Runner's World poleca:

Tomasz Sianecki: Biegam, choć nie lubię

Poleć ten artykuł:

Wyrusza na ścieżki codziennie, pokonuje 60 km w tygodniu, choć twierdzi, że samo bieganie nie sprawia mu przyjemności, a dopiero endorfiny pojawiające się po treningu. Tomasz Sianecki opowiada nam, jak nie mógł zmęczyć Jacka Danielsa i musiał ukrywać się z bieganiem w latach 80.

Tomasz Sianecki

"Mówię zupełnie poważnie: ja nie za bardzo lubię biegać..." – przyznaje na początku rozmowy Tomasz Sianecki. Trudno w to uwierzyć, ponieważ dziennikarz TVN 24 biega codziennie od wielu lat.

"Trochę mnie to nudzi i męczy, ale lubię ten stan po zmęczeniu, kiedy dobiegnę do domu. Wtedy jestem zadowolony. To naprawdę nie jest żadne przekomarzanie! Trójka ma akcję "Biegam, bo lubię", a ja "biegam, bo nie lubię", ale już tak mi to weszło w krew, że bez biegania czegoś mi brakuje" – wyjaśnia.

Paskudnie dobry nałóg

Jak Tomasz Sianecki dziennikarz przekonuje Tomasza Sianeckiego biegacza, by wyszli razem na trening? "Myślę, że u mnie to coś w rodzaju nałogu, nałogu biegacza, dlatego nie mam problemu z motywacją. Jak sobie zaplanuję, że mam biegać, to niech się dzieje co chce, niech będzie trzęsienie ziemi, huragan, śnieżyca, temperatura od +35 do -20 stopni – nie ma żadnego problemu".

Cztery niewiadome Jacka D.

Biega sam i codziennie słucha raczej swojego ciała, a nie tabelek treningowych. "Zawsze biegałem intuicyjnie. Dostałem od kolegów w prezencie książkę, a właściwie dwa prezenty: poradnik Jacka Danielsa, który pisze o bieganiu, i butelkę Jacka Daniel'sa, żeby lepiej mi się tę książkę czytało (śmiech). Ale nie mogłem przez nią przebrnąć. Były tam jakieś straszne wzory z czterema niewiadomymi. Na portalach czy w Runner's World treningi są rozpisane prościej. Coś do mnie trafiło i ostatnio na przykład zacząłem biegać interwały na bieżni w siłowni. Ustawiam ją też w trybie pod górę, żeby wzmocnić siłę. Dzięki temu udało mi się podnieść tempo treningu o średnio 1,5 kilometra do prędkości 12,5 km/h".

Zakład i życiówka

"W biegu na 10 km chciałbym zejść poniżej 50 minut. 46 byłoby super, choć zdaję sobie sprawę, że nie jest to jakiś strasznie wygórowany wynik, biorąc pod uwagę innych biegaczy. Udało mi się ostatnio pobić swój rekord na 5 km: 20:53, ale to raczej nie do powtórzenia. Staliśmy na bieżni z kolegą i założyliśmy się o coś tam. Ja po prostu nie biegłem umiejętnościami, nie biegłem siłą, tylko ambicją. Potem... (tu Tomasz uśmiecha się). Potem trzy dni dochodziłem do siebie, ale jak zrobiłem to 20:53, byłem z siebie bardzo dumny. I mam na to świadka".

Biegać, nie umierać

"Początek lat 80. Ukrywałem się z bieganiem, bo wszyscy się ze mnie śmiali. Teraz wydaje się to dziwne, ale wtedy było to dla wielu śmieszne, żeby facet biegał po ulicy. Pierwszy maraton w życiu? Kompletnie nieprzygotowany, przebiegłem maraton warszawski w '83 roku, podobno najgorszy – przez pogodę. Trasa była słaba, do Falenicy padało, było zimno i wiało. Wszyscy mieliśmy okrwawione koszulki i pościerane sutki. Teraz natomiast, jak patrzę na rozwój biegania w Polsce, robi to na mnie duże wrażenie".

"Jedna rzecz... Turyści na szlaku w górach zawsze się pozdrawiają, tak i my, biegacze, kiedyś zawsze się pozdrawialiśmy. A teraz zdarza się, że gdy podnoszę rękę do osoby biegnącej z naprzeciwka, niektórzy nie odpowiadają. Pewnie za często musieliby machać rękami, bo tak dużo ludzi biega – śmieje się Tomasz. – To aktualnie jedyny, malutki negatyw. Widzę, jak przemysł biegowy się rozwinął: i stroje, i buty, i odżywki, i trenerzy, i pisma. No żyć, nie umierać, a raczej biegać, nie umierać!".

Tomasz Sianecki 54 lata, dziennikarz TVN 24. Współtworzy program "Szkło kontaktowe" i prowadzi autorski program "Ciąg dalszy nastąpił". 

RW 12/2013

Tagi: ludzie | sylwetka | Tomasz Sianecki | telewizja | dziennikarz | znani biegacze

Oceń artykuł:

--

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij