[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


Tomasz Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce

Tomek Adamczyk jako siedmiolatek trafił do SOS Wioski Dziecięcej w Siedlcach. Wychowywał się tam, bo rodzice nie sprostali zadaniu. Teraz ma 19 lat, jest zapalonym biegaczem i od niedawna działaczem charytatywnym. I co najbardziej imponujące, udowodnił właśnie, że dzieckiem już nie jest. Że sam może inne dzieci wspierać – biegiem.

Tomek Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce Tomasz Adamczyk (fot. archiwum prywatne)

Jak długo dojrzewa się do tego, żeby zrobić coś dla kogoś? Różnie bywa… Jeden potrzebuje dziesięciu, drugi dwudziestu, a trzeci czterdziestu lat, by uzmysłowić sobie, że trzeba innym pomagać. W przypadku Tomka ten czas był bardzo krótki, bo dziewiętnastoletni dziś chłopak musiał dojrzeć dużo szybciej niż pozostałe dzieci. W wieku siedmiu lat trzeba go było zabrać od rodziców, którzy nadużywali alkoholu i nie mogli zapewnić mu odpowiedniej troski. Wtedy zrozumiał, że musi zadbać o siebie sam.

W tym nieszczęściu odrobiną przychylności losu można nazwać fakt, że Tomek Adamczyk, wraz z o trzy lata starszą siostrą Natalią, trafił do SOS Wioski Dziecięcej – miejsca przyjaznego maluchom w potrzebie. Wychowywał się w jednym z domków w siedleckim kompleksie Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce pod okiem dobrej i troskliwej cioci. Z pięciorgiem innych dzieci uczył się życia w zupełnie nowym środowisku, w zupełnie nowych okolicznościach.

No i można powiedzieć, że się nauczył, bo całkiem niedawno, jesienią zeszłego roku, odwdzięczył się swoim wychowawcom. Biegiem… W nocy z 11 na 12 października Tomek wystartował spod budynku Młodzieżowej Wspólnoty Mieszkaniowej w Siedlcach. Po godzinie 22 ruszył w 100-kilometrowy charytatywny bieg do Warszawy.

Żegnała go siostra Natalia. Powodzenia życzyła mu niemalże cała wspólnota, choć Tomek zaznacza, że to siostrze i ukochanej Agacie jest najbardziej wdzięczny za wsparcie i pomoc.

„Obie dziewczyny mocno mnie wspierały zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Bez nich byłoby mi znacznie trudniej. Bardzo im za to dziękuję” – mówi.

REKLAMA

REKLAMA

Tomek Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce Tomasz Adamczyk (fot. archiwum prywatne)

Bo jego 100-kilometrowy bieg był prawdziwym wyzwaniem. Tomasz nigdy wcześniej nie zmierzył się na zawodach z maratonem. Nie wystartował też na żadnym oficjalnym półmaratonie. Jego bieganie ograniczało się raczej do treningów na różnych dystansach. Przygotował się jednak solidnie, bo na jednym z treningów zaliczył nawet osiemdziesiąt kilometrów.

Jego charytatywny start towarzyszył natomiast kampanii Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce pt. „Problemy dorosłych obciążają codzienność dzieci”. Tomek pobiegł, bo wie, że tak rzeczywiście jest – w wielu domach tak się dzieje.

„U mnie też tak było, rodzice pili dużo, a nami nie miał się kto zająć. Dlatego trafiliśmy z siostrą do wioski. Rodzice są tak mocno uzależnieni, że zerwaliśmy z nimi kontakt. Jeszcze jakiś czas temu do nich jeździliśmy, odwiedzaliśmy ich w domu, ale kiedy zobaczyłem, że oni nie mają zamiaru przestać pić, doszedłem do wniosku, że nigdy się nie zmienią, a ja nie mam zamiaru tkwić w ich problemach” – mówi.

Tomek woli biegać, robić coś konstruktywnego. Dlatego właśnie skończył szkołę gastronomiczną, a teraz zapisał się do liceum zaocznego. Jego marzeniem jest pójść na Akademię Wychowania Fizycznego i zarażać dzieciaki sportem i pozytywnym nastawieniem, które wpoiła mu ciocia Irena – opiekunka z wioski, pod której skrzydła trafi jako siedmiolatek.

„Ciocia Irena zawsze zachęcała każdego z nas, by dążyć do celu, by nigdy się nie poddawać. Dała mi dużo siły w walce o marzenia” – podkreśla.

REKLAMA

Tomek Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce Tomasz Adamczyk (fot. archiwum prywatne)

Może dlatego 100-kilometrowy bieg nie był dla niego wielkim wyzwaniem. Opowiada o nim z lekkością, jakby była mowa o zwykłej przebieżce. Owszem, po trzydziestym kilometrze pojawiły się problemy żołądkowe i trzeba było zaliczyć dwa dodatkowe postoje, ale co z tego? Co z tego, że po siedemdziesiątym kilometrze, gdy przysiadł, żeby odpocząć, ledwo z powrotem podniósł się na nogi? Nic. Nie było problemem to, że po osiemdziesiątym kilometrze lewa i prawa noga zgodnie uznały, że już dość, że koniec, i trzeba było przeplatać bieg spacerem.

„Nie uważam, że zrobiłem coś superwyjątkowego, coś bohaterskiego. Raczej irytuje mnie, gdy ktoś w ten sposób o mojej akcji mówi – tłumaczy. – Chciałbym zrobić więcej, znaleźć jakieś większe poświęcenie. Będę nad tym pracował” – śmieje się.

Dzięki sponsorowi jego bieg był wart 10 tysięcy złotych, a to suma, za którą już można poważnie pomóc. A komu Tomek pomagał? Skoro jego bieg miał zwrócić uwagę opinii publicznej na Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce, to może i my powiedzmy o nim parę słów, by biegacze usłyszeli.

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce to organizacja, która od ponad 35 lat pomaga dzieciom pozbawionym opieki rodziców oraz tym z rodzin w trudnej sytuacji życiowej. Dziś troszczy się o 1530 potrzebujących dzieci i jest częścią międzynarodowej organizacji SOS Children’s Villages, obecnej w 136 krajach świata. Stowarzyszenie prowadzi cztery SOS Wioski Dziecięce w Polsce (w Biłgoraju, Kraśniku, Siedlcach i Karlinie).

Równolegle do opieki zastępczej rozwija też działania profilaktyczne – na przykład w ramach programu „SOS Rodzinie”, który wsparł Tomek, a którego celem jest ochrona dzieci przed utratą opieki. Jak widać, warto było biec te 100 kilometrów.

REKLAMA

REKLAMA

Tomek Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce Tak Tomek wyglądał na mecie 100-kilometrowego biegu. Na zdjęciu z Barbarą Rajkowską, dyrektor SOS Wioski Dziecięce (fot. archiwum prywatne)

Zresztą, Tomek mówi, że tak był całą inicjatywą nakręcony, tak rozemocjonowany, że choćby miał się czołgać do mety, to by to zrobił. Bo jest człowiekiem, który lubi kończyć to, co zaczyna. Jest też indywidualistą - nigdy nie przepadał za zorganizowanymi zajęciami i tym, że trener mówi, co ma robić, więc od 11. roku życia trenuje na własną rękę.

„Od dzieciaka dużo czytałem o bieganiu. Wypytywałem na forach, zasięgałem opinii innych, żeby robić to z głową. Wielu dziwi się, że taki dzieciak siedział i sam się doszkalał, ale ja już tak mam od małego. To pewnie kwestia tego, że musiałem tak szybko wydorośleć, zrozumieć, że muszę zadbać sam o siebie. Że nikt tego za mnie nie zrobi” – mówi.

Na razie mieszka we wspólnocie SOS – to taka część wioski, w której młodym ludziom już blisko do usamodzielnienia. Tomek ma to usamodzielnienie bardzo dobrze zaplanowane – nawet wie, że nastąpi ono w 2022 roku. Wie też, że chciałby iść na studia, że lubi startować w biegach przeszkodowych, no i że trzeba pomagać.

„Ochota do zrobienia czegoś fajnego, czegoś dla ludzi, zrodziła się u mnie spontanicznie, z niewyjaśnionej potrzeby. W 2017 roku doszedłem do wniosku, że jestem gotowy zrobić coś takiego i trzeba się szykować, trzeba działać. To była bardzo dobra decyzja, bo dzięki niej przeżyłem naprawdę wiele dobrego” – podsumowuje.

Dzięki niemu wiele dobrego spotka też tych, którym pomógł swoim biegiem. Szanse na zrobienie czegoś dobrego mają również ci, których uwagę Tomek przykuł swoim ultramaratonem. Najpewniej udało mu się uświadomić istnienie Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce także i Wam. Teraz tylko pytanie, czy i Wy możecie zrobić dla dzieciaków coś dobrego…

REKLAMA

Tomek Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce fot. archiwum prywatne

Przed swoim ultramaratońskim wyczynem Tomek nigdy nie startował nawet w półmaratonie. Miał jednak na koncie parę zawodów na krótszych dystansach - w 2015 roku zadebiutował w imprezie masowej podczas Biegu Niepodległości na dystansie 10 km.

REKLAMA

REKLAMA

Tomek Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce fot. archiwum prywatne

W 2016 roku dzięki startowi w Survival Race Tomek uświadomił sobie, że najbardziej ze wszystkich rodzajów biegania lubi biegi przeszkodowe.

REKLAMA

Tomek Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce fot. archiwum prywatne

Udana „dziesiątka” przy okazji Orlen Warsaw Marathon. Biegi na 10 km to najczęściej wybierany przez Tomka dystans na zawodach.

REKLAMA

REKLAMA

Tomek Adamczyk: 100 km dla SOS Wioski Dziecięce fot. archiwum prywatne

Podczas Spartan Race Kraków w 2018 roku Tomek zajmuje 1. miejsce w kategorii wiekowej na dystansie Super.

RW 01-02/2020

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij