Runner's World poleca:

Rodzinny pociąg do... biegania

Poleć ten artykuł:

Piotr Uciechowski przebiegł w swoim życiu ponad 140 tys. kilometrów, z czego 1/7 pokonał w przerwach między przyjazdem a odjazdem pociągu. Oto historia kolejarza, który na biegowe tory skierował całą swoją rodzinę.

Piotr Uciechowski - biegający kolejarz, który w nogach ma już ponad 140 tys. kilometrów

Marcina, Jolę i Teresę łączy nie tylko wspólne nazwisko, ale i pasja, którą zaraził ich ojciec. Zaczęło się nietypowo. Jeszcze w latach 70. w telewizji nadawano program Tomasza Hopfera "Bieg po zdrowie". Zainspirowany jednym z odcinków Piotr postanowił także rozpocząć treningi. Po miesiącu wystartował w swoim pierwszym biegu, od razu na dystansie maratońskim. Z perspektywy czasu wie jednak, że nie był to najlepszy pomysł: "Rozpoczynanie od maratonu jest biegowym samobójstwem. Trzeba zaczynać od startów na bieżni, a potem ewentualnie wydłużać dystans" – tłumaczy.

Dlatego jego dzieci biegają pod okiem zawodowych trenerów. I choć na początku nie zdawały sobie sprawy, że stanie się to również nieodłączną częścią ich życia, dziś regularnie biorą udział w zawodach. Dwudziestotrzyletni Marcin i o rok starsza Teresa startują na krótkich i średnich dystansach. Mogą pochwalić się już znacznymi sukcesami. Oboje wywalczyli tytuły mistrzów Opolszczyzny w biegach przełajowych oraz zdobyli po kilka medali Akademickich Mistrzostw Polski. Najmłodsza Jola, która zaczęła swoją przygodę z bieganiem jako niespełna trzyletnie dziecko, też ma na koncie kilkanaście zwycięstw w kategoriach młodziczek i juniorek.

Przykład idzie z góry

Wrażenie robi jednak przede wszystkim sportowy dorobek głowy rodziny. Prawie 800 startów na dwunastu dystansach, udział w zawodach w 50 krajach na sześciu kontynentach, wszystko w trakcie ponad trzydziestoletniej kariery.

Największe sukcesy Piotr odnosił w biegach górskich, z których najchętniej wspomina podbieg na szczyt Mount Kinabalu (4095 m n.p.m.) na Borneo. Zawody te są uznawane za najtrudniejszy górski bieg na świecie. "Stojąc na linii startu, człowiek nie wierzył, że można wbiec na tę górę, gdy dla niektórych wielkim osiągnięciem jest wejście na Rysy" – wspomina Uciechowski.

Do dziś ulubionym dystansem Piotra pozostaje jednak maraton, w którym zwyciężał w swojej karierze trzykrotnie, ostatnio w Jelczu- Laskowicach. W tym roku przebiegnie 42,195 km po raz 50. Na jubileuszowym dystansie wystartuje w Opolu. Organizatorzy zarezerwowali już dla niego koszulkę startową z numerem odpowiadającym liczbie przebiegniętych maratonów.

Pozytywne uzależnienie

"Bieganie jest jego całym życiem" – mówi o Piotrze brat bliźniak, Jan. "Bakcyla złapał już w szkole podstawowej, a jako nastolatek zajął się treningami na poważnie". Zdarzały się sytuacje, w których zamiast przyjść na wesele, wybierał zawody. "Nawet na mój ślub się spóźnił, bo musiał dokończyć trening" – śmieje się Jan, który również startuje w biegach, ale nie tak systematycznie, jak bliźniak. Traktuje to raczej jako hobby.

Piotr zawsze może jednak liczyć na jego wsparcie. Jan jeździ z nim na większość zawodów, podczas których pełni rolę asystenta. Brat nazywa go swoim "serwisantem", bo ten podaje mu na trasie odżywki i napoje, a także robi zdjęcia. Niektóre z wyjazdów Jan pamięta do dziś, jak na przykład start w Kaliszu, kiedy na stukilometrowej trasie towarzyszył Piotrowi, jadąc na rowerze. Teraz na dłuższe dystanse wybiera samochód. Czy wyobraża sobie kogoś innego w tej roli? "To naturalne, że z nim jeżdżę. W końcu jestem jego bliźniakiem: myślę tak samo i zawsze wiem, co mam robić" – mówi Jan.

Dzieci również wiedzą, jak ważną rolę w życiu taty odgrywa bieganie. "To jest rodzaj pozytywnego uzależnienia, bez którego nie mógłby się obejść" – podsumowuje Marcin.

Jako rodzina pojawiają się wspólnie na zawodach. Najczęściej kibicują sobie nawzajem, czasem jednak zdarza się im rywalizować. "Syn na kilku dystansach poprawił moje życiówki, a w bezpośrednich startach doznałem z nim już kilkunastu porażek, z czego się cieszę, bo dobrze rokuje na przyszłość" – mówi dumny ojciec.

Mistrz amator

Mimo sukcesów, bieganie Piotr traktuje wyłącznie amatorsko. "Nie startuję dla pieniędzy, bo pracując jako kierownik pociągu, mam zapewniony stały dochód. Nie muszę więc ścigać się o nagrody" – zapewnia.

To właśnie kolei Piotr zawdzięcza możliwość uczestniczenia w tak wielu imprezach biegowych na całym świecie. Zakład pracy jest głównym sponsorem jego wyjazdów. Nie byłyby one jednak możliwe bez pomocy kolegów, którzy niejednokrotnie zastępowali go na służbie. W podziękowaniu Piotr startował w kolejarskim mundurze na wszystkich dystansach – od 1000 metrów do 100 kilometrów.

O czym marzy zawodnik, który biegał w prawie każdym zakątku świata? "Byłem na wszystkich kontynentach, poza Antarktydą. Co dwa lata organizowany jest tam maraton, który chciałbym przebiec. Do tej pory udział wzięło w nim trzech Polaków" – mówi. Piotr mógłby być czwartym, ale ze względów finansowych na razie jest to niemożliwe. Z takim wsparciem rodziny wierzymy jednak, że nie jest to cel nieosiągalny.

RW 06/2011

Tagi: ludzie | pasja | rodzina | sylwetka | biegacze | hobby | amatorzy | trening | maraton

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij