, gdzie witały ich gorące okrzyki: "Good job family, Go mamma, go!". Zaraz po zakończeniu biegu dla dorosłych odbyła się impreza dla maluchów, w której wystąpił również Gucio. Wszystko w profesjonalnej oprawie: każdy z małych zawodników miał swój numer startowy, a na mecie na uczestników czekał zegar z elektronicznym pomiarem czasu.

W Polsce rzeczywistość oswaja firma Nike ze swoimi gigantycznymi imprezami angażującymi tysiące ludzi. W tegorocznym Human Race Marcinkowscy naliczyli 10 wózków, więc już nie są osamotnieni w swoim "trójboju".

Danuta i Bartosz mają świadomość, że ich syn, gdy dorośnie, sam zadecyduje, czy chce kontynuować "karierę" sportowca. Stąd ich decyzja, by nie rzucać się na większe dystanse. "Maraton to już byłoby za długo. Przy naszym tempie bieg zająłby ponad 4 godziny. Priorytetem jest przyjemność, którą ma odczuwać każdy z nas" - tłumaczy Bartosz.

Jedno jest pewne: Marcinkowscy powinni stać się twarzami kampanii promującej równouprawnienie, ponieważ swoim działaniem zaprzeczyli utartemu w Polsce stereotypowi, że kobieta po urodzeniu dziecka powinna siedzieć w domu i zajmować się wyłącznie potomkiem.

Maraton na małych kółkach

Mówi Paweł Krakowiak, manager w General Motors Poland, który startuje ze swoim synkiem Jaśkiem:

Zaczęliśmy wspólne starty od dystansów 5-7 km, kiedy Jasio miał 3 miesiące. Potem, gdy trochę podrósł, wystartowaliśmy w półmaratonie w Łodzi. Szczerze mówiąc, trochę obawiałem się, czy synek wytrzyma, czy się nie rozpłacze i nie będzie chciał wysiąść. Byłem przygotowany, iż po maksymalnie trzynastu kilometrach oddam małego żonie i dalej będę kontynuował bieg sam. Przez cały czas mama była w odwodzie i w każdej chwili mogła samochodem podjechać na trasę.

Ale udało się! Chłopak zniósł świetnie cały bieg. Teraz ma 14 miesięcy i właśnie pokonaliśmy maraton, a Jasiek jest uśmiechnięty i dotleniony. Kiedy biegliśmy, wiele osób mówiło, że też chce pobiec z dzieckiem i wózkiem, no a my zachęcaliśmy ich ze wszystkich sił. Tym bardziej, że do tego niepotrzebny jest jakiś wyrafinowany sprzęt. My jeździmy trójkołowym wózkiem Chicco, który na asfalcie doskonale się sprawdza.

RW 05/2008

Poleć ten artykuł
Poleć ten artykuł
Poleca:
4
osób
WYSZUKIWARKA
KALENDARZ BIEGÓW

Więcej opcji

Dodaj bieg

Szukaj
Uwolnij swoje stopy w butach Merrell Barefoot. Niech naturalny krok wyznacza Ci ścieżki.
Zagraj w Age of Crusaders
DOŁĄCZ DO RW
NEWSLETTER
Podaj swój adres email:
BAZA BUTÓW

Znajdź buty do biegania dla siebie

więcej opcji

Szukaj
Motor Presse Polska sp. z o.o.