Runner's World poleca:

Sukcesy polskich biegaczy: Przeżyj to jeszcze raz [wideo]

Poleć ten artykuł:

Biało-czerwoni potrafią wygrywać nie tylko na skoczniach i trasach narciarskich. Mieliśmy i mamy biegaczy, których występy napawają nas dumą, a dodatkowo sprawiają, że sami chcemy walczyć o zwycięstwa. Przypominamy najlepsze momenty polskiego biegania.

Kosmiczne rekordy, emocjonujące pojedynki ze światową czołówką, mordercze finisze, pokonywanie własnych słabości i walka do samego końca. To powoduje, że sportowcy stają się idolami milionów kibiców i narodowymi bohaterami. Kiedy otrzymują medale i słuchają Mazurka Dąbrowskiego, każdy w Polsce czuje się mistrzem, a wielu ociera z policzków łzy wzruszenia.

Te niezapomniane wiktorie, wspominane przez lata z rozrzewnieniem, motywują i inspirują. Pokazują, że recepta na sukces jest tak prosta, jak mówił o niej Adam Małysz: talent i pasja.

Przeżyj to jeszcze raz! Zobacz, jak dziesiątka zawodników z orzełkiem na piersi pobiegła w najciekawszych startach w historii polskiej lekkoatletyki:

Igrzyska olimpijskie Los Angeles 1932 – bieg na 100 m

Stanisława Walasiewiczówna: mistrzyni bez braw

Stanisława Walasiewicz to polski talent sportowy, ale oszlifowany za oceanem. Stasia w 1911 roku przeniosła się z rodziną do Stanów Zjednoczonych – miała wtedy zaledwie 3 miesiące. Ochrzczono ją imieniem Stefania, w szkolnych aktach widniała jako Stella, ale rodzina i dziennikarze nazywali ją Stanisławą. Przyzwyczaiła się do tego ostatniego imienia, ale – jak sama mówiła – nawet je polubiła.

Kiedy przed igrzyskami w Los Angeles była faworytką na setkę, Amerykanie kusili ją, żeby reprezentowała USA. Wahała się, a swoje rozterki przypłaciła stratą pracy. Ostatecznie na 24 godziny przed amerykańską naturalizacją zdecydowała się reprezentować ojczyznę swoich przodków. Przyjęła polskie obywatelstwo i pracę u polskiego konsula w Nowym Jorku. Nie zważając na szykany ze strony Amerykanów, w Los Angeles pobiegła jako Stanisława Walasiewicz, a nie Stella Walsh.

2 sierpnia 1932 r. na stadionie w LA Polka nie zawiodła. Start nie należał do najlepszych: Walasiewicz przysnęła na początku i musiała gonić stawkę. Po szaleńczym pościgu dogoniła rywalki na około połowie dystansu. Konkurentki zaczęły słabnąć, a Polka dodała gazu. Zdobyła złoty medal i wyrównała nieoficjalny rekord świata (11,9 s) należący do Holenderki Tollien Schurman.

Obrażona amerykańska publiczność nie nagrodziła brawami najszybszej kobiety świata. Wynagrodził jej to tłum polskich kibiców, z którymi spotkała się w Gdyni po zakończeniu igrzysk.

"Zawsze czułam się Polką, gorąco pragnęłam, aby dla mnie i moich rodaków, którzy wyemigrowali do Ameryki, zagrano w Los Angeles Mazurka Dąbrowskiego i wciągnięto na maszt polską flagę" – mówiła Stasia na spotkaniu z Polakami. Fani ją pokochali, czemu dali wyraz w plebiscycie "Przeglądu Sportowego", w którym sprinterka triumfowała aż 4 razy. 

Tutaj obejrzysz: Start Stanisławy Walasiewiczówny

Igrzyska olimpijskie Los Angeles 1932 – bieg na 10 000 m

Janusz Kusociński: nowy Nurmi

Kusociński trenował pod okiem Estończyka Aleksandra Klumberga, mistrza wieloboju. Żartowano, że zaaplikował on "Kusemu" nie "fiński", a "koński" trening. Celem były igrzyska olimpijskie. Trening zaczął przynosić widoczne efekty w roku olimpijskim. 19 czerwca 1932 r. Kusy czasem 8:18,8 pobił rekord świata na 3000, należący dotąd do króla średnich i długich biegów, multimedalisty olimpijskiego – Fina Paavo Nurmiego.

To było jak wyzwanie dla legendarnego mistrza. "Kusy" marzył, żeby pokonać Fina na olimpijskiej bieżni. Jednak Nurmi ostatecznie w ogóle nie pobiegł w LA – zdyskwalifkowano go, bo przyjął pieniądze za starty, co było sprzeczne z ówczesnymi przepisami. Jednak każdy, kto chciał zdobyć medal w średnich i długich biegach, musiał stawić czoła fińskiej hegemonii.

Głównymi rywalami "Kusego" mieli być: Volmari Iso-Hollo, Lasse Viranen i Lauri Lehtinen. 13 lipca 1932 r. na starcie biegu na 10 km w Los Angeles staje 27 biegaczy. Po 1500 m sytuacja się krystalizuje, stawkę zawodników prowadzą Iso-Hollo, Kusociński i Viranen. Po 3 km na czoło wysuwa się "Kusy", po piętach depcze mu dwóch Finów. Wkrótce Viranen jednak kapituluje.

Na 8. kilometrze "Kusy" i Iso-Hollo mają przewagę ok. 100 m nad pozostałymi. Fin zaczyna słabnąć i zostaje z tyłu, po czym na ostatnim kilometrze powstaje jak Feniks z popiołów. Zaczyna doganiać Kusocińskiego, na 600 m przed metą znowu obejmuje prowadzenie. Ostatnie okrążenie to walka o każdy centymetr. Na 200 m przed metą Polak w końcu gubi rywala. Zyskuje metr, dwa, cztery. Ostatnie okrążenie pokonał w czasie 60,8 s.

Wygrywa z czasem 30:11.4 i ustanawia rekord olimpijski. Polak przełamał dominację Finów na długich dystansach, na których rządzili niepodzielnie od 1912 r., a skandynawska prasa okrzyknęła "Kusego" nowym Nurmim. 

Tutaj obejrzysz: Materiał o olimpijskim złocie Janusza Kusocińskiego

Tagi: sukcesy polski sportowców | sukcesy polskich biegaczy

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij