Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

Tragedia na trasie warszawskiego maratonu - przemyślenia [LIST]

W czasie tegorocznej edycji maratonu warszawskiego doszło do tragedii - na trasie maratonu zasłabł, a następnie umarł zabrany do szpitala uczestnik tego biegu. List piszę 24 godziny po opublikowaniu przez organizatora oficjalnego komunikatu w tej sprawie, więc na razie niewiele wiadomo na ten temat.

Tragedia na trasie warszawskiego maratonu - przemyślenia [LIST] fot. shutterstock.com

No właśnie, niewiele wiadomo, ale w dobie internetu, który umożliwił każdemu w sposób trwały zapis wszystkich swoich myśli w postaci komentarzy pod informacją, nie brak i takich, których pointa sprawdza się do prostego przekazu: Biegł to umarł. Przytoczę dwie wypowiedzi:

1. Co roku jakiś zmarły tragicznie biegacz, coś dziwnego w tym sporcie.

2. Powinni zakazać tych maratonów... W ubiegłym roku ofiara śmiertelna maratonu... W tym roku to samo...

Stało się coś, co nie powinno się stać. Każdy śmierć to strata. Każda śmierć to tragedia. Jakkolwiek brutalnie by to jednak nie zabrzmiało, to śmierć jest wpisana w życie każdego z nas i nikt nie wie, kiedy do niego przyjdzie.

Kierując się jednak przekonaniem, że powinno się zakazać uczestnictwa w biegu, bo to przyczynia się do śmierci, dziwię się, że nikt wcześniej nie wpadł na pomysł zakazania np. palenia papierosów. Na pewno od nich więcej osób umarło niż w czasie biegów. Idąc tym tokiem rozumowania, można to samo powiedzieć o alkoholu. Ten drugi przypadek jest jeszcze ciekawszy, bo jak ktoś na skutek nadużywania płynów alkoholowych dostanie marskości wątroby, to jest duża szansa na to, że otrzyma od państwa wsparcie w postaci renty z tytułu niezdolności do pracy. Nie słyszałem nigdy głosu, aby w takich przypadkach mówiło się o nawoływaniu do zakazania alkoholu.

Kiedyś członek mojej rodziny stwierdził, że on nigdy nie będzie biegał, bo ludzie od tego umierają. Co trochę się mówi o tym w telewizji. Zapytałem go wówczas, dlaczego jeździ samochodem - przecież co trochę ktoś ginie w wypadku. I o tym też mówi się w TV.  Odpowiedzi w tym przypadku już nie potrafił udzielić.

Parafrazując cytowaną powyżej wypowiedź: Coś dziwnego jest w tym życiu - każdy umiera.

Wojciech Jaskuła jest zaangażowanym społecznie biegaczem z Tomaszowa Mazowieckiego, koordynatorem akcji zbierania podpisów pod projektem nadania jednej z ulic jego rodzinnego miasta imienia Wandy Panfil.

WJ

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    biegacz
    ~adam, 2017-10-01 11:43:50
  • avatar
    zgłoś
    Jest duża przestrzeń między siedzeniem na kanapie z piwem a bieganiem maratonów. Byłem tam w czasie zdarzenia i niestety muszę stwierdzić, ze ten biedny człowiek nie powinien był znaleźć się w tym miejscu. Pan po pięćdziesiątce, z widoczna nadwaga, biegnący w tempie poniżej 5:30/km. To było solidne igranie z ogniem. Szkoda rodziny, szkoda człowieka, ale tez bierzmy lekcje z takich wydarzeń.
    ~Boogie, 2017-09-27 22:01:14
  • avatar
    zgłoś
    Bieganie to świetna sprawa.. Jednak takie przypadki zawsze skłaniają do myślenia. Biegam od dwóch lat. Mam 38 lat. Staram się co roku być na około 15stu różnych imprezach biegowych. Doceniam prace i zaangażowanie organizatorów. Być może jeszcze na to nie trafiłem ale chętnie na takich imprezach zobaczył bym akcje zachęcające do badania sie - badania serca itd. Trzeba też budować tą świadomość wśród biegaczy.
    ~Texas, 2017-09-27 21:31:41
  • avatar
    zgłoś
    O, jakiś alkoholik się odezwał. Idź i się zapij i odpedol się od biegaczy.
    ~harald, 2017-09-27 20:19:05
  • avatar
    zgłoś
    Odpeldol się dupku od ludzi uzaleznionych od alkoholu. Co za brak smaku... No tak, ale bieganie to stan umysłu.
    ~Bezstronny, 2017-09-27 19:47:25
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij