Runner's World poleca:

Usain Bolt: W Rio zdobędę trzy złote medale [WYWIAD]

Poleć ten artykuł:

Usain Bolt planuje na igrzyskach w Rio kontynuować karierę usłaną złotymi medalami. Mimo rywali, upływu czasu i koszmarnych stóp. W rozmowie z RW najszybszy człowiek świata opowiedział o swoim lenistwie, łakomstwie oraz uzależnieniu od Guinnessa i KFC.

Usain Bolt przed Rio Zobacz całą galerię

Tak z ręką na sercu: czego się spodziewać po Tobie w Rio?

Trzech złotych medali, stary. W zeszłym roku miałem kontuzję, o której do ostatniej chwili nikt nie wiedział, a i tak wygrałem w Pekinie. W tym roku trenowałem naprawdę dobrze. W dodatku czuję, jakby to był najwolniejszy czas w moim życiu, a to dobry znak.

Zwykle w roku olimpijskim wszystko toczyło się bardzo szybko – hop i już jesteś na igrzyskach. Ale teraz trochę się tym delektuję, bo czuję, że nadchodzi coś dobrego. Jeśli zdobędę złoto indywidualnie, a inny medal w sztafecie, bo nie do końca powiedzie się moim kumplom, to oczywiście będę rozczarowany, ale co możesz z tym zrobić? Tak długo, jak to nie ja zgubię pałeczkę, ludzie będą wiedzieć, że to nie mój błąd. Możesz odpowiadać tylko za siebie.

Mistrzostwa świata w zeszłym roku były okrzyknięte walką dobra ze złem, Ty przeciwko dwukrotnie karanemu za doping Justinowi Gatlinowi. Czułeś dodatkową presję?

Gdziekolwiek się pojawiłem, słyszałem teksty typu: „Jeśli Usain przegra, to sport się skończy”, „Nie możesz dać Gatlinowi wygrać” itp. Całkowicie rozumiem, dlaczego ludzie widzieli w nim czarny charakter, a we mnie zbawcę, ale bardzo starałem się nie podchodzić do tego w ten sposób. Bo kiedy słyszysz: „Musisz to wygrać dla całego sportu”, to mimowolnie czujesz na plecach większy ciężar. Zresztą podobnie jest, kiedy mówią: „Musisz wygrać dla swojego kraju”.

Wielu tego pragnie, ale nie możesz w czasie biegu mieć na plecach wszystkich tych oczekiwań. Skupiam się więc na mojej własnej motywacji i blokuję wszystko inne. Duża presja sprawia, że czasem sportowcy jej nie wytrzymują. Patrz na Christophera LeMaitre'a (francuski sprinter – przyp. red.). Kiedy zaczynał i biegał na luzie, był fantastyczny. Myślałem wtedy: „Nie naciskajcie na tego dzieciaka”. Teraz się rozsypał. A wszystko zaczyna się właśnie od takich „motywatorów”: musisz to zrobić dla kraju, musisz wejść do finału, musisz wygrać. (LeMaitre nie wszedł do finału biegów na 100 i 200 m na zeszłorocznych mistrzostwach świata).

W półfinale w Pekinie zostałeś na początku z tyłu…

Totalnie to spieprzyłem. Chciałem ten bieg potraktować jako pokaz siły, ale poszedłem za mocno. Zacząłem tak naprawdę upadać, bo wystrzeliłem z bloków pod złym kątem, za nisko i za płasko. Nie mogłem ustawić stopy pod środkiem ciężkości i zacząłem właściwie się potykać.

Musiałem naprawdę pocisnąć, by dogonić stawkę. W pewnym sensie to mnie uratowało, bo jakbym zerwał sieci oplatające moje nogi. Popatrzyłem na metę: była już naprawdę blisko, ale czułem, że dam radę. Do maksymalnej szybkości doszedłem około 60. metra i na 70. metrze wiedziałem, że szybko dochodzę resztę. Pomyślałem: „OK, jest dobrze”.

Co powiedział Ci trener?

Powiedział, że za bardzo przejmuję się tym, co może zrobić Gatlin, a za mało tym, co mam zrobić ja. Kiedy nie jestem w szczytowej formie – a w zeszłym roku nie byłem – moje wyjście z bloków miesza mi trochę w głowie, bo przecież nie jest to moja najlepsza strona. Gatlin z kolei ma start jeden z najlepszych w stawce, więc wiedziałem, że mój będzie bardzo ważny.

Kiedy jestem w formie, mogę złapać Gatlina niezależnie od tego, jak wyjdziemy z bloków, ale w 2015 roku tak nie było i myślałem: „Jak zepsuję start, będzie po zawodach”. Trener powiedział, bym przestał się przejmować, że jestem mistrzem, legendą, i że to Gatlin powinien się martwić o mnie. Wszytko co miałem zrobić, to pobiec tak jak zwykle, a wtedy wygram. Te słowa pomogły mi się wyluzować.

9,58 sekundy taki rekord świata na 100 metrów, ustanowiony przez siebie samego 16 sierpnia 2009 roku na MŚ w Berlinie, ma do pobicia Usain Bolt

A co pamiętasz z tego stresującego finału? Da się w ogóle coś zapamiętać z 9 sekund biegu?

Pamiętam wszystkie moje starty. Czas wtedy dla mnie spowalnia i pamiętam każdą część. Wielu koncentruje się tylko na swoim biegu, ale ja lubię wiedzieć, co się dzieje dookoła. Zwykle na 10. metrze jestem stopę z tyłu, ale w tym biegu tak nie było, więc pomyślałem: „OK, stary, teraz biegnij. Biegnij, biegnij!”. Zwykle Gatlin jest na przodzie w połowie dystansu, ale tym razem go tam nie było. Pomyślałem: „Okeeeeeey... Jest razem ze wszystkimi. To dobrze”. Na 50.-60. m widziałem, że jest obok, ale nie był przede mną. Byłem już prawie pewien swego, bo moja szybkość jest lepsza niż kogokolwiek. Ja cisnąłem i on cisnął, ale koło 80. m czułem, że zaczyna odpadać. Presja zbliżającej się mety zaczęła do niego docierać. A ja powtarzałem sobie: „Trzymaj formę, trzymaj formę”. I idealnie trafiłem na linię mety. Wiedziałem, że jest dobrze, bo rzuciłem okiem na prawo i go tam nie było. Tylko powietrze. Patrzył na telebim, by zobaczyć, kto wygrał, ale ja wiedziałem, że byłem pierwszy.

Potem było 200 m. Wiedziałeś, że wygrasz, prawda?

O tak, oczywiście! Setka była pod znakiem zapytania, ale 200 m to mój dystans. Udzielałem wywiadu stacji ESPN po biegu na 100 m i kiedy odchodziłem, jeden gość rzucił: „Gatlin mówi, że cię pobije”. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, ale tym razem zatrzymałem się, odwróciłem, powiedziałem: „Justin Gatlin NIE pobije mnie na 200 m” i odszedłem.

Jakiś szczęściarz może mnie pokonać na setkę, ale na 200 metrów nigdy: ten bieg traktuję bardzo osobiście. Cały czas wierzę, że jestem w stanie pobiec poniżej 19 sekund, zanim zakończę karierę (rekord świata należący do Bolta to 19,19 sekundy).

Twoja kariera jest właściwie jak sen. O czym teraz śnisz?

Mam taki jeden sen, który powtarza mi się od wielu lat. Goni mnie banda gości z pistoletami w ręku i strzela do mnie. Nieważne, jak szybko będę biegł, oni są za mną i próbują mnie zabić. Skaczę przez ściany, płoty, robię wszystko, by uciec, ale oni cały czas są za mną. Nie za blisko, ale nie mogę zostawić ich w tyle. Nie wiem, co powoduje, że ten sen do mnie powraca, ale kiedy się budzę, jestem naprawdę wykończony...

Tagi: Usain Bolt | igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro | Rio 2016 | Usain Bolt wywiad

Oceń artykuł:

4.0

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Runner's WorldPorady dla biegaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij