Runner's World poleca:

Senator prof. Alicja Chybicka: Bieg ku Przylądkowi Nadziei

Poleć ten artykuł:

Bieganie można zacząć w każdym wieku. Najlepszym tego przykładem jest senator prof. Alicja Chybicka. Zaczęła od sztafety charytatywnej, podczas której ledwo przebiegła kilometr, a po 3 latach, pomimo kontuzji kostki, pokonała maraton i zapowiada, że to jeszcze nie koniec.

Prof. A. Chybicka

Rok 2011 – 45 osób, 17 000 zł

29. Hasco-Lek Wrocław Maraton – na starcie prawie 3 tys. biegaczy, słoneczna, wręcz upalna pogoda. Kilka minut po starcie maratończyków ruszyli uczestnicy sztafety charytatywnej.

Na poszczególnych zmianach w sumie pobiegło 45 osób. Każdy mógł przebiec tyle kilometrów, ile chce. Biegacze przekazywali sobie pałeczkę zrobioną przez dzieci chore na nowotwór. Liczył się jeden cel. Zebrać jak najwięcej środków na budowę Przylądka Nadziei – nowoczesnej kliniki hematologii dziecięcej. Na pierwszej zmianie kilka osób. Byli politycy, aktorzy, ale też zwykli mieszkańcy Wrocławia.

"Miałam za zadanie wyprowadzić sztafetę, a później ją wprowadzić"– opowiada senator, prof. Alicja Chybicka, szefowa wrocławskiej kliniki hematologii dziecięcej. W obu wypadkach do przebiegnięcia było po kilometrze. "I tu pojawił się problem. Byłam ledwo żywa i było mi zwyczajnie wstyd, że nie mam siły. Pamiętam, że europoseł Piotr Borys, żeby móc ze mną konwersować, biegał wokół mnie – tak wolno się poruszałam" – opowiada Alicja Chybicka.

Przez całe swoje życie profesor była związana ze sportem. Długo trenowała gimnastykę sportową, a już w życiu dorosłym jeździła na nartach, łyżwach, pływała, ale nigdy nie biegała. "Tak się wstydziłam swojej formy podczas tej pierwszej sztafety, że postanowiłam zacząć biegać" – przyznaje prof. Chybicka.

Miała wtedy 60 lat. Rodzina patrzyła na nią dość dziwnie. "Mąż wprost stwierdził, że jeżeli zacznę trenować, to on po jakimś czasie na pewno będzie woził mnie na wózku inwalidzkim. Także moje dzieci, które zresztą biegają, nie dowierzały, że te moje treningi to będzie poważna sprawa" – mówi prof. Chybicka.

Jak postanowiła, tak zrobiła. Codziennie wstaje o 4.30, więc na przebieżki był czas. Wkładała pierwsze lepsze buty i zaliczała pierwsze kilometry. "Wtedy jeszcze zupełnie nie wiedziałam, jak to się robi. Wydawało mi się też, że odległości, które pokonuję, są kosmicznie. Dopiero kiedy zaczęłam biegać z Endomondo, okazało się, że szału nie ma" – śmieje się.

Rok 2012 – 79 osób, 11 950 zł

W 2012 roku we Wrocławiu ponad 4 tys. biegaczy wystartowało w jubileuszowej 30. edycji Hasco-Lek Wrocław Maratonu. W imprezę wpisała się charytatywna sztafeta. W 2012 r. udział w niej wzięło już 79 osób. Ponownie wyprowadzała ją ze stadionu i wprowadzała na stadion prof. Chybicka. "Tym razem było już zdecydowanie lepiej. Nie dyszałam tak jak poprzednio i byłam z siebie dużo bardziej zadowolona" – przyznała.

Tego roku dochód z akcji charytatywnej podczas wrocławskiego maratonu wyniósł prawie 12 tys. zł. Jasne było, że także za rok biegacze będą zbierać pieniądze na dzieci z chorobą nowotworową.

Rozwijała się także kariera biegowa profesor Chybickiej. Dzieci wyposażyły ją w Endomondo. Zainwestowała w profesjonalne buty, sprzęt, od rodziny dostała książkę Gallowaya. Zaczęła trenować już świadomie. Wystartowała nawet w pierwszych zawodach.

"Wybrałam bieg lekarzy w Gdańsku, dystans 10 km. Zresztą na zawodach nigdy nie biegałam krótszego" – opowiada. Stres przed startem? Nigdy w życiu. "Od lat pracuję z dziećmi chorymi na nowotwory. Stresuję się tylko wtedy, kiedy coś złego dzieje się z moimi podopiecznymi. A bieganie to dla mnie wielka przyjemność i sposób na odreagowanie stresu w pracy" – dodaje. Później był Bieg Wolności w Warszawie. "Medal z tych zawodów lubię najbardziej. Jest piękny, bo w środku ma pierścień Piłsudskiego" – mówi.

Choć za sobą miała pierwsze starty w zawodach, to nie była zadowolona z postępów w treningu. "Co mnie najbardziej denerwowało? To, że biegam wolno, nie potrafię przyspieszyć, jak ostatnia ślamazara" – śmieje się.

Wtedy pojawił się zięć pani profesor. "Powiedział mi wprost. Mamo, bo ty wszystko robisz źle. Przyszedł czas na rewolucję" – opowiada prof. Chybicka.

Rok 2013 – 99 osób, ??? tys. zł

Podczas ostatniego, 31. Wrocław Maratonu sztafeta była dużo liczniejsza. "Pobiegło 99 osób i wciąż liczymy, ile środków udało się zebrać" – mówi Agnieszka Aleksandrowicz, prezes Fundacji "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową". Tym razem na pierwszej zmianie zabrakło Alicji Chybickiej. Wystartowała kilka minut wcześniej... w maratonie, pierwszym w swoim życiu.

"W styczniu dostałam rozpiskę od mojego zięcia. Od tego czasu zaczęłam biegać z kartką, według ścisłego planu" – opowiada. Trudno było pogodzić przygotowania do maratonu z pracą w klinice i obowiązkami senatora, ale dla chcącego nic trudnego. Profesor nauczyła się, jak powinien odżywiać się biegacz, jak ubierać, rozgrzewać. Wbrew pesymistycznym wizjom rodziny, bieganie nie spowodowało żadnego uszczerbku na jej zdrowiu.

W marcu pokonała swój pierwszy półmaraton w Sobótce. Czas – trochę ponad 3 godziny, ale szczęście ogromne. Później był półmaraton w Opolu i po raz pierwszy miejsce na podium. "W swojej kategorii wiekowej zajęłam 3. miejsce. Śmieję się, że tak starych biegających ludzi jest już niewiele, stąd taki wynik" – mówi z humorem profesor. Alicję Chybicką można też było zobaczyć na trasie nielegalnego wrocławskiego półmaratonu.

Według rozpiski, jaką przygotował zięć pani Alicji, w lipcu do przebiegnięcia był m.in. dystans 35 km, a w sierpniu nawet 42 km. "Bardzo bałam się, że dla mnie ten dystans jest nie do pokonania. Ale udało się. Co prawda w 7 godzin, ale w upale. Muszę się poprawić o godzinę, aby zmieścić się w limicie czasu podczas wrocławskiego maratonu" – martwiła się tydzień przed zawodami profesor

Na trzy dni przed imprezą pech – kontuzja kostki. Postanowiła wystartować. Coś tam w chorą kostkę powcierać, łyknąć przeciwbólowe tabletki i do boju. "Teraz już wiem, jak to jest walczyć przez 6 godzin z bólem. Podczas biegu łyknęłam 5 tabletek przeciwbólowych, ale nie zadziałały" – mówiła po maratonie prof. Chybicka.

Do mety dobiegła, a właściwie, jak sama mówi, doszła po 6 godzinach i 30 minutach. Udało jej się nawet zakończyć charytatywną sztafetę. "Już dziś zapowiadam, że to nie był mój ostatni maraton. W końcu muszę pokonać go w dobrym czasie. Mam nadzieję, że za rok uda nam się też przekroczyć liczbę 100 osób startujących w sztafecie" – kończy profesor.

RW 10/2013

Tagi: ludzie | biegi charytatywne | biegaczka | sztafeta charytatywna | Wrocław | Alicja Chybicka

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij