Runner's World poleca:

Usain Bolt: Jeszcze zadziwię świat

Poleć ten artykuł:

Czy po niespodziewanej dyskwalifikacji w finałowym biegu na 100 m podczas mistrzostw świata w 2011 roku najszybszy człowiek na Ziemi nadal ma siłę i zapał, aby sięgać po złote medale i bić rekordy? RW spotkał się z nim, by to sprawdzić.
Usain Bolt - Runners World Zobacz całą galerię

Gdyby jeszcze cztery lata temu, przed igrzyskami w Pekinie, zapytać, kto jest najbardziej znanym Jamajczykiem, odpowiedź najpewniej brzmiałaby: "Bob Marley". Ale w tej chwili człowiek siedzący na dziedzińcu domu należącego kiedyś do muzyka ma ten sam status gwiazdy, co nieżyjący piosenkarz reggae.

Łatwość, z jaką Usain Bolt zdobył w Pekinie potrójne olimpijskie złoto, wdzięk, z którym nosi tytuł najszybszego człowieka świata i aura niemalże nadludzkich możliwości spowodowały, że w ciągu kilku lat stał się bohaterem masowej wyobraźni, a jego największymi rywalami na bieżni stały się prawa fizyki. Nie pytano, czy wygra, ale jak szybko pobiegnie.

Jednak w zeszłym roku w Korei stało się coś dziwnego. Bolt nie wygrał  finałowego biegu na 100 m podczas mistrzostw świata w Daegu. Został zdyskwalifikowany za falstart, który przydarzył mu się pierwszy raz w karierze. Tym samym umożliwił Yohanowi Blake’owi - swojemu młodszemu rodakowi, partnerowi w treningach i wschodzącej gwieździe lekkoatletyki - zdobycie tytułu mistrza świata.

Te 10 sekund w Daegu wstrząsnęło środowiskiem lekkoatletycznym, ale czy na ich podstawie można przewidywać, co wydarzy się w Londynie tego lata? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy przebić się przez spokojny uśmiech i dotrzeć do umysłu Bolta. Czy ma wystarczająco dużo siły psychicznej i wiary w siebie, by powrócić na najwyższy stopień podium? Może wystarczy mu to, co do tej pory osiągnął, a teraz chciałby nacieszyć się sławą celebryty i wycisnąć jak najwięcej pro fitów z marki Bolt?

Tworzenie historii

Grzejąc się w cieple jamajskiego słońca przed domem innej wyspiarskiej gwiazdy, Boba Marleya, Bolt mówi: "Jeśli jeszcze raz uda mi się zdobyć trzy złote medale na igrzyskach olimpijskich w Londynie, stanę się żywą legendą. Większość legendarnych postaci nie żyje, a ja będę sobie chodził, żył i oddychał - podoba mi się ta myśl".

Zaraz, zaraz, czy człowiek, który pięć razy pobił rekord świata, zdobył cztery złote medale na mistrzostwach świata oraz potrójne mistrzostwo olimpijskie, nie jest już legendą? Najwyraźniej nie.

"Chodzi o to, żeby utrzymać tytuł mistrza olimpijskiego. Rekord świata zawsze ktoś może pobić. Medale mistrzostw świata to też fantastyczna sprawa, ale tylko w środowisku lekkoatletycznym - wyjaśnia Bolt. - Kiedy udzielam wywiadów mediom niezajmującym się sportem, okazuje się, że nie mają zielonego pojęcia o tym, że w Berlinie (mistrzostwa świata w 2009 r. - przyp. red.) zdobyłem trzy złote medale i pobiłem dwa rekordy świata. Prawdę mówiąc, niektórzy dziennikarze piszą nawet, że pobiłem rekordy świata (9,58 s na 100 m, 19,19 s na 200 m) podczas olimpiady. A igrzyska… Cały świat wie, że to najwspanialszy spektakl na Ziemi. Kiedy trwa  finał na 100 m, wszyscy mówią: »Usain Bolt biegnie. Trzeba to zobaczyć«".

Tagi: Usain Bolt | sprint | sprinter | Jamajka | igrzyska | biegi | rekord

Oceń artykuł:

5.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij