Runner's World poleca:

Tomasz Piasny: Biegam, bo nie mam czasu

Poleć ten artykuł:

Tomasz Piasny, PR Manager Skoda Auto Polska, biega dla przyjemności, a nie dla spektakularnych wyników. Najbardziej dumny jest z ukończenia poznańskiego maratonu, choć czuje przed nim respekt, bo 3 lata temu musiał uznać jego wyższość. To jednak tylko zmobilizowało go do treningu.

Tomasz Piasny, PR Manager Skoda Auto Polska

Żyje pod presją czasu. W firmie Škoda Auto Polska w Poznaniu odpowiada za public relations. "Zawsze wisi nade mną jakiś deadline" - wzdycha Tomek Piasny, sznurując buty do wieczornego treningu. Obok niego leży telefon komórkowy. Na razie milczy i jest szansa, że Tomek wyjdzie na trening w zaplanowanym czasie. Potem niech urywają się telefony, Tomek będzie już na swojej ulubionej trasie w lesie koło jeziora Rusałka. To obok terenów maltańskich najlepszy "matecznik" biegaczy.

"Kiedyś biegałem też po alejkach na Cytadeli, ale tu jest zdecydowanie przyjemniej" - porównuje trasy Tomek.

Biegiem za piłką

Bieganie było dla niego na początku dobrym złapaniem formy do gry w piłkę nożną. Po stroju widać, że Tomek nadal kopie piłkę: spodenki i koszulka piłkarskie, na nogach nowe Nike.

"Przez wiele lat biegałem w starych adidasach - przyznaje. - Nie myślałem, że obuwie ma taki wpływ na samopoczucie biegacza! Dzięki podpowiedziom, kupiłem klasyczne buty do biegania i aż chce mi się iść na trening".

Kiedyś biegał nawet w piłkarskich "tepach", ale brak amortyzacji odczuł boleśnie i przerzucił się na stare adidasy, jeszcze z czasów studenckich. Teraz zarzeka się, że będzie stosował się do rad z fachowej prasy. Doskonale wie, co to kontuzja. Niestabilność stawu skokowego wykluczyła go na długo z treningów. To jednak nie wina przebieżek, ale gry w piłkę na sali.

"Zdaję sobie sprawę, że to kontuzyjna dyscyplina, ale będę się starał godzić bieganie z grą w nogę. Lubię spotykać się z kumplami" - opowiada Tomek.

Cieszy się, że trzyma wagę z liceum. Wielu jego kolegów "zapuściło się". "Biegam, gram, jeżdżę na rowerze - wylicza. - Kiedy mam dużo pracy, na głowie terminy, narady i brakuje mi czasu na bieganie czy grę w piłkę, to zaraz źle się czuję. Robię wszystko, by wygospodarować godzinę na trening".

Przyznaje, że jest raczej śpiochem i rano trudno byłoby mu wstać. Woli trenować w godzinach wieczornych. "Wtedy wiem, że mam czas dla siebie i cały dzień za sobą. Nie muszę się spieszyć i mogę biegać bez komórki w kieszeni" - docenia wieczorne klimaty Tomek.

W bieganiu najbardziej pociąga go cisza i kontakt z naturą. Malownicze tereny nad Rusałką potrafią zauroczyć. Tutaj można sprawdzić też swoje postępy w treningach na wymierzonej "ścieżce biegowej Nike".

Przygotowania do maratonu

Początkowo Tomek założył sobie, że będzie biegał trzy razy w tygodniu. W październiku zamierza zaliczyć wreszcie maraton w Poznaniu. "Wreszcie", bo trzy lata temu przebiegł połowę dystansu. "Byłem chory i na dobrą sprawę nie powinienem był startować. Ale jak tu wytrzymać, kiedy w rodzinnym mieście odbywa się największy w Polsce maraton?" - rozkłada ręce Tomek.

Na swoim koncie ma jednak przebiegnięty maraton. Także w Poznaniu. Czas - 4:30. Założył sobie ambitny plan treningowy - biega przynajmniej 4-5 razy w tygodniu. W tym roku zrobił sobie małe, rodzinne zgrupowanie na Bornholmie.

"Po kontuzji, która trzymała mnie przez pół roku, postanowiłem aktywnie spędzić urlop. Pojechaliśmy całą rodzinką na Bornholm. Cudowne plaże, aż prosiło się, by codziennie biegać" - mówi. Tomek wychodził nawet dwa razy dziennie. Dla zaprawy biegał z 3-letnim synkiem Mikołajem na plecach.

"Po kontuzji nie było ani śladu i aż rozpierała mnie energia. Biegałem z moim "obciążeniem" po 6 kilometrów. Potem robiłem pompki i nie miałem dosyć. Wieczorem regenerowałem się w saunie" - śmieje się Tomek. W kalendarzu firmowym zakreślił na czerwono datę 12 października. To wtedy zmierzy się z maratońskim dystansem.

"Czuję respekt przed 42 kilometrami 195 metrami. To spory kawałek - uśmiecha się Tomek. - Wiem, że muszę być dobrze przygotowany. Nie myślę o życiówce. Chcę dobiec do mety w dobrej formie i mieć satysfakcję z biegu. W tłumie będzie raźniej. Już teraz czuję lekkie ściskanie w żołądku, gdy pomyślę o tym biegu. Ale takie pozytywne ściskanie!" - zaznacza Tomek.

RW 04/2008

Tagi: Tomasz Piasny | sylwetka | czas | trening | maratończyk | praca | kariera | Nike | Skoda | bieganie

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij